Chroniczny brak czasu.

Standardowy

Ostatnio tego czasu brak.
Nie do końca mi się to podoba, bo straciłam możliwość realizowania różnych rzeczy…
Rano wychodze, wieczorem przychodzę i jedyne na co starcza mi czasu to prysznic, coś przegryźć, plan i zdjęcia plus wpis, ale i to niecodziennie.
Jak to Pan powiedział, zaczęło się dorosłe życie.
Teraz zauważam jak lekko żyłam.
O ile wcześniej realizowałam swoje pomysły od razu tak teraz.. jeśli coś do głowy mi przyjdzie to zapisuję i zostawiam. Na lepsze czasy.
Nie chodzi o to że nie miałam pojęcia o życiu. Może tylko.. delikatnie inaczej to wszystko sobie wyobrażałam..
Zaniedbałam nawet Suczy, co w przeszłości było nie do pomyślenia.
Postaram się nieco częściej pisać. Nawet jeśli by to miało być jedno zdanie.
Ale generalnie nic się u mnie nie zmieniło.
Nadal pragnę, nadal marzę, nadal moja wyobraźnia przekracza wszelkie granice.
Jeszcze jestem „na głodzie”, także czasem natrętne myśli nie dają mi spokoju.
To nie jest źle że mam takie mysli, sma Pan tak mówi, że to nie źle że moje myśli poniecają i nie dają spokoju.
Czekam tylko, eh, czekam na to spełnienie. Na to ukojenie. Jak w końcu się spotkamy.
Jak już będzie tak ciepło, tak spokojnie i bezpiecznie, tak cudownie i wspaniale…
O niczym innym tak naprawde nie mysle jak o spotkaniu. To już jest niemal bolesne…
Palące pragnienie i to poczucie związanych rąk mimo szczerych chęci..
Ale należy okazać cierpliwość i czekać.
Ale jakie to będzie piękne, jak juz nadejdzie ten dzień, jak dzień wcześniej zaczne się szykować a kolejnego będe się ubierac z drżącymi nogami i sercem! I wnętrzem…
Już niemal czuje to podekscytowanie! To, jak się denerwuję i zastanawiam się, czy zdąże na czas! Czy nie połamię nóg w szpilkach! Czy spódniczka nie jest za krótka i nie wystaje koronka z pończoch!
Ojeju spokojnie…
To będzie piękne…!

Su Anusz.

Tęsknota z poprawką

Tęsknota
Standardowy

„Pan nie wie kiedy się spotkamy. Tęsknię. Bo już się nie widzieliśmy ponad miesiąc. Za kilka dni będą dwa miesiące. No może nie kilka dni, tak za dwa tygodnie. Za równe dwa tygodnie.

To znaczy były spacery, chociażby ten ostatnio (Pan i Suka na spacerze).

Ale chodzi mi o takie spotkanie dłuższe..

I wiem, że czeka mnie kara.

Ale chciałabym już się do Pana przytulić. I tak usnąć z nim. Wsłuchiwać się w Jego miarowy oddech.

Budzić się gwałtownie z lekkiego snu jak mną delikatnie potrząsa mówiąc „Nie śpij”.

Tak mi tego brakuje.

Może chcę za dużo?

Kto wie…

 

Tęsknię za Panem. Czy to takie dziwne? Czy to takie niedopuszczalne?

Jestem Suką, czy tęsknota w takiej sytuacji jest wskazana? Czy wspominanie o takim stanie jest właściwe?

Powinnam się wykazać wyrozumiałością, ogromną wyrozumiałością, jaką Pan mnie okazuje. Dlaczego tak ciężko mi być wyrozumiałą w tej chwili?

Ze łzami w kącikach oczu zastanawiam się, co robię źle. Co we mnie jest nie tak? Jak to poprawić, żeby w końcu się spotkać?

Beznamiętnie patrzę w okno opatulona kocem.

A co by było jakby to wszystko wyglądało inaczej? Gdyby nie było klimatu, a byłaby sama wanilia? Gdyby „Pan” nie był Panem tylko „kimś” waniliowym?

Mając wanilię, spotkania kiedy chcę, wspólne wyjścia, wieczory w łóżku z oglądaniem filmów całą noc. Mając to wszystko. Czy miałabym to, co mam teraz?

Czy miałabym pewność siebie, która ciągle się buduje? Poczucie własnej wartości? Motywację do różnych rzeczy?

Czy byłabym zdyscyplinowana, sumienna, zorganizowana?

Czy szukałabym różnych wyjść z sytuacji pozornie bez wyjścia?

Czy umiałabym rozmawiać o uczuciach?

Czy byłby ktoś, kto dbałby o mnie dzień i noc, przejmowałby się mną, słuchał mnie i potrafił mną odpowiednio pokierować?

I w końcu, czy byłabym szczęśliwa?

Tak naprawdę szczęśliwa?

Czy teraz jestem szczęśliwa? Jestem.

Ponieważ codziennie rozmawiam z Panem. Ponieważ On jest. Czuję to w każdym słowie, które czytam i słyszę. Ponieważ mimo złych chwil nie odwraca się ode mnie i rozmawia ze mną.

Ponieważ mimo moich wad. Pomimo wad, widzi we mnie coś, czego ja sama nie dostrzegam. I co stara się wydobyć na zewnątrz.

 

‚Stworzę cię na nowo. Usunę kolejne niepotrzebne warstwy, by na ich miejsce wstawić nowe, mocniejsze.’

 

Nadchodzą kolejne dni zadręczania się.

Kiedy? Co? Czemu?

Co jest nie tak? Co zrobiłam źle? Co mogę zrobić żeby się spotkać?

Wyzwolenie przyniesie spotkanie…

Tęsknię Panie mój… Tęsknię.. tęsknię…

 

 

Su Anusz.”

 

 

Każdy popełnia błędy.
Moim błędem było lekkomyślne napisanie tego wpisu. I wrzucenie go na bloga.
Pół nocy nie dawało mi spokoju, jak przypominałam sobie słowa Pana.
“… i że trzeba się Tobą zaopiekować”
“Mam nadzieję, że z tego wpisu nie będzie smutku…”
“… że jesteś samotna i mało szczęśliwa…”
Im dłużej nie spałam, tym bardziej byłam przekonana, że mój wczorajszy wpis właśnie tak zabrzmiał.

Samotna Suka szukająca kogoś innego, dająca ‘delikatnie’ do zrozumienia, że jest nieszczęśliwa i przydałoby się pocieszenie.
Nie nie nie, to nie tak miało być…
Nie szukam kogoś innego.
Kocham swojego Pana i nigdy w życiu nie zamieniłabym Go na nikogo innego.
Wyszło tak z tego wpisu, że Pan mi niczego nie daje.
Wcale tak nie jest.
Dał mi nowe życie, bezpieczeństwo, miłość, troskę, wsparcie, orgazmy których nie miałam, zbudował moje poczucie własnej wartości… dużo wymieniać, dał mi dużo. Dał mi wszystko co najlepsze.
I nawet najgorsze w najlepszym wydaniu!
Cieszę się z tego, co mam. Że w ogóle On jest.
Że po prostu jest. Że ma takie pokłady cierpliwości wobec mnie. Że wyjaśnia. Że rozmawia, pokazuje, przedstawia.
Robi to wszystko, chociaż wcale nie musi. NIE MUSI.
A jednak to robi.
Uśmiecham się wtedy, jak zdaję sobie z tego sprawę.
Pan jest wyjątkowy.
Potrafi zachować równowagę między przesłodzonym pluszem a brakiem pluszu,wie, kiedy założyć plusz z powrotem a kiedy całkowicie go zdjąć. Zawsze mnie to zaskakuje, że potrafi wyczuć ten moment.
Nigdy nie mówiłam, że Pan jest zły. Że źle się do mnie odnosi, źle mnie traktuje, niesprawiedliwie, źle na mnie patrzy.
Ale wczoraj przedstawiłam swojego Pana w złym świetle i dodatkowo naraziłam się na różnego rodzaju propozycje.
Zdaję sobie sprawę z tego, że okropnie zrobiłam. Ja wiem o tym i strasznie się czuję winna.

Nie wiem co jeszcze mogę napisać żeby Pan nie uchodził za złego a ja za samotną, poszukującą Sukę…
Jak bardzo za Panem tęsknię, tak bardzo że ojeju, to On przyjeżdża i mnie na spacery zabiera. To nie to samo co długie spotkanie, ale zawsze przez te kilka chwil się widzimy, dotykamy, jesteśmy razem. Przez chwilę znów czuję, że moje miejsce jest jak najbliżej Pana.
Najważniejsze że ja wiem, że mój Pan jest dobry, sprawiedliwy, wyrozumiały.
Najważniejsze, że ja Go kocham, szanuję i uwielbiam.
Najważniejsze, że ja chcę mu służyć, chcę być Jego Suką i spełniać zachcianki.
I najważniejsze. Wiernie trwać przy Jego boku. Całą wieczność.

Pokornie pochylam głowę przed obliczem mojego Pana,

Su Anusz.

Tylko noc…

Standardowy

 

Właśnie siedzę z ptysiem w tyłeczku.
Dziś nieco mniej żelu nałożyłam, bo ostatnio się ze mnie lało, tak przesadziłam z żelem!
Ale dziś nawet sympatycznie wchodził.. :-) i wychodził… :-) no oj dobrze pieprzyłam się nim chwilkę, i Pan jak zawsze miał rację, niby nie nie, nie chcę, ale jak już jest to.. :-) jeszcze jeszcze i jeszcze :-)
Czuję go, uwiera mnie w środku, ale pół godziny to pół godziny…
Nie jest źle, a jeszcze fakt że siedzę umożliwia mi wykonanie różnych czynności, na przykład nabijanie się na niego, dociskanie i kręcenie.. :-)

I okazało się, że :-)
Jutro się spotykamy :-) na dłużej :-) na całą noc :-) ojeju :-)
Już mi dzikie fantazje nie pozwalają funkcjonować :-)
Dziś słoneczko omiotło moje ciało :-) specjalnie zdjęłam sukienkę, żeby plecy, pośladki i uda mi się równomiernie opaliły. Zadbałam o zasłonkę :-) jedynie sąsiad mógł mnie obserwować z okna łazienki.
Jak się wypinam.. czasem.. i jak mi ramiączka opadają… odsłaniając… co nieco.. ale pilnowałam się.
Zasłoniłam się kocami, kwiatkami i wszystkim co było pod ręką. Także. Mam nadzieję że trochę chociaż mnie chwyciło słońce.
Chciałabym się tak w słońcu powylegiwać z Panem :-) oj, mogłabym sobie pozwolić na nagość wtedy :-)
Dobra. Muszę iść się powoli pakować na jutro.
Przewidziane są w programie różne atrakcje…
Pisałam w SMSie do Pana, że to bardzo osobliwe uczucie, jak własne ciało zdradza. :-)
Bo tu rozum mówi nie nie i ja to właśnie mówię, a ciało od samego środka krzyczy soczyste TAAAAAAAAAAK! I jeszcze okazuje podniecenie :-)
Wiązanie i chłosta, nie nie, ja tego nie widzę, tylko nie mocno, albo kilka razy i koniec, a w środku tak, wiązanie solidne koniecznie i chłosta dyscypliną, nie ma zmiłuj!!!
Z naturą się nie wygra :-)

Dobra, spakować torbę. To najważniejsze.
I jutro mogę sobie pofolgować ze strojem :-) już naszykowałam, a skoro mogę sobie pozwolić, to :-) hmm :-) postaram się to uwiecznić na zdjęciu :-)
Ale nie mam zamiaru się ograniczać ze strojem. Będzie w końcu tak jak lubię :twisted:

 

Jutro, jutro, już jutro!!!!!!!!!!!!!! :lol:

 

 

Su Anusz,

W Stanie Ogromnego Podniecenia! :-D

Pobudzona wyobraźnia

Standardowy

‚Dama w towarzystwie, Dziwka w łóżku’

 

Wczoraj.
Nie dość, że Pan poprawił humor, nakarmił Su, zerżnął, to jeszcze pocieszał i pobudził wyobraźnię.
Mam się nie bać czwartku. Bo środa i piątek to dopiero będzie rzeź.
Na piątek zabrać ze sobą strój.
Jeju, może będzie taka „elegancka chłosta”?
I od razu poprosiłam o zdjęcia. Tak! Tak! Chcę zdjęcia z tej chłosty!
Już mniej więcej wiem jak się ubiorę. Oczywiście moje sławne 15cm obowiązkowo. Myślę o gorsecie, pończochach i skórzanej spódniczce. Ale to jeszcze zobaczę. Może jakaś sukienka. Ale gorset koniecznie, tak dawno nie wbijałam się w niego, tak dawno nie czułam się tak ściśnięta..
Tak, zadbam o swój wygląd, postaram się, z dokładnością się przygotuję do tej chłosty. Już powoli mam dosyć samego tuszu na rzęsach i warkocza, grzecznych bluzek bez dekoltu i legginsów. Moja Sucza natura chce się wyrwać z klatki, ale obiecałam. Nie tylko mojemu Panu, ale sobie.
Nie będę się wychylać ze strojami, różne czubki chodzą po świecie.
A jak kobieta założy spódniczkę i pończochy, czy nawet rajstopy ze wzorkiem imitującym pończochy, to facetom palma odbija.
Chociaż :-) muszę przyznać, że kręci mnie świadomość, że ludzie nawet nie podejrzewają mnie o to, jak lubię wyglądać :-)
Po prostu mijają. Brak makijażu, tylko tusz na rzęsach, włosy splecione w warkocz, bluzka, najlepiej luźna, bez dekoltu, legginsy i sportowe buty.
Jeszcze jak założę okulary. To wyglądam jakbym się jeszcze uczyła. Taka skromna, cichutka, nijaka, spędzająca popołudnie w bibliotece.
Ale co siedzi w mojej głowie :-) nie wie nikt.. :-)
Tak po prostu jest :-)
Czasem jak mijam niektórych ludzi to się zastanawiam jakie mają zainteresowania, jacy są prywatnie. Bo ktoś może wyglądać niewinnie i nijako dla otoczenia :-) napiszę nieskromnie, tak jak ja :-) a może być psychopatą, mordercą albo przywdziewać wieczorami latexowe stroje :-)
Różnie bywa :-)
Mam dwie twarze. Zdaję sobie sprawę z tego. Czasem trudno zamknąć mi do klatki tą drugą, ale staram się ją kontrolować. Od jakiegoś czasu.

Ale czekam! Czekam na te dwa dni owiane tajemnicą!
Dowiem się wszystkiego w swoim czasie, jak zawsze.
Nie wiem czy się już bać teraz, czy może później…?

W każdym razie.
Nie mogę się doczekać momentu, gdy w końcu założę gorset…

 

 

Su Anusz.

Sucze Fantazje *To dziś!*

Standardowy

 

22.03.2016
Kiedy to czytasz, jestem już na spotkaniu z moim Panem.
Nie wiem dokładnie, czy już zrealizowałam swój pomysł, czy czekam na odpowiedni moment.
Najważniejsze, że jestem na swoim miejscu, obok właściwej osoby.
Nie mogłam się doczekać tego dnia.
Szalałam wyobrażając sobie te wszystkie rzeczy, które mogłyby się wydarzyć.
Otwarcie pisałam o swoich pragnieniach i fantazjach, gdzie mnie to zaprowadzi, nie mam pojęcia; bezwzględność, zobaczymy co się wydarzy.

Ile z pragnień się spełni? Ile nowych się pojawi?
Moim pomysłem naturalnie się podzielę.
Zdam relację z długo wyczekiwanego spotkania.

Przy Panu nauczyłam się, że…
Wszystko w swoim czasie… Cierpliwości…

 

 

 

 

Su Anusz.

 

 

`Your will is not your own…`

Obrazek

Jedna piosenka a jak wyobraźnia zaczęła działać…

Wróciło ostatnie spotkanie w grudniu, jak siedziałam w wannie skąpana w szampanie. Złocista ciecz spływała w dół, otulając ciało, a bąbelki pękały na mojej skórze wywołując osobliwe uczucie pieczenia. Ostatnie spotkanie w zeszłym roku…

… i dzisiejsze spotkanie, gdy to mój Pan całkowicie zaskoczył mnie i przyjechał, dał 10 minut na oswojenie się z sytuacją, ze stanem faktycznym, iż będzie, przyjedzie.. :-)
Jeju, taką miałam ochotę na Jego kutasa, ale nie… tylko posmakować troszeczkę i koniec.. no tak nie można się drażnić no, teraz czuję się spięta tam, między udami..

Wprowadzona w zmysłowy nastrój szukałam inspirujących obrazków. Natrafiłam na bardzo ciekawy artykuł związany z klimatem i poczułam, że mam do spełnienia misję. Czytając komentarz pewnej pani aż się zagotowałam. Zaczęłam krążyć po pokoju chcąc odpisać na jakże przepełniony jadem i drwiną komentarz, ale… Przystanęłam. Wzięłam głęboki wdech. I spytałam samą siebie: PO CO?
Jeszcze raz przeczytałam komentarz i zamknęłam okno.
Mniejsza z tym, z artykułu dowiedziałam się, że fetyszyzm i sadomasochizm uznano za parafilie. Nawet w WHO jest zapisane. Z numerkiem. Nie pamiętam jakim, ale wiem, że w krajach skandynawskich już usunięto tą klasyfikację. No, coraz lepiej.
No ja na przykład o tym nie wiedziałam, byłam nieświadoma tak…
Co się tak ludzie czepiają.
Niech się zajmą swoją sypialnią i swoim życiem, tym erotycznym i tym codziennym, skoro albo nie potrafią albo nie chcą zrozumieć.
A czy chcę być przełożona przez kolano i zbita czy związana i wychłostana to już moja sprawa. I na pewno nie będę patrzeć na panią, która sobie tego nie wyobraża. Nie moja wina, że brak pani polotu i fantazji.
Ja nie mówię, że waniliowe związki są jakieś be i fuj. Jeśli dwoje ludzi potrafi ze sobą rozmawiać, o uczuciach i pragnieniach to tylko im pogratulować. Ale często zauważam, już pomijając znajomych, że po prostu nie umieją rozmawiać.
Ja wiem, to trudne.
A tu nie chodzi o to, czy to związek Pan-Suka, czy waniliowy. Jeśli się spotka dwójka ludzi i ta dwójka wie, dokąd zmierza, czego chce od życia i od siebie, realizują cele, są dla siebie wsparciem w dążeniu do celu, ale żeby to szło w dwie strony tak, rozmawiają, dniami, nocami, 2 minuty albo 2 godziny, SMSy, maile, telefony, komunikatory, nie zamiata się pod dywan. Ja święta nie jestem, rozmawiać nie potrafiłam. Czasem trudno mi było. A wiadomo, że czasem jest tak, że człowiek unika trudnych rozmów prawda. Bo ból, bo strach, bo wyrzuty sumienia. Ale bez takiej rozmowy. Co nie pasuje, co jest źle, co mogłoby być lepiej, a co jest na dobrej drodze i czego zmieniać nie trzeba. Wiem, że nie byłabym tym, kim jestem teraz.
Czytelniku, kimkolwiek jesteś, wyobrażasz sobie taką sytuację, coś nie pasuje Tobie, wybitnie, na przykład irytuje Cię pewien nawyk partnera/partnerki. Do tego stopnia, że jak widzisz to, czujesz czy wiesz że zbliża się wielkimi krokami to przeraża Cię to, jesteś zły, wkurzony, spinasz się i nagle zmieniasz humor? A zapytany/zapytana „Co się dzieje?” albo „Co się stało?” odpowiadasz „Nic, wszystko ok”? A zdajesz sobie sprawę z tego, że jak nie powiesz szczerze, że coś Ci nie pasuje, to będzie się ten nawyk ciągle powtarzał? Że ciągle będzie irytowało, że ciągle będzie nie tak, i będziesz jeszcze bardziej poirytowany/a? Może się to skończyć kłótnią. A tego przecież nie chcemy, prawda?
Jeszcze nie tak dawno wzbraniałam się przed mówieniem o tym, co mi przeszkadza i co mi się nie podoba. Jeszcze czasem wracam do swoich przyzwyczajeń, że się zamykam w sobie. Wycofuję. Albo półsłówkami odpowiadam.
Ale staram się to poprawiać. Mój Pan to widzi. I widzi postępy. I się cieszę jak mówi, że jest ze mnie dumny :-)
Także, żeby nie przedłużać, ludzie!!! Rozmawiajcie ze sobą!!! :-) Komunikacja jest najważniejsza!!! :-)
Rżnijcie się ostro i kochajcie namiętnie :-)
Życzę owocnych rozmów i poobdzieranych nadgarstków… :roll:

 

Bo czasem fajnie poddać się zwierzęcym instynktom… :twisted:

Ojj, ale się rozemocjonowałam, aż wypieków dostałam!

 

 

Su Anusz.