Stęskniona Su przy kawie

Notatka na marginesie

Siedzę z kawą, wierną przyjaciółką o poranku.
I się zastanawiam. Kiedy zobaczę mojego Pana.
Nie minął miesiąc, ale… Ja tęsknię…

Wczoraj był dzień bez majtek.
W dżinsach. Z tym okropnym szwem. Miałam wrażenie że wbija mi się palec w cipkę a nie kawałek zszytego materiału.
Jeszcze wczoraj chodziłam w różne miejsca. . .
A to jak się ocierał o cipkę było obezwładniające. Zdarzało się że od nadmiaru doznań lądowałam na murze zaciskając uda.
Pan wiedział. Nie powiedział. I pozwolił Suce iść bez majtek.
A Suka traciła zmysły…
Dziś dla odmiany jest dzień bez stanika. Bluzka nie wymagała nieobecności stanika, ale Suce wpadł do głowy taki pomysł, podzieliła się nim z Panem, oczywiście zastosowała odpowiednie zwroty i Pan…

I Pan pozwolił.

I siedzę teraz nad kawą w centrum, blisko mojego punktu docelowego na dziś i się zastanawiam. Może ktoś zobaczy…?
Gdybym tylko się tak nie zasłoniła…

Pan się jeszcze wczoraj pytał kogo chce kusić.
Nie wierzy że Jego…

image

Słodkie, kawowe muah!

Su Anusz.

To, co czuję.

Notatka na marginesie

Zauważyłam, że mnie wystarczą dwa dni na regenerację. Po pierwszym dniu już mam myśli o jednej tematyce. I łaskotanie.
A po drugim jestem w pełni sprawna fizycznie. I podniecenie zamiast łaskotania.

Mrr, o tak..

 

Teraz tylko czekać na choćby godzinę razem.
Dziś doszliśmy do wniosku, tak w sumie my to wiedzieliśmy od zawsze, ale dziś tak jakoś bardziej zwróciłam uwagę na te słowa, że każda chwila razem jest wspaniała.
Jak to ja mówię: „Nieważne gdzie, ważne z kim”. :-)
I dopiero po tylu latach zauważyłam jakie to prawdziwe…

‚Kiedy doładuję baterię Twoją obecnością?
Kiedy Twoja bliskość pozwoli mi znowu zakwitnąć?’

W wyobraźni robię to na milion różnych sposobów. Z zamkniętymi oczami, z uśmiechem, uwodzicielsko, mocno, powoli, długo, dokładnie, bez przerwy, słodko, rozkosznie, na różowo, płomiennie, po prostu… przytulam się do mojego Pana.
Tęsknię Panie mój :*

 

Su Anusz.

Gdy oczekiwanie niemal boli.

Notatka na marginesie

W dalszym ciągu brakuje mi chłosty. W czwartek było załamanie i prawie wyłam z podniecenia na samą myśl o razach, smagających narzędziach słodkich tortur i rozkoszy.
Mój Pan ma niezwykłe zdolności do podkręcania atmosfery, tak więc podniecenie się ze mnie dosłownie wylewało.
Sama myśl o tym że są nowe dwa pomysły które wywindują Nas wyżej w tym erotycznym szaleństwie sprawiała że przymykałam oczy i zaciskałam uda.
Z tego wszystkiego nabrałam ochoty na rżnięcie. Cały wieczór chodziłam napięta jak struna a moja wyobraźnia działała bez zarzutu. Jak do tej pory zresztą, gdy jadę autobusem i na samą myśl o następnym spotkaniu zaciskam uda i tajemniczo się uśmiecham. . .
Ah, to oczekiwanie. . .

image

Su Anusz.

W płaszczu.

Notatka na marginesie

Tego słonecznego aczkolwiek chłodnego poranka, nie wiem dokładnie po raz który, myślę o momencie, jak ostatni raz wsiadałam do samochodu Pana.
Czerwone szpilki, pończochy z klinem, pas z czerwoną i czarną falbanką. . .
I płaszcz.
Pod płaszczem byłam naga.
Mój Pan chyba nie dowierzał, bo prowadząc jednocześnie sprawdzał, czy nie mam przypadkiem stanika, albo czy nie wystaje kawałek materiału, a moja nagość nie jest tylko żartem.
Żart? Nie sądzę.
Płaszcz był zdecydowanie przykrótki, więc szłam usilnie starając się zasłaniać rozcięcie, które bezwstydnie odsłaniało moje strategiczne miejsca. Bo że koronkę pończoch było widać to się z tym pogodziłam. Naprawdę, to było wspaniałe, tak zaskoczyć Pana.
Mam nadzieję, iż to było miłe doświadczenie.
Mnie się szalenie podobało.

image

Su Anusz.

Nieprzyzwoita.

Notatka na marginesie

Siedzę na fotelu.
Biel mojego fartucha mocno kontrastuje ze zgniłą zielenią koca okrywającego fotel.
‚Jesteś dla mnie najważniejszy’
Drugi dzień siedzę bezproduktywnie, tak jakby oderwana od sterylności pomieszczenia w którym się znajduję.
Tak jakby wytargany, postrzępiony fragment gazety na siłę przyklejać do białej kartki. A w mojej głowie dźwięczą te słowa.
Bo jesteś.
Nagle, zupełnie niezależnie ode mnie, moje myśli spływają w innym kierunku zasilając odrębny akwen. Może to dlatego że oparłam głowę i przymknęłam oczy. . . ?
Przecież to jest takie niewłaściwe, w takiej sytuacji myśleć o. . . takich rzeczach. . .

Zawsze w takich momentach rumienię się, kręcę mocno głową tak, że moje włosy spięte w kucyk uderzają o policzki.
Dyscyplina.
Tak, podobny dźwięk, a może mi się tylko wydaje, spragniona jej dotyku, przesuwającego się wzdłuż kręgosłupa, zawiśnięcie nad ciałem, z niemą obietnicą lub groźbą, oczekiwanie, słodkie, zniewalające i to rozchodzące się ciepło między nogami. . .

Do rzeczywistości przywraca mnie dźwięk otwieranych drzwi. Siadam prosto, ale nic się nie dzieje. Znów powraca ściśnięty żołądek, nie z podniecenia. Rozluźnienie stopniowo znika, czuję jak síę napinam. Znów zaczynam myśleć.
Nie do końca są one przyjemne i optymistyczne, czasem są po prostu gorsze dni.
Dźwięk który dochodzi do moich uszu kojarzy się jednoznacznie. Przynajmniej dla mojego wygłodniałego umysłu. . .

Ostre rżnięcie Suki od tyłu. Ciągnięcie za włosy, gardłowy jęk, głośne sapanie, warczenie, spazmatyczne łapanie powietrza i. . .

Ktoś mocno zatrzasnął szufladę aż podskoczyłam. Znów się zaczerwieniłam.
Cholera, czy ja muszę o tym myśleć? Jeszcze moje ciało reaguje w. . . odpowiedni sposób i. . . Co ja gadam, przecież tak nie można, muszę się uspokoić.
Zaczynam myśleć o tym, co będę robić w domu.
To był zły pomysł, bo przypomniała mi się wczorajsza ochota na pieszczenie piersi. Ale nie.
Najpierw pozwolenie.
Pomyślałam o tym i już moje piersi przypominają o swoim istnieniu.
Nie zbliżę do nich ręki. . . Nie. . . Nie. . . NIE. Koniec.

Nieco później. . .

Stojąc nad parującym sosem pomyślałam o klapsach na suczą cipę. Nie wzięłam pod uwagę tego, że zbliżam do ust gorącą łyżkę. Zacisnęłam uda i pod wpływem tego działania łyżka wylądowała gdzieś poniżej dolnej wargi.
‚Jak dziecko’
Zawsze lubiłam się brudzić. Znajduję w tym wręcz perwersyjną radość. Marzą mi się zapasy w błocie, ewentualnie w czymś słodszym typu kisiel, budyń i tak dalej.
Jeszcze ten sen. . .
Naprawdę, skąd się takie sny biorą. . . Może to kwestia podniecenia. Tak, to musi być kwestia tego. I pragnienia.
Tak dokładnie.
Ale tak bardzo mocno pragnąć klapsów na suczą cipę? I rżnięcia? Tak bardzo odczuwać tą wilgoć spływającą między udami?
A działająca wyobraźnia wcale nie pomaga, powoduje jeszcze większe zatracanie się w tym wszystkim.

Gotowa zawsze i wszędzie służyć swojemu Panu, do tego zostałam stworzona.

image

Su Anusz.

 

Rosnące szaleństwo.

Notatka na marginesie

Mam ochotę włożyć sobie dłoń między uda. Pieprzyć to że siedzę w autobusie. Nic nie byłoby widać. Lepiej gdyby to było lato i gdybym miała na sobie sukienkę….
Wystarczyłoby sięgnąć łapką nieco niżej, zastawić się torbą i…
Muszę opowiedzieć mojemu Panu o tym pomyśle, godny rozważenia i jakże szalenie podniecający.
Tak, perspektywa chłosty mnie nakręca. Jeszcze tak bardzo nie pragnęłam poczuć szpicruty na swoich udach. Czuję że jak będę o tym jeszcze myśleć to oszaleję… Jeszcze wisienki na cipkę, albo klapsy…

Właśnie oszalałam. . . nie sprowadzać na ziemię. . .

image

Su Anusz.