Nastają zimne czasy…

Standardowy

!!!Zwiąż mnie, zwiąż mnie, zwiąż mnie, zwiąż mnie!!!

Idzie zima. A w związku z tym, w rozmowach z Panem przewijają się sopelki.
Kiedyś się takim bawiłam… :-)
Poza tym kostki lodu..
Ale takie tarzanie się w śniegu.. :-) Czemu nie :-) Nie opuszcza mnie ta wizja… :-)

Idzie zima, otwierając przede mną tyle możliwości…

Su Anusz.

Tęsknota z poprawką

Tęsknota
Standardowy

„Pan nie wie kiedy się spotkamy. Tęsknię. Bo już się nie widzieliśmy ponad miesiąc. Za kilka dni będą dwa miesiące. No może nie kilka dni, tak za dwa tygodnie. Za równe dwa tygodnie.

To znaczy były spacery, chociażby ten ostatnio (Pan i Suka na spacerze).

Ale chodzi mi o takie spotkanie dłuższe..

I wiem, że czeka mnie kara.

Ale chciałabym już się do Pana przytulić. I tak usnąć z nim. Wsłuchiwać się w Jego miarowy oddech.

Budzić się gwałtownie z lekkiego snu jak mną delikatnie potrząsa mówiąc „Nie śpij”.

Tak mi tego brakuje.

Może chcę za dużo?

Kto wie…

 

Tęsknię za Panem. Czy to takie dziwne? Czy to takie niedopuszczalne?

Jestem Suką, czy tęsknota w takiej sytuacji jest wskazana? Czy wspominanie o takim stanie jest właściwe?

Powinnam się wykazać wyrozumiałością, ogromną wyrozumiałością, jaką Pan mnie okazuje. Dlaczego tak ciężko mi być wyrozumiałą w tej chwili?

Ze łzami w kącikach oczu zastanawiam się, co robię źle. Co we mnie jest nie tak? Jak to poprawić, żeby w końcu się spotkać?

Beznamiętnie patrzę w okno opatulona kocem.

A co by było jakby to wszystko wyglądało inaczej? Gdyby nie było klimatu, a byłaby sama wanilia? Gdyby „Pan” nie był Panem tylko „kimś” waniliowym?

Mając wanilię, spotkania kiedy chcę, wspólne wyjścia, wieczory w łóżku z oglądaniem filmów całą noc. Mając to wszystko. Czy miałabym to, co mam teraz?

Czy miałabym pewność siebie, która ciągle się buduje? Poczucie własnej wartości? Motywację do różnych rzeczy?

Czy byłabym zdyscyplinowana, sumienna, zorganizowana?

Czy szukałabym różnych wyjść z sytuacji pozornie bez wyjścia?

Czy umiałabym rozmawiać o uczuciach?

Czy byłby ktoś, kto dbałby o mnie dzień i noc, przejmowałby się mną, słuchał mnie i potrafił mną odpowiednio pokierować?

I w końcu, czy byłabym szczęśliwa?

Tak naprawdę szczęśliwa?

Czy teraz jestem szczęśliwa? Jestem.

Ponieważ codziennie rozmawiam z Panem. Ponieważ On jest. Czuję to w każdym słowie, które czytam i słyszę. Ponieważ mimo złych chwil nie odwraca się ode mnie i rozmawia ze mną.

Ponieważ mimo moich wad. Pomimo wad, widzi we mnie coś, czego ja sama nie dostrzegam. I co stara się wydobyć na zewnątrz.

 

‚Stworzę cię na nowo. Usunę kolejne niepotrzebne warstwy, by na ich miejsce wstawić nowe, mocniejsze.’

 

Nadchodzą kolejne dni zadręczania się.

Kiedy? Co? Czemu?

Co jest nie tak? Co zrobiłam źle? Co mogę zrobić żeby się spotkać?

Wyzwolenie przyniesie spotkanie…

Tęsknię Panie mój… Tęsknię.. tęsknię…

 

 

Su Anusz.”

 

 

Każdy popełnia błędy.
Moim błędem było lekkomyślne napisanie tego wpisu. I wrzucenie go na bloga.
Pół nocy nie dawało mi spokoju, jak przypominałam sobie słowa Pana.
“… i że trzeba się Tobą zaopiekować”
“Mam nadzieję, że z tego wpisu nie będzie smutku…”
“… że jesteś samotna i mało szczęśliwa…”
Im dłużej nie spałam, tym bardziej byłam przekonana, że mój wczorajszy wpis właśnie tak zabrzmiał.

Samotna Suka szukająca kogoś innego, dająca ‘delikatnie’ do zrozumienia, że jest nieszczęśliwa i przydałoby się pocieszenie.
Nie nie nie, to nie tak miało być…
Nie szukam kogoś innego.
Kocham swojego Pana i nigdy w życiu nie zamieniłabym Go na nikogo innego.
Wyszło tak z tego wpisu, że Pan mi niczego nie daje.
Wcale tak nie jest.
Dał mi nowe życie, bezpieczeństwo, miłość, troskę, wsparcie, orgazmy których nie miałam, zbudował moje poczucie własnej wartości… dużo wymieniać, dał mi dużo. Dał mi wszystko co najlepsze.
I nawet najgorsze w najlepszym wydaniu!
Cieszę się z tego, co mam. Że w ogóle On jest.
Że po prostu jest. Że ma takie pokłady cierpliwości wobec mnie. Że wyjaśnia. Że rozmawia, pokazuje, przedstawia.
Robi to wszystko, chociaż wcale nie musi. NIE MUSI.
A jednak to robi.
Uśmiecham się wtedy, jak zdaję sobie z tego sprawę.
Pan jest wyjątkowy.
Potrafi zachować równowagę między przesłodzonym pluszem a brakiem pluszu,wie, kiedy założyć plusz z powrotem a kiedy całkowicie go zdjąć. Zawsze mnie to zaskakuje, że potrafi wyczuć ten moment.
Nigdy nie mówiłam, że Pan jest zły. Że źle się do mnie odnosi, źle mnie traktuje, niesprawiedliwie, źle na mnie patrzy.
Ale wczoraj przedstawiłam swojego Pana w złym świetle i dodatkowo naraziłam się na różnego rodzaju propozycje.
Zdaję sobie sprawę z tego, że okropnie zrobiłam. Ja wiem o tym i strasznie się czuję winna.

Nie wiem co jeszcze mogę napisać żeby Pan nie uchodził za złego a ja za samotną, poszukującą Sukę…
Jak bardzo za Panem tęsknię, tak bardzo że ojeju, to On przyjeżdża i mnie na spacery zabiera. To nie to samo co długie spotkanie, ale zawsze przez te kilka chwil się widzimy, dotykamy, jesteśmy razem. Przez chwilę znów czuję, że moje miejsce jest jak najbliżej Pana.
Najważniejsze że ja wiem, że mój Pan jest dobry, sprawiedliwy, wyrozumiały.
Najważniejsze, że ja Go kocham, szanuję i uwielbiam.
Najważniejsze, że ja chcę mu służyć, chcę być Jego Suką i spełniać zachcianki.
I najważniejsze. Wiernie trwać przy Jego boku. Całą wieczność.

Pokornie pochylam głowę przed obliczem mojego Pana,

Su Anusz.