Nieposkromiona.

Standardowy

No Pan wczoraj pozwolił. Na wiele.
Czego się nie spodziewałam.
Jestem wdzięczna. Potrzebowałam tego, Pan dobrze o tym wiedział i pozwolił!
a ja prawie zemdlałam z wrażenia!
Nie mogłam się doczekać, jak już na spokojnie położę się w łóżku!
Wyjątkowo wisienki poszły w ruch. Ale dały taki efekt.. że już mimo tego bólu przy zdejmowaniu musimy je wprowadzić NA STAŁE.
Do teraz zastanawia mnie jak to możliwe, ból ale przy zdejmowaniu jak ten ból wzrastał tak samo orgazm podnosił się wyżej i wyżej.
Jak to możliwe, że między bólem a rozkoszą jest taka subtelna granica?
Albo jak to możliwe, że ból podkręca podniecenie?
Samo myślenie o klapsach, pasie czy dyscyplinie, ostatnio nawet o trzcince (!) potrafi nakręcić..
W każdym razie.. 
Zaspokojona tak troszeczkę. Dla mnie dwa orgazmy to rozgrzewka. 
Ale na następne spotkanie będę dobrze przygotowana, bo teraz nie mogę zapomnieć o minionej nocy. 
bo wolałabym, żeby to PAN mnie dotykał, mój Pan, dotykać, pieprzyć, głaskać, lać i tak w kółko. No i przytulać. A ja bym Go miziała, głaskała, dotykała, całowała i te inne słodsze rzeczy, bo mój Pan zasługuje na wszystko, co Najlepsze. 

Tak jak w moich fantazjach…

 

 

Su Anusz. 

Chroniczny brak czasu.

Standardowy

Ostatnio tego czasu brak.
Nie do końca mi się to podoba, bo straciłam możliwość realizowania różnych rzeczy…
Rano wychodze, wieczorem przychodzę i jedyne na co starcza mi czasu to prysznic, coś przegryźć, plan i zdjęcia plus wpis, ale i to niecodziennie.
Jak to Pan powiedział, zaczęło się dorosłe życie.
Teraz zauważam jak lekko żyłam.
O ile wcześniej realizowałam swoje pomysły od razu tak teraz.. jeśli coś do głowy mi przyjdzie to zapisuję i zostawiam. Na lepsze czasy.
Nie chodzi o to że nie miałam pojęcia o życiu. Może tylko.. delikatnie inaczej to wszystko sobie wyobrażałam..
Zaniedbałam nawet Suczy, co w przeszłości było nie do pomyślenia.
Postaram się nieco częściej pisać. Nawet jeśli by to miało być jedno zdanie.
Ale generalnie nic się u mnie nie zmieniło.
Nadal pragnę, nadal marzę, nadal moja wyobraźnia przekracza wszelkie granice.
Jeszcze jestem „na głodzie”, także czasem natrętne myśli nie dają mi spokoju.
To nie jest źle że mam takie mysli, sma Pan tak mówi, że to nie źle że moje myśli poniecają i nie dają spokoju.
Czekam tylko, eh, czekam na to spełnienie. Na to ukojenie. Jak w końcu się spotkamy.
Jak już będzie tak ciepło, tak spokojnie i bezpiecznie, tak cudownie i wspaniale…
O niczym innym tak naprawde nie mysle jak o spotkaniu. To już jest niemal bolesne…
Palące pragnienie i to poczucie związanych rąk mimo szczerych chęci..
Ale należy okazać cierpliwość i czekać.
Ale jakie to będzie piękne, jak juz nadejdzie ten dzień, jak dzień wcześniej zaczne się szykować a kolejnego będe się ubierac z drżącymi nogami i sercem! I wnętrzem…
Już niemal czuje to podekscytowanie! To, jak się denerwuję i zastanawiam się, czy zdąże na czas! Czy nie połamię nóg w szpilkach! Czy spódniczka nie jest za krótka i nie wystaje koronka z pończoch!
Ojeju spokojnie…
To będzie piękne…!

Su Anusz.

Podróż w nieznane. Przystanek ‚STRACH’.

Standardowy

Ciągle siedziała obok nas kobieta, ta pani która przyciągnęła moją uwagę na początku imprezy. Blondwłosa.
Nie mialam nic przeciwko, mój Pan położył nawet moją rekę na jej udzie co mnie strasznie zaskoczyło, bo kompletnie nie wiedziałam co mam robić, no ale zaczęłam kreślić paznokciami wzorki na jej udzie. I cholernie mi się to podobało, jak paznokieć przesuwał się po siateczkowym materiale jej – jak się później okazało – bodystockingu.
Miałam ochotę to rozedrzeć, ale opanowałam się i zajęłam tym, co działo się w pokoju.
I zrobiłam z siebie ogromną idiotkę, na imprezie, ale też później, następnego dnia i kolejnego. Zachowałam się niesprawiedliwie, czego bardzo żałuję. Ale o tym wie tylko mój Pan. I jest mi strasznie głupio, aż mi brak sił do samej siebie jak o tym pomyślę. 

W kazdym razie, wracając do imprezy…

W pewnym momencie poszliśmy do pokoju, tam gdzie była palarnia.

Połozyliśmy się na łózku na chwilę, nie mam pojęcia która była godzina, pamiętam ze do północy czas szybko zleciał, a po północy czas ciągnął sie jak spaghetti na talerzu.
Pan w pewnym momencie zapytał się o kobietę. Czy mi się podoba, jakie wrażenie na mnie zrobiła, czy chciałabym z nią coś się pobawić..
Wrażenie na mnie pozytywne zrobiła. Od samego poczatku. Jak ja to określam, ‚fajna’.
Czy chciałabym się pobawić.. i tu miałam ochote sie rozpłakac. Tak! Myślalam o tym jakby to było, gdybyśmy.. gdybym ja.. i ona.. ale odpędziłam to od siebie. Nie chciałam o tym myślec.
A mimo to, gdy Pan zapytał mnie CZY CHCIAŁABYM, wiłam sie jak piskorz unikając jednoznacznej odpowiedzi. Byłam tym zawstydzona. Koniec końców powiedziałam że nie. Mimo ze od samego początku myślami zbaczałam na temat ona, ja, łóżko… hmm…
Ale sama nie wiem, może myślałam, że nie zainteresowałaby się takim stworzonkiem jak ja?
Chociaż sama myśl, Pan sie pyta, czy bym chciała, kurczę no chciałabym ale niieeee…
I tak oto straciłam szansę.
Jeszcze na łóżku rozmawialiśmy, o tym zdradliwym kółeczku z cyferkami, które wywróżyło mi tłustą 16-tkę.
I Pan zaproponował, idziemy zakręcić i zobaczymy ile razów ci wyjdzie.
A ja tak patrzę.. ale czy to konieczne? Jednak poszliśmy. I zaczęłam kręcić, i kręciłam, i raz to było 16, raz 1 raz jakieś 6.
I Pan powiedział, to teraz 6 razów.
A ja tak patrzę.. ale jak to?
Cieszyłam sie ze było prawie pusto w pokoju, bo większość, znaczna wiekszość przeniosła się do kuchni i z ożywieniem dyskutowała o czymś.
Ale przed przywiązaniem do krzyża poprosiłam Pana, czy moge jeszcze raz zakręcić.
Ale nic nie zmieniamy. Nie zmieniamy, tylko byłam ciekawa co bym wykręciła.
Co wyszło?
JEDEN!
Smukła jedyneczka!
No świetnie.. podeszłam do krzyża, dałam się przywiązac, jeszcze pokazałam, że mi się obluzowało przy lewej ręce. I co.. Pan oczy zasłonił i koniec.
Miałam cichą nadzieję, że nie widać jak bardzo drżą mi kolana. Jak już związana byłam, i z zasloniętymi oczami to pomyślałam, teraz może zdarzyćsię wszystko…
No, i sie zdarzyło..
I nagle nie ma Pana. Poszedł. Słyszalam. Ale też słyszałam, że robi się jakieś zamieszanie.
I znów strach przejął kontrolę nad moim cialem. Żołądek gdzies się miejscami zamienił z jakims narządem, nogi drżaly, wstrzymała oddech i nasłuchiwałam…
A tu trzask!
Nie pamiętam czym dostałam.
Słyszałam jeszcze że ktoś zakłada rekawiczki. Przeraziłam się, bo moja wyobraźnia podsunęła mi na mysl, ze oto się stanie, będą igły w sutkach. Byłam w idealnej pozycji, ręce związane, piersi łatwo dostępne, przesunąc tylko pasek od uprzęży.
Bałam się tego. Cholernie się bałam.
Ale to nie było to.
Skupiłam się na chłoście.
Doszło do magicznej 6, trochę obolała byłam, ale o tym przekonałam się na nastepny dzień.
I nagle cisza. Spokój. Gdzie mój Pan? Co teraz będzie?
I poczułam to. Najpierw tylko w trzech miejscach. A później już nie wiedziałam gdzie. Na całym moim ciele były dłonie! Wszędzie, po prostu wszędzie!
Byłam zbyt przerazona, żeby odczuwac przyjemność, co nie znaczy że wcale mi się nie pdoobało.
Najpierw z taką ciekawościa czekałam, co się dalej wydarzy, a ręce, zwłaszcza te między nogami posuwały sie coraz dalej.. Później już taka osłupiała byłam, wcale się nie ruszałam, tylko starałam się odczuwać te wszystkie bodźce, gdzies na tyłku, gdzieś przy cipce, na piersiach, na twarzy, o matko, co to było, szał!
Podobało mi się to, gdybym nie była tak przerażona, byłabym bardziej.. plastyczniejsza w rękach tych, którzy mnie dotykali.
Podobało mi się, później opowiadałam Panu, jak można byłoby to urozmaicić i rózne dzikie pomysły mi do głowy przychodziły.
Ale ręce przestały mnie ‚obłapiać’.
I czekałam co dalej! Byłam taka napięta, że jak poczułam, że Pan mnie rozwiązuje to kamień spadł mi z serca, ten pozostały.
Zdjęłam przepaskę, Pan mnie zgarnął i na miekkich nogach poszłam za nim. Byłam oszołomiona.
Tyle rąk! Na moim ciele! Ale jak to!
Na palarni miałam ochotę płakać z emocji! Miałam gardło ściśnięte, nie wiedziałam co powiedzieć, mówiłam tylko że podobało mi się, żę było fajnie, ale za bardzo się denerowałam.
Gdyby była możliwość jeszcze raz.. to ja chętnie.. nawet po drugiej stronie ciała.. :-)
Zapomniałam wspomniec o fotografie. Perspektywa zdjęc mnie ucieszyła, nawet wizja tego, że ja tez miałabym pozować, w tych kilku „drobiazgach”, które jeszcze do torby wrzuciłam znalazła się maska i skórzane rękawiczki po łokieć. I już widziałam siebie w tym stroju.. chociaz ja to niepewnie czuje się przd obiektywem.
Ale jakoś te zdjęcia gdzieś mi umknęły i nie mam.
Nic to, mam nadzieję że jeszcze będzie okazja.
Powoli towarzystwo zaczęło się rozchodzić.
Najwytrwalsi zostali do samego końca.
Mnie już ścinało od jakiegoś czasu, więc z ulgą przyjęłam propozycję Pana, że pójdziemy się położyć.
W pamięci miałam jeszcze, jak Pani z długimi włosami lała dziewczynę na koźle. Jeju, jej to bat pasuje, bez dwóch zdań, chociażby ze względu na jej wygląd. Wiem, po wygladzie się nie ocenia, ale jej zachowanie, styl bycia też pasuje do wygladu. I do bata.
Drugą sceną, równoleglą do tej z kozłem i Panią była scena meskiego obciągania. To mnie zafascynowało masakrycznie.
Pierwszy raz widziałam to na żywo.. pies przywiązany do krzyża, zasłonięte oczy, a drugi klęczał przed nim i mu obciągał..
Później później, na drugi dzien dowiedziałam się, że pies nie wiedział że to mężczyzna mu obciągal i nikt mu nie chciał powiedziec kto to był..
Położyliśmy się. I przyszedł czas na Nasze zabawy.
Tak mi brakowało pieprzenia. Jeszcze palce Pana, i ja miałam się wypiąć i On tak mnie pieprzył.. a ja krzyczałam że nie nie! Nie! Bo się posikam! No ale Pan był wyrozumiały, przyjęłam Jego ulubiona pozycję iii.. no. Zakończyliśmy bardzo przyjemnie imprezę.
I usnęliśmy. W końcu wtulona w mojego Pana! Musiałam tyle na to czekać! Tak długo! Smutno mi było, ze zostało się tak niewiele czasu, że ledwo oczy zamknę i trzeba będzie wstawać.
Sukienkę jeszcze rozpięłam, bo w tej uprzęży się niewygodnie Śpi. Poza tym chciałam poczuc dotyk Pana na piersiach, były tak spragnione podszczypywania, władczego ściskania w dłoniach!
Eh..
Usnęłam. A obudziłam się jak Pan wstał. Nie lubię jak gdzieś idzie, nawet jesli to łazienka.
Odwróciłam się tyłem, tak jak lubię.. i po chwili slyszałam jak wchodzi do pokoju. Kładzie się za mną, przytula mnie mocno i tak śpimy.
Zasnęłam z uśmiechem na ustach.
I za jakieś.. kilka godzin? Pobudka.
Tylko mój Pan potrafi mnie w nocy lać, a kilka godzin później łagodnie budzic. Uwielbiam to. Uwielbiam.
Jeju, trzeba było się zbierać..
Wyszłam z pokoju…
W ostatnim momencie naciągnęłam uprząż i czmychnęłam, zasłaniając przy tym pruderyjnie piersi tak, jakbym poprzedniej nocy wcale nie chodziła półnaga…

Su Anusz.

Podróż w nieznane – Klimatyczna [2]

Standardowy

Weszliśmy na górę. Miałam wrażenie, że pokonywanie schodów zajęło nam pół wieczora. Ale tak nie było.
Weszliśmy do jednego z mieszkań..
Nie wiedziałam czego się spodziewać.
Przekroczyliśmy próg i od razu z brzegu była kuchnia. Duży, zastawiony stół, przy którym siedziały znajome twarze. Napięcie na chwilę mnie opuściło.
Zaledwie garstka, ale ja ich znam!
Byłam zdziwiona, ze tylko tyle nas będzie. Ale pomyślałam, może impreza w kameralnym gronie?
Od razu zauważyłam, że jest gdzie się położyć. W jednym pokoju rozłożony duży tapczan, a w drugim, który słuzył za palarnię, jednoosobowe łózko.
Ucieszyłam się, bo pomyslałam że jak mnie weźmie to będę miała się gdzie położyć chociaz na chwilkę.
Zanieśliśmy do szafy nasze rzeczy, załozyłam obrożę i wrócilismy do kuchni.
Zajęliśmy miejsca i.. i tak własciwie nie wiedziałam co dalej.
Okazało się że czekalismy na resztę.
„To będzie jakas reszta?”
Jak się później okazało, była, i to całkiem.. spora.
Rozmowy się toczyły, ja odczuwałam jeszcze delikatne spięcie, mimo to przysłuchiwałam się. W pewnym momencie podszedł do Nas taki elegancki Pan, zainteresowała go moja obroża z medalionem, a ja niemal jak paw, wyciągnęłam szyje i ociekając dumą prezentowałam moja najcenniejszą biżuterię. Całą sobą mówiłam „Patrz, od mojego Pana, piekne, cudowne, prawda, jedyne w swoim rodzaju bo moje, Pan mi ją dał i specjalnie do tego medalion, to tyle dla mnie znaczy!”. Czułam się wyjątkowa…
Ludzie się schodzili, powoli i leniwie, tak siedzieliśmy, wyłapywałam pojedyncze słowa i od czasu do czasu zerkałam kto wszedł. Najbardziej w pamięć wryły mi sie dwie osoby.
Wysoki mężczyzna, rosły i silny, gdzie zastanawiałam się, kto jest jego własnością. Okazało się że to uległy. A ja myślałam że to on dominuje.. a dominował tylko wzrostem i posturą. Ok, byłam zaskoczona, że jest uległym, ale kazdy lubi coś innego i spoko.
I kobieta. Weszła i nie wiem czemu akurat ona przykuła moja uwagę. Ciągle na nią zerkałam, aż mnie to zaczęło krępować. Pomyśli ze jakaś niewyżyta jestem albo coś.
Miała piękne włosy, blond, spięte w kucyk. Taki mi się podobały! Cała ona wydała mi się interesującą postacią, a jak usiadła ze swoim partnerem obok mnie to prawie omdlałam z wrażenia.
Może przesadziłam troszeczkę, ale w każdym razie podobał mi się taki obrót spraw. Patrzyłam ukradkiem na jej nogi. Ale Pan powiedział że moge iśc się przebrać.
Wstałam posłusznie, poszłam do pokoju gdzie były nasze rzeczy i.. i juz miałam się odwrocić na pięcie i wrócić, ale oto odwrócił się elegancki Pan i Dama w Czerwoje Sukience. Przeszkodziłam im.
Ale weszłam dalej do pokoju, zażenowana jak cholera, i po cichutku wyciągałam swoje rzeczy.
Para zaraz poszła i zostałam sama. Kilka razy przewinęły się jakies osoby, a że łazienka była zajęta to zaczęlam przebierać sie w pokoju.
Zaczełam od makijażu. Mdłe światło wcale nie pomagało, brak lusterka doskwierał ale kreatywność się uruchomiła, i po chwili miałam kącik do makijazu.
Nie byłam zadowolona z efektu, ale zwolniła się łazienka.
Szybko do niej pobiegłam, obiacałam że będe minute-dwie i wskoczyłam zamykając drzwi.
Rozebrałam się. Założyłam pończochy, sukienkę, wyciągnęłam szpilki, poprawiłam jeszcze raz makijaż. Poprawiłam sukienkę. Bo z nią jest tak, że od pasa w górę jest z pasków, taka jakby uprząż, z tej uprzęży paseczki ida do
szyi a na szyi jest obroża. Od pasa w dół jest skórzana spódniczka.
I poprawiłam się, już tam się mocno dobijali, więc wyszłam i chyba zrobiłam pozytywne wrażenie.. :-)
schowałam rzeczy, pomalowałam usta konkretnym, ciemnym różem i weszłam do kuchni.
Chciałam jak najszybciej usiąść, żeby nie czuć tego wzroku przypatrujących się ludzi.
I chyba tutaj też zrobiłam wrażenie…
W sukience czułam się bardzo dobrze, troszeczkę speszona byłam jeszcze, bo przecież uprząż tak, było widać to i owo, ale w końcu przyzwyczaiłam się.
Szumiał mi w głowie wypity drink, który na początku wylądował w mojej dłoni, od mojego Pana.
Imbirowy. Nie spojrzałam.. a tu imbir.. dlatego mnie tak usta piekły później..
Pan oczywiście powiedział, że zna inne zastosowanie imbiru.. nawet nie chcę się domyślać!
Wśród przybyłych ludzi była Pani z ostatniej imprezy. Tym razem jej nie poznałam, bo zamiast wyrazistego irokeza, miała gładkie, rozpuszczone włosy. I tak wyglądała niesamowicie. Przyszła ze swoją.. Suką. Tą sympatyczną.
Ale Pan powiedział że wchodzimy do pokoju, i poszliśmy jako pierwsi.
Zapaliła mi się kontrolka i spanikowana zapytałam się Pana, czy to ja będe zaczynac imprezę, jak to kiedys miało miejsce. No bo jeju no, moj Pan ciagle o tym mówił, „A pamiętasz jak z N. zaczynałyście imprezę? Pamiętasz zasady? Hasło bezpieczeństwa? A to o czym rozmawialiśmy?”.
I jak tu kręćka nie dostać? Jak tu nie oszaleć z domysłów?!
Ale Pan na moje pytanie tylko sie uśmiechnął.
Podeszliśmy do kanapy a ja z wrażenia aż usiadłam obok Pana. Na kanapie!
Ja po prostu nie wierzę, zawsze na podłodze klęczałam, sama z siebie a tym razem obok Pana na kanapie.. no kto to widział, to az nie przystoi.. Może ze tam pod ścianą mało miejsca było i równie dobrze mogłabym klęczec przy krzyżu.. ale ja sie nie tłumaczę!
Ale już coś się zaczęlo dziać..
Siedzieliśmy i siedzieliśmy, ludzie sie krzatali jeszcze..
i tak zachodziłam w glowę, co też będzie sie działo? Obok krzyża fotel, na środku kozioł, gdzies tam majaczyło nowe urzadzenie..
Matko, ja sie boję…
I wparował Święty Mikołaj, a raczej Pani Mikołajowa, i nie jestem pewna czy taka Święta… :-)
I się zaczęło, spojrzałam, jakieś patyki, i ooooo nie! Rózgi! Kozioł+Rózgi= Masakra!
I tak patrzę z nadzieją, może na mnie nie starczy?? Moze akurat na mnie nie starczy?
Byłam przekonana że ja nie wyjdę.. że może jakiś elf ukradnie sobie rózgę..
Ale powoli. 
Zaczęło się…

Było takie kółeczko z cyferkami, od 1 do 16.
Trzeba było sobie zakręcić i liczba wylosowana będzie liczbą razów.
Natychmiast pomyslałam, że ja to pewnie będe miała 16.
Pierwsza Niegrzeczna. No dobrze. Zakręciła, nie pamiętam jaka liczba wypadła, ale tam jeszcze na stoliku było coś do wypicia. I jak w koncu którać to wylosowała to padła na podłogę. I ja z takim przerażeniem pytam sie Pana, ale co tam jest w tym kubeczku? A Pan mnie uspokojał że tam nic takiego nie ma, a ja tak zaczęłam panikować, i nie, ja nie chce kubeczka!
W koncu pewna Niegrzeczna wylosowała 16, ku uciesze zgromadzonych. Nie, to jeszcze nie byłam ja.
Momentami po pokoju latały drzazgi z rózgi. Ale generalnie było dobrze.
I Pani Mikołajowa patrzy na mnie, i mówi że jeszcze przecież ja!
Ja taka speszona, na tych szpileczkach „baaaardzo” wygodnych tuptam do fotela, siadam na kolanie Pani Mikołajowej i pada pytanie…

C.D.N.

Su Anusz.

Nastają zimne czasy…

Standardowy

!!!Zwiąż mnie, zwiąż mnie, zwiąż mnie, zwiąż mnie!!!

Idzie zima. A w związku z tym, w rozmowach z Panem przewijają się sopelki.
Kiedyś się takim bawiłam… :-)
Poza tym kostki lodu..
Ale takie tarzanie się w śniegu.. :-) Czemu nie :-) Nie opuszcza mnie ta wizja… :-)

Idzie zima, otwierając przede mną tyle możliwości…

Su Anusz.

Nienasycona

Standardowy

22.09.2016
Szczególna data, o której myślałam od rana. Od kilku dni.
Pan uświadomił mnie, że to 25 miesięcy.
Inaczej brzmi „2 lata i miesiąc” a inaczej „25 miesięcy”. Zrobiłam wielkie oczy. To mówimy już o takich liczbach?
W każdym razie, taki okres czasu jestem Suką. Z obrożą. Z Panem. I wizją chłosty w każdym momencie i w każdym miejscu, kiedy zażyczy sobie Pan. I z tymi różnymi innymi rzeczami, których się nie robi, a które są piekielnie podniecające. Czasem zawstydzające.
Ale wszystko co nielegalne i nieprzyzwoite ma w sobie magnetyzm. Nikt nie musi wiedzieć że ups, przekroczyłam granice przyzwoitości, ale mogą :-)
Mogą wiedzieć i widzieć jak to robię… :-)
Wszystko zależy od mojego Pana i co aktualnie wpadnie. Może inaczej, zależy do Niego i od tego, jak bardzo zainspirowała Go chwila i splot zdarzeń :-)

Przekonałam się o tym nie raz, ale odbiegłam od tematu bo nie o tym miałam pisać, tylko o wczorajszym dniu :-)
Rano niczego nieświadoma, wypiłam kawę. Miałam w planach zadzwonić w kilka miejsc.
Ale tak jakoś się wlókł ten poranek, zjadłam śniadanie, poszłam się przebrać i wykonałam jeden telefon. JEDEN.
Ledwo słuchawkę odłożyłam, zadzwonił Pan. :-)
Ze śmiechem odebrałam telefon i mówię, że właśnie skończyłam rozmawiać na drugim telefonie.
A że rozmowa nie za bardzo poszła po mojej myśli i byłam okropnie wzburzona, zaczęłam rozemocjonowana opowiadać Panu co udało mi się dowiedzieć i załatwić.
Gadałam i gadałam i gadałam i… w końcu Pan coś powiedział, ja się dalej skarżyłam, że już nie mam miejsca w kalendarzu do pisania i dalej nawijałam, Pan w końcu mi przerwał i powiedział że nawet nie zwróciłam co powiedział.
I tak zamknęłam się i myślę, o cholera, faktycznie tak ciągle ja tylko mówię i nie słucham i się zapytałam czy może powtórzyć co powiedział.
Powtórzył, aczkolwiek hmm.. :-) nie przywiązałam to tego wagi :-) to znaczy nie tak, nie uwierzyłam w to co mi moje wnętrze podpowiadało :-)
„Za chwile mi pokażesz”.
I się zaczęłam śmiać i myślę, tak jasne, za chwilę co to znaczy? Dziś? Jutro? Kiedy? Zapytałam się przez śmiech a kiedy.
„Za pól godziny”.
Umilkłam. Haha, oj mina mi zrzedła :-) Teraz to Pan się śmiał a ja zaczęła panikować.
Ale jak to za pół godziny? Przecież ja bym się musiała przygotować („O każdej porze dnia i nocy”, wiem, pamiętam, ale czasem trudno się tego trzymać…), ogarnąć trochę, przyznaję „Perfekcyjną Panią Domu” nie jestem, ale bałaganiarą rodem z tych programów amerykańskich też nie jestem, a wiadomo że czasem się pozbiera miejscami kilka ciuchów na fotelu :-)
Pół godziny hmmm… powiedziałam, że muszę trochę ogarnąć i w ogóle tak 15 minut na to potrzebuję. No ale ok, rozłączyliśmy się, Pan pozwolił w te 15 minut trochę ogarnąć.
Poza tym, jak to możliwe że Pan przyjedzie jak dokładnie w zeszłym tygodniu się spotkaliśmy na dłużej? No jak? A może jednak właśnie możliwe?
Te 15 minut upłynęło błyskawicznie, Pan zadzwonił że mogę schodzić, no to poszłam otworzyć drzwi, i jak zobaczyłam Go przy furtce… aż się we mnie zakotłowało..
Na czarno ubrany? O masakra, co to znaczy, będzie źle czy nie? Poza tym dobrze wie że mnie to kreci jak jest na ciemno ubrany i perfidnie to wykorzystuje!
Jeszcze lekko oszołomiona strojem dojrzaalm w Jego dłoni różę.
I tak się zastanawiam, dla mnie ta róża? A z jakiej okazji? A może nie dla mnie? No ale z jakiej okazji????
I się mentalnie pacnęłam w czoło.
Przecież dziś miesięcznica. :-)
Jakoś tak mnie zamroczyło :-) Przez ten strój jednak chyba… :-)

No ale przytuliłam się do Pana, poczułam jego usta na swoich i już straciłam głowę. Nic mnie nie obchodziło co dookoła. :-)
Ale tak to już bywa z tymi pocałunkami :-)
Poszliśmy do pokoju i co mnie zdziwiło leżeliśmy grzecznie na łóżku :-)
Grzecznie jak na nas :-) Ostatnio mnie poniosło z Czarnym Przyjacielem.. :-) ale już teraz byłam hmm bardziej opanowana :-)
No ale tak leżeliśmy, takie mizianie, no ale za chwilę już poczułam dłoń Pana pod legginsami :-) było o tyle łatwiej że nie założyłam majtek :-)
I za chwilę, co mnie jeszcze bardziej zdziwiło, Pan zaproponował żebyśmy się przenieśli pod kołdrę :-)
Znów rozważałam ten pomysł a Pan dalej zajmował się moimi najbardziej spragnionymi miejscami :-)
W końcu stwierdziłam, dobrze, idziemy pod kołdrę, ale…
„…teraz ja zajmę się Tobą” i uśmiechnęłam się przy tym nonszalancko :-)
I za chwilę dodałam „Śmigaj pod kołdrę”, na co Pan zareagował delikatnym upomnieniem słownym, iż nieodpowiednio się zwróciłam :-) no nie była to gafa na miarę „piątki” :-)
Ale jednak wywołało to uśmiech na mojej twarzy :-) w sumie, nie tylko mojej… :-)
Pan powiedział, jak już wstałam, żebym wzięła ten mały masażer, ale najpierw musiałam go zlokalizować.
Leżał w torbie :-) razem z obrożą :-)
Wskoczyłam do łóżka, przytuliłam się do Pana i… każdą komórką ciała czułam, jak mi dobrze :-)
Wiem, wiem, wanilia coraz bardziej dominuje, chociaż czasem może nie do końca, bo na czwartkowym spotkaniu… aaaa, ciiii :-) wszystko w swoim czasie :-)
Ale leżałam tak wtulona i nie chciałam się ruszać, było mi tak dobrze :-)
Ale za chwilę :-) było mi jeszcze lepiej :-)
Pan zajmował się moimi piersiami, tak jak lubię, mocno, czasem za mocno, ale jak boli wiem że żyję :-)
Zajmowałam się kutasem Pana. Zawsze mi tego brakuje. Zawsze. Lubię bawić się nim dłonią, jak leżymy i nakręcamy się nawzajem, albo ustami, sama kierować rytmem albo jak robi to mój Pan, trzyma mnie mocno za włosy i pieprzy aż się dławię i ślinię, i jak dochodzi i czuję jak nasienie spływa po moim gardle i… nie, zdecydowanie dużo wymieniać, temat na osobny wpis :-)
Eh.. :-)
Pan bawił się jeszcze mną, i po dłuższej chwili doszłam. Jak mam okres dostać jestem nie do zniesienia :-)
Wredna, złośliwa, ciskająca sarkazmem na prawo i lewo, bywa że obojętna, częściej płaczliwa.
Zresztą, każda kobieta czuje jak ma dostać okres. A takie dzikie samopoczucie niekoniecznie sprzyja zabawom :-)
Ale. Nie było źle. Było cudownie. Pan wyczuwał moje ciało, odczytywał moje reakcje i do tej pory mnie to zaskakuje z jaką precyzją, PRECYZJĄ to odczytywanie zawsze przebiega. Nie, nie chodzi o moje ciało, ale o te wszystkie inne rzeczy. Emocje, wahania nastrojów, ogólne wahania, moje myśli…
Czasem rozmawiamy przez telefon, Pan wspomina o jakiejś rzeczy, i zaciskam uda, a On mówi „Ale nie zaciskaj tych ud tak mocno” i jeszcze się uśmiecha!
Nie wiem, może to logiczne. Może. Nie wiem tak w sumie :-) ale zawsze mnie to rozśmiesza :-)
Czasem czuję się na podglądzie, ale to kolejny temat na osobny wpis :-)
Jeszcze leżeliśmy. Oczywiście, jak to Pan powiedział „bez łaskotania nie ma spotkania” :-)
A się broniłam, ale no niestety nie udało mi się i z rękami unieruchomionymi zwijałam się ze śmiechu :-) skopałam kołdrę przy okazji. I prześcieradło :-)
Eh :-) tak cudownie, ale wszystko co dobre kiedyś się kończy, i ten moment nadszedł.
Posmutniałam.
Jeszcze Pan mówił, żebym nie była smutna, ale jak tu nie być smutną, jak trzeba na ziemię wracać?
Czy ktokolwiek chciałby wracać z wymarzonego Raju?

Sprowadziłam Pana, pożegnaliśmy się i poszedł do samochodu. A ja jeszcze długo długo stałam w drzwiach kompletnie wyłączona. Nie płakałam ale poczułam taką pustkę. Tak jakby czegoś nagle we mnie zabrakło. I nie chodzi tylko o kutasa Pana :-)
Ale zabrakło mi takiego pchnięcia :-) do działania oczywiście :-)
Jak ja pisze no nie, najwyższy poziom zboczenia chyba dziś mnie ogarnął :-)
Także wczorajsza niespodzianka :-) Była wspaniała, cudowna, piękna i oh jeju… :-)

 

23.09.2016
Dziś poranek zaczęłam również od kawy :-) W sumie poranki zaczynam od porannego maila, w którym znajdują się zdjęcia i kilka informacji :-)
Ale później kawa była :-)
Wypiłam na spokojnie, obejrzałam bardzo ‚ambitny’ program i poszłam do kuchni.
Zanim naszykowałam sobie śniadanie minęło 40 minut.
Bo włosy jeszcze umyłam, jeszcze maila sprawdziłam, jeszcze to tamto i 40 minut się zrobiło.
Z drugiej strony skończyłam po 12 lekko. I jak popijałam spokojnie herbatę i kończyłam czytać zadzwonił Pan :-)
Kubek by poleciał na podłogę, tak drgnęłam na dźwięk dzwonka :-)
I znów ze śmiechem odebrałam telefon i powiedziałam, uwaga: „Masz szczęście, bo skończyłam śniadanie”.
No cóż, to nie było zbyt właściwe, ciągle mnie to gryzie.. Za te moje odzywki powinnam dostać trzcinką. Albo tym patyczkiem z cieniutkim sznureczkiem.
O brrrr, jak sobie o nim przypomnę pokornieję… i składam się w sobie do pozycji klęczącej. Prawie jak Transformers…
Ale Pan zwrócił mi uwagę, iż te moje odzywki doczekają się dobitnego przedstawienia ich niestosowności… i rozmawialiśmy dalej.
I nagle usłyszałam, że do pokoju, że Czarny Przyjaciel, że ten mały masażer… :-)
Hmm, niekoniecznie mi się ten pomysł spodobał, jeszcze byłam po wczorajszym obolała :-)
Ale pobiegłam do pokoju, zabrałam potrzebne rzeczy, rozebrałam się.
Podłączyłam Przyjaciela, wzięłam masażer. Miałam się nim pieprzyć :-) bo wczoraj Pan mnie nim pieprzył ale :-) jednak wolę jak Jego palce mnie pieprzą :-) tak podniecające że aż boli :-)
Położyłam się, powiedziałam że już gotowa jestem iiii… :-)
Najpierw masażer :-) miałam go w cipkę włożyć, jak to zrobiłam Pan powiedział żebym się nim teraz trochę pieprzyła :-) ten masażer ma za małe obroty :-) potrzebuję mocniejszych doznań, a Czarny Przyjaciel… :-) Eh :-)
I w końcu usłyszałam, to teraz Czarny Przyjaciel, włącz :-)
Włączyłam przyłożyłam w odpowiednie miejsce i..
Nie wiedziałam że jestem aż tak obolała :-) ale szukałam odpowiedniego miejsca i wcale tak bardzo nie bolało :-)
I jęczałam, tak momentami było mi dobrze, Pan oczywiście kazał mi mówić, ale :-) no cóż, muszę to jeszcze poćwiczyć :-)
Tak mi brakowało w tamtym momencie rżnięcia, czasem jakieś zdanie wydobyło się z moich ust aale nic specjalnego, ale miałam powiedzieć kim jestem :-) co mnie kompletnie podnieciło :-) jak ja to lubię mówić :-)
I jeszcze chwila, i jeszcze troszeczkę i.. jejuu, jak ja wyłam.. przed orgazmem.
Takie dwa głębsze.. :-) w sensie jęki :-) i pytanie.
Nie lubię dochodzić bez pozwolenia. Ale z drugiej strony nie potrafię się powstrzymać jakl Pan mówi „Jeszcze nie”… chciałabym się w końcu tego nauczyć :-)
Ale Pan pozwolił :-) podświadomie czułam że pozwoli :-) czasem jak się pytam to na chwilę przestaję się ruszać, bo ja jestem na krawędzi to wystarczy niewielkie poruszenie biodrami i koniec, spadam :-)
O jak się kręciłam.. zsunęłam się z poduszki, raz, drugi trzeci się wygięłam, rozłożyłam nogi szerzej by za chwilę mocniej je zacisnąć i znów rozłożyć ale nie przestawałam.
I dalej dalej trzymałam ale już nie mogłam miejsca znaleźć. Już tak bolało.. :-)
Pan mnie wczoraj zużył.. :-) Hahaha :-)
Ale za chwilę doszłam drugi raz, teraz orgazm był płytki ale nie tracił na intensywności :-)
I jeszcze trzymałam :-)
Ale Pan powiedział że już starczy… :-)
Szkoooda :-)

Także dwa dni pod rząd taaakie niespodzianki :-) oj bo się przyzwyczaję :-) ale eh było cudownie :-) nie mogę przestać o tym myśleć :-)
Pan mnie lubi zaskakiwać :-) i znalazł dla mnie czas :-) i przyjechał i był i pozwolił na orgazm i zadzwonił i… :-)
Jeju :-)
Tak wspaniale być Suką mojego Pana…

 

Su Anusz.

Nowe Oblicze Suki

Standardowy

„Sucze żądze to przy dzisiejszym dniu nic…”

Tak, Pan dziś przyjechał :-)
Zrobił mi ogroooomną niespodziankę :-)
Mimo że wczoraj mówił że MOŻE dzisiaj przyjedzie, ale mruczał przy tym tak że już nie byłam pewna czy będzie, czy MOŻE jednak nie…
Ale Pan zadzwonił rano, powiedział że już jedzie do mnie :-)
I oh jeju..

To co ja dzisiaj robiłam.
Nie poznawałam samej siebie. Jak dzikie zwierzę wypuszczone z klatki!
O ile z początku się broniłam, powtarzałam sobie „Ooo nie, dziś tak łatwo nie pójdzie”, o tyle niełatwo się skupić przy pieszczotach Pana i z każdą chwilą moje twarde postanowienie topniało… Ale twardo pokazywałam ulotkę z bielizną.
Zawsze łatwo ulegałam :-) tym razem też poszło szybko.
Ale zdołałam jeszcze zabrać telefon i pokazać Panu filmik który nagrałam :-)
Nie wiem, czy obejrzał coś, bo ja na pewno nie.
Czułam Jego palce między udami, jak wsuwają się zwinnie do cipki i pieprzą mnie ale tak delikatnie, doprowadzając mnie do granicy.
Pamiętam, że w pewnym momencie się wygięłam i dosłownie wpiłam w usta Pana jak wygłodniały wamp. Ah, to było piękne…
Dopiero po serii orgazmów, jak leżałam wtulona w Pana i chłonęłam Go całą sobą, zdałam sobie sprawę jaka byłam wygłodniała.
Nie tylko ja samą siebie zaskoczyłam, Pan też mnie zaskoczył.
Ale ciiii :-)
Zaproponowałam wibrator :-)
I tak wibratorem nawet ja się nie potrafię pieprzyć jak robi to mój Pan.
Najpierw naturalnie sama się pieprzyłam. Ale później to Pan przejął.. hmm.. :-) pałeczkę :-)
I on mnie pieprzył. Momentami odlatywałam na inną planetę :-) To było niesamowite :-)
I jeszcze jak poszłam po Czarnego Przyjaciela :-) i te kilka orgazmów :-)
I jak bez cienia zażenowania mówiłam „Pieprz mnie, o tak, pieprz mnie, pieprz mnie…” patrząc się prosto w oczy mojego Pana :-)

Ja się nigdy tak nie zachowywałam :-)
A tu nagle proszę :-)

Taka bezwstydnica :-) nie wierzę :-)

Oczywiście jak to zazwyczaj bywa, czasu mimo że było całkiem dużo, dla mnie było za mało.
Wtuliłam się w rękę Pana, leżałam, On siedział, lubię jak znajdujemy się w takiej perspektywie.
Nie chciałam żeby szedł. Nie chciałam. Ale wiedziałam że to konieczne.

Lubię tą Naszą bliskość. Czuję się tak swobodnie, tak naturalnie jak nigdzie indziej. Szkoda że czasem to trwa za krótko.
Zawsze mi mało…

`Dziękuję Panie mój za dzisiejszy dzień, za orgazmy, za pieprzenie, za spojrzenia, dotyk, rozkosz, za Twojego kutasa, za Twoje pocałunki za łaskotanie, za „piątkę” ( :lol: ), przytulanie, leżenie, splecione dłonie i nogi, obejmowanie, uśmiech, za całego Ciebie.
Dziękuję że byłeś.
Dziękuję że JESTEŚ. I będziesz.

Twoja Su Anusz.`

Su Anusz.