Sucze żądze

Standardowy

Chyba nie myślałam logicznie robiąc w piątek to, co robiłam.
Piątek, nic w tv nie ma, w oczekiwaniu na mecz naszych szczypiornistów postanowiłam sobie umilić czas.
Pytanie, jak?
Przeskakiwałam z kanału na kanał, nic mnie nie interesowało, no ale koło 23 zaczynały się filmy erotyczne.
Pierwszy był o dziewczynie z dobrego domu, a drugi… coś abstrakcyjnego. Oglądałam ten pierwszy, od początku do końca, nie będąc do końca przekonana czy tego chcę.
Unikam takich filmów. Już dwa lata nie oglądam filmów erotycznych a tym bardziej porno, no chyba że Pan mi coś podeśle albo razem oglądamy.
Jest też inny powód.
O ile wcześniej, przed poznaniem Pana wyczekiwałam niecierpliwie filmu erotycznego w tv, o tyle teraz po prostu wydają mi się.. śmieszne.
Widzę te niedociągnięcia i zawsze muszę skomentować.
Mam wrażenie po prostu, że wcale się nie pieprzą. Nurtuje mnie pytanie, czy oni się tam pieprzą czy tylko udają. A co za tym idzie to czy ich to nie podnieca takie udawanie.
Momentami wygląda to realistycznie, ale to zaraz pryska, bo albo są w ciuchach, a jak już ściągają to nic konkretnego nie widać.
I nie, nie jestem zboczona :-)
Tylko piszę o moich spostrzeżeniach.
Bo jeszcze jakoś to wygląda, jak na przykład są dwie kobiety.
Tak było tym razem, jak już była scena z mężczyzną to jakoś mnie tak.. ostudzało.
Zupełnie odwrotnie jak jedna dziewczyna zabawiała się z drugą…
Kolejna rzecz, która mnie zaskakuje, zaraz jak dłoń czyjaś ląduje pod majtkami dziewczyny to ten ktoś w tak szybkim tempie rusza tą ręką że mnie zaskakuje, że to tą dziewczynę podnieca.
Są różne gusta, ale zawsze myślałam że fajnie tak budować napięcie i tak powoli, delikatnie się podrażnić a dopiero potem zasuwać w maratonie..
W pewnym momencie się wkurzyłam.
Ktoś nie zna się na rżnięciu i pieprzeniu zabiera się za robienie filmu erotycznego.
Z drugiej strony, zaczęłam się zastanawiać jakie są różnice między porno a filmem erotycznym.
Ale momentami serio, wyglądało jakby producent nie znał się na rzeczy. Może to wina aktorów?
Na pewno nie starali się przy finałach. Czasem trudno było mi rozróżnić, czy ona już doszła czy może jeszcze trochę pojęczy.
I później pisałam do Pana, bo oczywiście pozwolił mi oglądać, pisałam, że już ja bym lepiej udawała.
Masakra.
Ale wyłapałam dwa klapsy! :-)
Oo rany jaka byłam tym zaskoczona! Chociaż kiedyś w takim filmie przełączyła przypadkowo :oops: na scenę, gdzie było trzech mężczyzn w takich maskach latexowych czy skórzanych, i jedna dziewczyna była, blondynka. I to też mnie zaskoczyło, ale już później nie było takich scen, jednorazowy wybryk chyba.
Ale wracając do filmu z piątku.
Źle zrobiłam że oglądałam ten film.
Nakręciłam się masakrycznie, momentami już chciałam zrobić źle, bez pytania, no to tylko jeden orgazm to co tam, Pan nie musi wiedzieć. Ale nie.
NIE.
Oglądałam spokojnie. Ale zaczęła się reklama jeszcze w środku akcji!
I wpadł mi do głowy pomysł.
Napisałam do Pana sms pytając się, czy mogę swoich piersi tylko dotykać.
Tak troszeczkę, i tylko piersi. Pan pozwolił!!!
Czekałam jak na szpilkach na ciąg dalszy filmu, miałam nadzieję że przydługa scena z dwiema dziewczynami w wannie i dwoma facetami z laską na kanapie się szybko skończy. Bo tak długiej sceny to nie było..
Ale jak tylko się zaczęło..
Odchyliłam troszeczkę dekolt koszulki, ah, nie ma to jak koszulka w panterkę z głębokim dekoltem z przodu i na plecach! :-)
Nie przepadam za panterką. Aczkolwiek istnieją wyjątki.
Wsunęłam łapkę głębiej i.. akurat zabawiały się dziewczyny. Nie mogłam trafić lepiej :-)
Z zafascynowaniem oglądałam Jak blond zdzira (tak wyglądała z napompowanymi ustami i powłóczystym spojrzeniem) zajmuje się skwapliwie czarną.
Ściskałam w międzyczasie swoją pierś, delikatnie, powoli, nie odrywając wzroku od akcji na ekranie. Drażniłam sutka, który już w momencie odchylenia koszulki był wyraźny i twardy.
Sprawiało mi to ogromną przyjemność, zamiast skupić się na tym, co robią dziewczyny dalej, wyobrażałam sobie że właśnie to robię przed moim Panem. Usadawiam się na przeciwko Niego i dotykam się, bezwstydnie patrząc mu w oczy. Uśmiecham się zalotnie i ściskam sutka, z moich ust wydobywa się ciche westchnienie.
W wyobraźni posuwam się dalej, moja dłoń pełza w dół, powoli, niespiesznie, specjalnie, uśmiecham się jeszcze bardziej na myśl, że mogę kontrolować sytuację.
Dociera w rozgrzane miejsce, od razu wsuwam jeden palec w cipkę, lekko odchylam głowę i przymykam oczy. Dołączam drugi palec i spokojnie wysuwam i wsuwam do środka.
Oprzytomniałam, ciągle ściskając sutka między palcami.
Tak, podoba mi się ta wizja. Zrealizuję ją na spotkaniu.
Oglądałam dalej bawiąc się piersią. Z minuty na minutę moje podniecenie stawało się coraz mocniejsze, prawie namacalne. Czułam.
Chciałam się doprowadzić na skraj, tylko na skraj, ale wiem, że straciłabym kontrolę we momencie włożenia ręki pod kołdrę.
Tak, to był trening silnej woli level: advanced, aczkolwiek myślę że nieźle sobie poradziłam.
Pod koniec byłam w środku napięta, cipka mi pulsowała i było mi gorąco, miałam policzki rozpalone, chciała rżnięcia, chciałam orgazmu, chciałam wszystkiego!
Złamałam się i sprawdziłam czy w ogóle jestem mokra.
Mój palec zatopił się i wsunął zwinnie w cipkę. Ale nic poza tym.
Byłam mokra. I to niemożliwe że od takich zabaw piersiami.
Chociaż niejeden raz miałam na to mokry dowód podczas spotkań z Panem…
I jakoś ręka tam mimowolnie powędrowała mi do tyłu i pieprzyłam swój tyłeczek. Ale ciii, delikatnie i chwilkę, o wszystkim napisałam w smsie do Pana jak już film się skończył.
Pozwolił mi jeszcze pieprzyć swój tyłeczek ale podziękowałam i z tego wszystkiego przegapiłam początek meczu…
Jeszcze ze zgrozą zastanawiałam się, co będzie jesli dojdę przez sen?

Niejeden raz się tak zdarzało, że dochodziłam przez sen. Miałam wtedy kaca moralnego, nie chodzi o zakaz orgazmów bez zgody, to też ale chodziło o to że tak sama doszłam.. nie lubię już tak.. Pan musi mnie chociaż słyszeć!
Jeszcze jedna myśl mi się pojawiła w głowie, wizja, ciągle się rozwija, podoba mi się ten pomysł i mam zamiar go zrealizować. Jestem tak wygłodniałą Suką że jak się spotkam z Panem to nie wypuszczę Go z łóżka dopóki nie dobiję do 8 orgazmów!
Oczywiście nie jestem egoistką, zadbam również o przyjemność mojego Pana, moje 8 orgazmów to tak przy okazji :-)
Poza tym, muszę opowiedzieć mu o moim Pomyśle numer 1, który zaprząta codzienne moją głowę :-) po prostu jak myślę o tym pomyśle to uśmiecham się i snuję różne wizje :-) Ale Pan najpierw musi się dowiedzieć żeby cokolwiek realizować :-)
Muszę kieckę wziąć do przymiarki :-) kiecka obłędna, muszę buty do niej jakieś znaleźć, ale może już nie to 15 cm :-) wystarczy 11 :-)
Poza tym, butów, torebek i bielizny nigdy za dużo w szafie :-) Moja się już nie domyka..
Ale ciii..
W sobotę, po tej nocy niespodzianek, poszłam do sklepu.
Szłam ścieżkami, które wydeptywaliśmy z Panem podczas pewnego spaceru, kiedy to szłam z opuszczoną bluzką i stanikiem ulicą. Oświetloną. Ale późno w nocy.
Pamiętam że szliśmy przez skrzyżowanie.
Szłam tą samą ulicą.
Rozglądałam się jak to ja idąc po krawężniku, spoglądałam w niebo i na białe obłoki rozsiane po błękicie.
Mój wzrok padł na budynek. Budynek miał na zewnątrz kamerą. SKIEROWANĄ NA SKRZYŻOWANIE.
Z wrażenia aż przystanęłam.
Ja szłam ulicą, bez stanika z cyckami na wierzchu a tu kamera stała?!
Przy budynku na przeciwko też jest kamera, ale tą widzieliśmy, stanęliśmy przed nią i Pan mnie pieprzył palcami, ale ta druga…
Od razu napisałam do Pana.
I miałam cichą nadzieję że nie sprawdzają nocnych nagrań…

Pan piszę, że „JUŻ NIEDŁUGO”.
Nie mogę się doczekać już tego NIEDŁUGO :-) jak już zacznę się szykować :-) ubierać, i jak żołądek mi przed wyjściem podskoczy :-) jak złapię torbę i zejdę do furtki :-)
Przekroczę ją, przejdę kawałek i wsiądę do samochodu Pana :-)
Uff, gorąco :-)

A jutro.
Jutro będą już dwa lata, kiedy poprosiłam o obrożę :-)
Na początku nie myślałam, że Nasza relacja będzie tyle trwała. Myślałam, tydzień, góra dwa. Pobawi się, zostawi, koniec bajki.
Ale jeszcze nie wiedziałam, że trafiłam na wyjątkowego i mądrego Pana, że nie ma drugiego takiego na świecie, Pana i człowieka.

 

Obroża. Nie wiedziałam jak wiele ma znaczeń, dopóki jej nie założyłam.

 

 

 

 

Su Anusz.

Pan i Suka na spacerze.

Standardowy

Wczoraj był spacer niespodzianka… :-) :-) :-)  
Pan przyjechał :-) kompletnie się nie spodziewałam, czasem to chociaż podejrzewam tak troszeczkę, coś czasem Go zdradzi, ale wczoraj…
Skończyłam ładnie wpis, jeszcze przedłużałam pisanie żeby na 20:30 się wyrobić, czymś się dodatkowym zajmowałam, gdzieś poszłam na chwilkę…
Ale prysznic zdążyłam wziąć, jeszcze siedziałam po 22 w łóżku, miałam jeszcze zdjęcia zrobić, niby do 22 powinnam zdjęcia i plan wysłać, ale wczoraj z przyczyn ode mnie niezależnych nie mogłam zdjęć do tej godziny wysłać i napisałam w sms że nie zdążyłam zdjęć zrobić i że będę miała lekki poślizg.
I dzwoni Pan.
Czasem zdarza się że jest 22 albo nawet po 23 i dzwoni do mnie, czasem nawet koło pierwszej ale to często zmierza do jednego.. :-)
I taka rozmowa jak zawsze, co robiłam wieczorem, jakie mam plany na dalszą część wieczora i Pan nagle mówi żebym się ubrała i za 15 minut mam na Niego czekać przed domem.
Ale czekać przed domem a nie pisać i się pytać jak ostatnio.
Bo ostatnio Pan powiedział tak samo, że za 15 minut będzie i mam na Niego czekać.
A po 15 minutach zastanawiałam się, wychodzić czy nie?
Ale jeszcze taka zaskoczona, z szerokim uśmiechem mówię, że zdjęć nie zrobiłam a Pan się uniósł i no jak to, po 22 już jest a ja nie wysłałam zdjęć!
Ale powiedziałam, że wysłałam sms przed 22, że się spóźnię i Pan zadecydował, że zamiast 10 będzie 5 klapsów. Za to, że jednak sms wysłałam.
No cóż, niby dobrze że tylko 5 ale jak mocna będzie ta piątka? Bo 10 wcale nie musiało być mocno…
Ale dobrze skończyliśmy rozmawiać, mnie czas leciał, i w niecałe 15 minut zrobiłam lekki makijaż, uczesałam się i ubrałam, zdążyłam się przepakować kilka razy z nerki do torebki i z torebki do kieszeni, zmienić spodenki na legginsy bo to jednak chłodno było i sweterek odwiesić na rzecz koszulki na ramiączkach i puchatej bluzy.
I idealnie po 15 minutach szłam do furtki.
I tak przekroczyłam furtkę, patrzę na prawo a tam ktoś stoi. I tak patrzę, jeju, postać cała w czerni skąpana, czy to mój Pan czy to diabeł przyszedł już po mnie?
I autentycznie, stałam wahając się czy to aby na pewno mój Pan tam stoi czy może ktoś obcy, a nie miałam ochoty robić z siebie idiotki i rzucać się na kogoś obcego. Ale za chwilę byłam pewna że się nie mylę i że to jednak Pan stoi i zaczęłam schodzić niżej a postać ruszyła w moim kierunku.
Później tak myślałam, kto o tej porze w tej okolicy wyszedłby na spacer i stał pod moim domem?
Ale to Pan :-) Spotkaliśmy się w połowie drogi, przytuliłam się i nadszedł czas na pocałunki. Ale co to były za pocałunki!
Delikatne. Zazwyczaj Pan jest brutalny i mocno wpija się w moje usta dokładnie penetrując językiem wnętrze moich ust :-)
Ale wczoraj było inaczej.
Delikatne.
Rozpaliły mnie, tak powoli podniecenie szło w dół i w dół i w końcu dotarło między nogi.
Delikatnie i powoli, zmysłowo, ciepło i mokro, tak sensualnie, tak czule i podniecająco…
Aż przez chwilę byłam zaskoczona, nastawiałam się na mocne i bezkompromisowe wtargnięcie do moich ust. A tu.. :-) taka niespodzianka… :-)
Chodziliśmy moimi ścieżkami, miałam prowadzić, ale to Pan przejął dowodzenie :-)
I w rezultacie weszliśmy w ślepą, nie do końca klimatyczną uliczkę.
Musieliśmy wracać, a wracając Pan dojrzał ścieżkę. Dyskretnie schowaną, wąską, taką idealną.
O ile kilka dni temu szliśmy ulicą i miałam opuszczoną bluzkę i stanik z piersiami na wierzchu, o tyle teraz Pan po prostu mnie pochylił, zdjął do połowy legginsy i zaczął mnie pieprzyć palcami.
Oczywiście po chwili zaczęłam się wyrywać z dłonią na ustach, żeby nie było słychać moich jęków i krzyków.
To nie tak że nie lubię tryskać. Chodzi o samą intensywną drogę do tego tryskania. I może troszeczkę o to wrażenie jakbym miała się posikać.
Aaale, Pan tak łatwo nie odpuszczał, kilka razy na siłę mnie pochylał w końcu się wkurzył i złapał mnie za włosy.
I koniec. Pozostało mi zaciskanie ud ale i to nic nie pomogło, powiedziałabym nawet że jeszcze bardziej potęgowało to uczucie.
Było też tak mniej bezpośrednio, jeszcze jak stałam, wsparta o ramię Pana a on masował mnie i pieprzył a ja co chwila rozkładałam nogi i składałam, bolało, ale z tego bólu wyłaniało się coraz większe podniecenie.
I nagle nic nie czułam. Pan po prostu przestał. Starałam się otworzyć oczy, odsunęłam się lekko, chciałam zrobić krok ale najpierw musiałam odzyskać równowagę.
Pan mnie złapał i zapytał ze śmiechem co się stało.
Nic nic, tylko prawie straciłam przytomność od tego wszystkiego co czułam.
Nie pamiętam już co powiedziałam. Byłam oszołomiona. Miałam tylko nadzieję że nikt z pobliskich domów nie wezwał policji.
Poszliśmy dalej,w górę.
Nie założyłam bielizny, no bo w sumie po co, jak wrócę i pójdę spać.
Piersi były dopieszczane. niepotrzebnie mówiłam o zdjęciu, które do wpisu wrzuciłam.
Taki jakby kolaż. Kilka różnych zdjęć. A największe wrażenie wywarło na mnie zbliżenie na pierś, która jest przybita gwoździami do deski lub stołu.
Kolejne, zbliżenie na pośladki damskie i ślady chyba po trzcince, ale nie takie jak ja mam tylko takie.. bordowo fioletowe, a z niektórych krew leciała. To mną wstrząsnęło.
I Pan dodał że właśnie takie będę miała na spotkaniu. Bo zasłużyłam.
Bo były dwa tygodnie pustyni jak ja to nazywam.. zrobiłam źle, popełniłam błąd, dwa a może nawet trzy, postąpiłam wbrew zasadom i po prostu..no.. taka pustynia się w smsach zrobiła i tak ogólnie między nami. Dwa tygodnie.
Zdawałam sobie sprawę, że kara mnie nie ominie, ale mam nadzieję że o własnych siłach dojdę do domu po spotkaniu…
I jeszcze opowiedziałam o kilku zdjęciach. Przede wszystkim gdzie były piersi. Strasznie wrażliwa jestem jeśli chodzi o piersi. Mój Pan o tym wie i to hmm.. wykorzystuje..
Ale mnie po prostu irytuje takie podszczypywanie i się wtedy focham, a tak przecież nie można, i wtedy Pan gromi mnie wzrokiem i staram się wyjaśnić dlaczego tak zareagowałam i co jest nie tak.
I chodziliśmy tak, później na przystanku usiedliśmy i Pan bawił się moim tyłkiem.
Zauważyłam że coraz bardziej mi się takie zabawy podobają, już nawet jak gifów szukam to biorę pod uwagę te z zabawami od strony ptysiowej. :-)
Także zmiany, ciągłe zmiany! :-)

 

Lubię takie spacery :-)
Aż się nie chce później na ziemię wracać i do szarej codzienności…

Poza tym, zaczął się sierpień :-)
Nasz sierpień… :-)

Su Anusz.

original

Obrazek

Nigdy taka nie byłam. Jak inne dziewczyny.
Zawsze inna.
Ale teraz ta „inność” wcale mi nie przeszkadza, poznałam ją, oswoiłam, a raczej zrobił to mój Pan i teraz chodzę z dumą, subtelnie eksponując tą inność, wyznając zasadę „Jesteś moim Panem i nie ma dla mnie dobra poza Tobą”. No i może jeszcze „Dama dla świata…”.

 

Tak ogólnie to wzięło mnie ostatnio na ptysia. Jak spróbowałam w niedzielę to nie chciałam przestać się pieprzyć. I tak był poniedziałek, wtorek, środa były wisienki.. ooo to było połączenie, na sutkach, na cipce i jak tu chodzić!
Wisienki ocierały się o siebie i chodziłam na palcach…
Primabalerina…
Dziś też będzie ptyś, ogólnie to Pan wczoraj przyjechał :-)
Wyciągnął Sunię na spacerek, żeby się przewietrzyła :-)
I tak nie rozochocił tym delikatnym pieprzeniem strony ptysiowej że nie, dzisiaj musi być ptyś!
I proponował dzisiaj nawet Przyjaciela, z okazji że dom był pusty, ale nie :-)
Trening silna wola! :-) poczekam do dłuższego spotkania :-)
Ale kochany Pan, mimo zmęczenia znalazł dla mnie chwilkę czasu :-)
Wspaniały prawda :-)
Mój Jedyny i Wyjątkowy :-)

Su Anusz.

Tylko noc…

Standardowy

 

Właśnie siedzę z ptysiem w tyłeczku.
Dziś nieco mniej żelu nałożyłam, bo ostatnio się ze mnie lało, tak przesadziłam z żelem!
Ale dziś nawet sympatycznie wchodził.. :-) i wychodził… :-) no oj dobrze pieprzyłam się nim chwilkę, i Pan jak zawsze miał rację, niby nie nie, nie chcę, ale jak już jest to.. :-) jeszcze jeszcze i jeszcze :-)
Czuję go, uwiera mnie w środku, ale pół godziny to pół godziny…
Nie jest źle, a jeszcze fakt że siedzę umożliwia mi wykonanie różnych czynności, na przykład nabijanie się na niego, dociskanie i kręcenie.. :-)

I okazało się, że :-)
Jutro się spotykamy :-) na dłużej :-) na całą noc :-) ojeju :-)
Już mi dzikie fantazje nie pozwalają funkcjonować :-)
Dziś słoneczko omiotło moje ciało :-) specjalnie zdjęłam sukienkę, żeby plecy, pośladki i uda mi się równomiernie opaliły. Zadbałam o zasłonkę :-) jedynie sąsiad mógł mnie obserwować z okna łazienki.
Jak się wypinam.. czasem.. i jak mi ramiączka opadają… odsłaniając… co nieco.. ale pilnowałam się.
Zasłoniłam się kocami, kwiatkami i wszystkim co było pod ręką. Także. Mam nadzieję że trochę chociaż mnie chwyciło słońce.
Chciałabym się tak w słońcu powylegiwać z Panem :-) oj, mogłabym sobie pozwolić na nagość wtedy :-)
Dobra. Muszę iść się powoli pakować na jutro.
Przewidziane są w programie różne atrakcje…
Pisałam w SMSie do Pana, że to bardzo osobliwe uczucie, jak własne ciało zdradza. :-)
Bo tu rozum mówi nie nie i ja to właśnie mówię, a ciało od samego środka krzyczy soczyste TAAAAAAAAAAK! I jeszcze okazuje podniecenie :-)
Wiązanie i chłosta, nie nie, ja tego nie widzę, tylko nie mocno, albo kilka razy i koniec, a w środku tak, wiązanie solidne koniecznie i chłosta dyscypliną, nie ma zmiłuj!!!
Z naturą się nie wygra :-)

Dobra, spakować torbę. To najważniejsze.
I jutro mogę sobie pofolgować ze strojem :-) już naszykowałam, a skoro mogę sobie pozwolić, to :-) hmm :-) postaram się to uwiecznić na zdjęciu :-)
Ale nie mam zamiaru się ograniczać ze strojem. Będzie w końcu tak jak lubię :twisted:

 

Jutro, jutro, już jutro!!!!!!!!!!!!!! :lol:

 

 

Su Anusz,

W Stanie Ogromnego Podniecenia! :-D

I’m sure.

Obrazek

FB_IMG_1459200126850Pisząc, że jestem pewna tego „Beast mode”, nie mam przekonania, czy wiem co piszę.
Bo „Beast mode” w wykonaniu mojego Pana może być.. hmm… dzikie, nieokiełznane, niebezpieczne i… mocne. W stopniu bardzo wysokim. Takim wysokim, że aż nie mam pojęcia.
Lubię jak jest czasem taki.. nieokiełznany. Jak nie wiem, czego mam się spodziewać. W jednej chwili delikatnie głaszcze po policzku, mówiąc miękkim, delikatnym głosem, a za chwilę potrafi rżnąc do utraty tchu i dawać po pysku.
Doprowadza mnie to do szaleństwa. Nigdy nie wiem czego się spodziewać.
Czy pieszczoty, czy ukłucia igłą, czy muśnięcia sutka.
Dzisiaj miałam masę pomysłów, co zrobić, żeby nie był na mnie zły.
Sesja zdjęciowa wydała mi się już taka nudna i oklepana. Chyba że nago, ale to już na razie też zostawię. Zrealizowałam dwa pomysły.
Pierwszy.
Zrobiłam przymiarkę pewnej rzeczy na następne spotkanie. Będę czytać fragmenty książki, poza tym ciiii.. wszystko w swoim czasie.
Druga rzecz. Nakręciłam filmik, jak aplikuję ptysia. To był mój pierwszy raz jak sama nagrywałam taki filmik. Nie żebym była jakaś pruderyjna…
I mam nadzieję, że mój Pan za bardzo się nie zdenerwuje za to. Bo się nie spytałam, czy mogę, ale taki efekt… no nie może się po prostu pogniewać. Tak ślicznie, tak ładnie mi to wyszło, że aż na końcu, widząc efekt byłam taka zachwycona i zadowolona!
Zależy mi na tym, żeby to, co zrobiłam zyskało aprobatę. No i po prostu żeby mój Pan się uśmiechnął, chociaż na chwilę, wiedząc że starałam się dla Niego..

 

Su Anusz.

Sucze Fantazje *Historia*

Standardowy

- Mmm, iść się już przebrać..? – wymruczałam do swojego Pana, jeszcze się tuląc i łapiąc ciepło z Jego ciała.
Dostałam przyzwolenie, uśmiechnęłam się lekko i postanowiłam wstać. Jeszcze chwilę się przekomarzaliśmy na temat tego, co będzie dalej, po moim wkroczeniu do pokoju, jeszcze sennie podeszłam do biurka, zabrałam swoją różową torbę niespodzianek i poszłam do łazienki.
Wiedziałam że jest już późna godzina, tak dobrze nam się spało, ale nie odpuszczę tego pomysłu. Nie. Za bardzo się na niego napaliłam, za dużo czasu na niego poświęciłam i włożyłam, w przygotowania całe swoje serce.
Muszę wyjść i się pokazać, nawet jeśli miałabym się w tym położyć spać.
Ominęła mnie chłosta.
Nie wiedziałam, czy się cieszyć czy płakać. Miała być, tak się bałam, widziałam sznury dyskretnie przywiązane do nóg łóżka i to powodowało, że przebiegały po moim kręgosłupie silne dreszcze. Podniecenia? Strachu?
Jednego i drugiego zapewne.
Wróciłam do łazienki. Wyciągnęłam wszystko, czego potrzebowałam, bodystocking z ostatniej imprezy klimatycznej, woreczek z akcesoriami, kosmetyczkę.
Przeczesałam włosy, poprawiłam makijaż, i nie mogłam się doczekać aż założę całą resztę. Siłowałam się zakładając nogawki od bodystockingu, ale w końcu założyłam.
I wiedziałam że popełniłam błąd, bo nie miałam jak założyć ogona. No to znów się rozebrać, zapiąć ogonek, założyć.. Eh!
A ja już chciałam wychodzić!
Założyłam uszka, założyłam łapki. Zapięłam swoją obrożę. Spojrzałam w lustro.
Wilczyca.
Nie kotka, pielęgniarka, policjantka. Wilczyca.
Wszędzie pełno było kotków. A ja nie jestem kotek. Ja jestem Sunia. I nie będę z siebie kotka robić.
Znalazłam na necie uszka i ogonek. Doszyłam kokardki. Łapki zrobiłam sama, z futerka. Też kokardki doszyłam.
No ogólnie to kokardki były wszędzie gdzie się dało. Nawet na ogonie i przy obroży.
Narysowałam sobie czarną kredką nosek i wąsiki. Jeszcze raz się obejrzałam. No mnie się podobało, jeszcze jak się spodoba mojemu Panu to :-) będzie cudnie :-)
Padłam na kolana, żołądek się lekko zwinął. Zależało mi na tym, żeby efekt się spodobał…
Nacisnęłam klamkę, ramieniem pchnęłam drzwi i wyszłam. Z pochyloną głową, nie mogąc powstrzymać uśmiechu. Jak podeszłam wystarczająco blisko podniosłam głowę.
Zachciało mi się śmiać z samej siebie, co ja robię…
Ale Pan.. no wydaje mi się że był zachwycony, Jego uśmiech, to jak mnie oglądał i mówił że ciekawy pomysł, że bardzo fajnie :-) tak, to chciałam usłyszeć :-)
Ale za chwilę wydarzyło się coś, czego się zupełnie nie spodziewałam..
Klęczałam przed Panem, najpierw kazał mi zamknąć oczy, za chwilę je zasłonił.
Po chwili usłyszałam znajomy dźwięk, klamry od pasków. Bransolety. Na nadgarstki. Tak dawno ich nie czułam, przerażenie wróciło, co się stanie?
Ta niepewność sprawiła, że automatycznie wykonywałam czynności. Pan mnie prowadził, delikatnie podnosił moją rękę żebym ja to zrobiła, opuścił, drugą sama podniosłam, później pociągnął mnie za sobą, poszłam za Nim grzecznie, oczywiście na kolanach, Pan mnie ustawił i… coś mi zadźwięczało w głowie, ale jeszcze nie wiedziałam co..
Poczułam za plecami łóżko. I nagłe olśnienie. Przecież ja o tym pisałam. Wydaje mi się? A może mi się śniło? A może deja vu?
Okazuje się, że Pan spełnia moją fantazję :-) jak zawsze zresztą :-)
Ale nastąpiła mała modyfikacja. Ręce owszem, rozłożone, ale związane w taki sposób, że klęczałam i leżałam na łóżku jednocześnie.
Nioe spodobała mi się ta pozycja, bo za chwilę mój Pan zaczął mi wiązać nogi tak, że były rozłożone.
- To po to, żebyś ich nie składała – zadrżałam na dźwięk Jego głosu. Poza tym, tak rozłożoną łatwo było mnie chłostać po piersiach..
Czując obezwładniający strach, co chwila podnosiłam się na tyle, na ile pozwalały mi związane ręce. Nic nie widziałam. Czułam, nasłuchiwałam.
Po chwili byłam pozbawiona wzroku i zakneblowana tą słodką, czerwoną kuleczką na pasku. Świetnie. Jeszcze nie mogę śliny połknąć. Coś jeszcze? Chyba pomyślałam to w złą godzinę, bo poczułam dłonie Pana w bliskim pobliżu moich piersi…
Jęknęłam przestraszona i drgnęłam. Co teraz? Co…?
Bliżej nieokreślone uczucie, jakby coś przyklejanego do piersi, coś.. ale nie wiem co.
Prąd? O nie, tylko nie to.. Skoro jedna nakładka jest tutaj, to druga będzie niżej..
Ale okazało się że nie. Że to nie prąd. Do tej pory nie jestem pewna co to było, ale myślę że to były wisienki wibrujące.
Jak Pan włączył wibracje.. kolejny raz zadrżałam, ze strachu, myśląc, że to jednak prąd. Ale nic się nie zmieniało, ani natężenie ani odczucia także byłam pewna że to wisienki.
Teraz podnosiłam się po to, żeby przełykać ślinę.
„Ale czy to nie do tego służy? Żeby ślina ciekła strużkami po brodzie?”, w takich sytuacjach naprawdę, mam skłonności do filozofowania, chociaż wtedy nasila się mój „brudny język”…
I czekałam co dalej…
- Chyba muszę przypomnieć ci, gdzie twoje miejsce… – i już wiedziałam, że mam przerąbane.
Na udach czułam trzcinkę, dyscyplinę, chyba tą czerwoną co lubię ją czuć na piersiach przy rżnięciu, był kij, który Pan specjalnie na tą okazję zabrał.
Panikowałam, mocno panikowałam, ale to jeszcze nie był koniec.
- Chciałaś ostatnio chłostę cipki, taką mocną.. teraz jest idealna okazja… – o nie. Ja? Coś takiego mówiłam? Ja?
- Poproś.
Staram się spiąć i poprosić, ale knebel mi tego zadania nie ułatwia, także maksymalnie wysilam swój język próbując powiedzieć „Proszę”, ale w rezultacie wychodzi jakiś bełkot, który sprawia, że się rumienię ze wstydu.
Ale Pan zrozumiał. I poczułam trzcinkę na udzie.
Kurczę, ale gdybym napisała, że.. mi się to nie podobało :-)
Ja chcę knebel częściej :-) będę wierszyki recytować :-) albo książkę będę czytać :-)
Za chwilę Pan skupił swoją uwagę na mojej cipce, co chwila drażniąc okolicę.
Odechciało mi się spać. Czujnie leżałam i nasłuchiwałam. Pan wyszedł zapalić? I tak po prostu mnie zostawił?
chyba za bardzo się rozluźniłam, bo poczułam plaśnięcie i słowa „Ale ja tu jestem” wwiercały się w moją głowę.

Pan bawił się mną, drażnił igłą, wbijał ją, w końcu pomyślałam, że przebije się na drugą stronę, czułam zapach spirytusu, którym przetarł to miejsce, ale stwierdziłam, nie zrobi tego przecież..chyba? Nie?

Pan ułożył mnie na nowo, tym razem na łóżku, cały tył był do jego dyspozycji. Nogi przywiązane, rozłożone, tak samo ręce.
I na zmianę, pośladki, plecy, pośladki, uda, pośladki… był pas, pas był mocny i po raz kolejny łzy w oczach mi stanęły. I kijek. I dyscyplina. I tyle to trwało.
Poproś.
Poproś…
POPROŚ…
Prosiłam. Co dziwne, nie robiłam tego wbrew sobie. Prosiłam bo chciałam.
Leżałam, przyjmowałam razy, prosiłam.
Oczy mnie piekły, chociaż wcale to nie było takie straszne.
I Pan się zapytał. Czy chcę jeszcze pas, tak mocno. Sucza część mnie krzyczała tak, jeszcze pas jeszcze pas, jeszcze mocno!
Pokręciłam przecząco głową i cicho wybełkotałam nie, czując łzy porażki. Nie podobało mi się że tak łatwo zrezygnowałam. Że odpuściłam. Dlatego nie lubię mieć wyboru, bo zazwyczaj żałuję. A jak już się zdarza ten jeden moment na milion. Że mogę wybrać, zadecydować. To staram się żeby to przyniosło zadowalające skutki i dla mnie i dla Pana. 
Z drugiej strony wiedziałam, że jak będzie jedne mocny pas (wiem, że byłby naprawdę mocny), to bym nie dała rady i bym się rozbeczała jak dziecko.
Nie lubię płakać. Ale czasem to silniejsze ode mnie.
Po tym jak Pan skończył się śmiać, triumfalnie, mówiąc tym samym bezgłośnie „Wiedziałem, że tak powiesz”.
Powoli mnie rozwiązywał, ja bezwładna leżałam, Pan wyciągnął knebel z moich ust i położyliśmy się, ja wtulona w Niego…
Chciałam igieł. Chciałam od dawna. Akurat Pan zaproponował podwiązkę.
Przepełniona strachem ale i ekscytacją, jak to będzie, igły na udach, jak to będzie boleć, a przede wszystkim, jak będzie wyglądać podwiązka z igieł i sznureczka?
No ale. Położyłam się na brzuchu. Cała ceremonia przygotowania. Waciki, spirytus, rękawiczki..
Już same te działania budziły we mnie strach. A jak Pan przymierzał się do wbicia pierwszej igły, spanikowana podskoczyłam na łóżku jak oparzona i zaczęłam krzyczeć „Nie! Czekaj! Czekaj! Chwila! Muszę się psychicznie przygotować!”.
Jakie to było… szalenie niewłaściwe! Teraz mi głupio że tak wyskoczyłam..
Ale Pan cierpliwie poczekał, wzięłam kilka oddechów, powiedziałam „Już” i się zaczęło.
Jęczałam, stękałam, piszczałam… a ledwo igła się wbiła w moje ciało. Czułam jak się przesuwa, dalej i dalej, i wybija się drugą stroną. Myślałam po raz kolejny, że to gdzieś 5-8 cm. I już moja wyobraźnia zaczęła działać, jak igła przebija się przez mięśnie, krwawię i w ogóle.. ale to tylko moja wyobraźnia… :-)
Kurczę no, bolało. Może nie bardzo ale bolało. I jak już igła była w środku to piekło.. nie pamiętam czy na plecach miałam takie samo pieczenie po przebiciu igły.
Ale za chwilę była druga, też kilka oddechów i jazda.. też bolało, też się kręciłam, jęczałam, stękałam..
I też piekła. Trzecia tak samo.
Później Pan przewlekał sznureczek czerwony. Coś tam misternie układał, wiązał…
Ja wstałam, podeszłam do lusterka ii :-) no efekt mi się spodobał :-) i tak pomyślałam, iść na imprezę klimatyczną w takim gorsecie z igieł i wstążek, z podwiązką taką jak ta, na którą patrzę… :-)
Położyłam się, Pan zrobił zdjęcia i nadszedł moment.. wyciągania!
- Szybko czy wolno…?
Chwila zastanowienia… wolno.. ostatnio było wolno.. to teraz szybko?
Zdecydowałam jednak że wolno, ale w ostatnim momencie krzyknęłam że szybko :-) coś za często krzyczę..
Pierwsza igła, ból, szybkie pozbycie się.. i moje mieszane uczucia. Bolało. Ale z drugiej strony jakoś.. tak.. podniecało. Nie potrafię tego wyjaśnić, ale czułam w dole takie ściskanie..
Później była druga. Podobne w odczuciu. I trzecia. I się zastanawiałam jak to możliwe że takie skrajne emocje, uczucia we nie budzą igły..?
Trochę się wstydziłam powiedzieć Panu o tym, że to mnie podniecało, to szybkie wyciąganie.. dla mnie samej to było dziwne, dzikie, niecodzienne i w ogóle jakieś pokręcone..

Tydzień temu, ehh… :roll:

Usnęliśmy.
Byłam spokojna. W końcu nie przytulałam się do misia. Tylko do mojego Pana.
Spokój, bezpieczeństwo.. Czego chcieć więcej…

She wolfPodwiązka

Su Anusz.

Bardzo Duża Niespodzianka :)

Standardowy

Ja chyba niedawno myślałam o tym, kiedy się spotkamy.
Chyba nawet w środę i chyba nawet w czwartek rano.
Rano :-)
Bo popołudniu. :-)

Cóż, telefon wibruje. Pan dzwonił.
Rozmowa toczyła się tak jak zazwyczaj, uśmiechałam się, może delikatnie prowokowałam do rychłej kary, ale..
Pan ma niespodziankę!
Postawiłam uszy i słucham.
Jaka:
duża, bardzo duża czy ogromna.
Tak stoję i się zastanawiam, co też mój Ukochany Pan znowu wymyślił..
Nie chcę wyjść na zachłanną, mimo tego że byłam ciekawa i to bardzo mocno. Najlepiej ustawić się pośrodku.
To odpowiedziałam, że chciałabym bardzo dużą.
I poczułam się i tak i tak zachłanna.
Pan powiedział, że ta niespodzianka będzie zależeć od… ruchu.
Tak stanęłam, bo mam taki zwyczaj że jak się bardzo cieszę to chodzę po pokoju.
Zastanawiam się..
Ruch? A co do tego ma ruch? Że co niby, chodzi o szybkość poruszania się? Mam gdzieś jechać, iść?
Nie wiedziałam, dlatego spytałam się o co chodzi.

„Za jakieś pół godziny będę u Ciebie moja Su, tylko zależy jaki ruch będzie na drodze”

Prawie telefon z dłoni wypuściłam!
Ale jak to?
Pół godziny? Ja jestem jeszcze w szlafroku, nieubrana, w ogóle jestem w rozsypce, łóżka nawet nie pościeliłam… i zaraz mój Pan będzie u mnie.
Powiedziałam to wszystko.
Pan zaczął się śmiać i powiedział, że przebierać się nie muszę, łóżka ścielić też nie muszę bo i tak w nim wylądujemy, nic kompletnie nie muszę robić tylko zejść i otworzyć mu drzwi.
No przecież nie!
Zaczęłam się wykłócać, coś co muszę przestać robić, ale Pan powiedział, że czas leci i już nie mam pół godziny tylko jakieś 29 minut.
Oj, spięłam się.
29 minut, jeszcze lepiej.
Pospiesznie zakończyłam rozmowę.
Trzeba już natychmiast działać.
Łóżko i tak ogarnęłam, ja natomiast zostałam w koszulce i założyłam legginsy. Oczywiście szlafrok obowiązkowo.
I czekałam.
To czekanie było najgorsze.
Bo znam godzinę mniej więcej, a wyrobiłam się ze wszystkim nawet wcześniej.
I biegałam od okna do okna, na balkon, znów do okna.
W końcu stwierdziłam, o nie Su, uspokój się, usiądź na dupie bo tak to czas będzie jeszcze wolniej leciał jak będziesz wyczekiwać przy oknie.
No dobrze.
Poszłam sobie usiąść na fotel, coś miałam sprawdzać na necie, a tu sms.
Już mam schodzić i drzwi otwierać :-)
Zbiegłam po schodach i faktycznie, widzę, stoi mój Pan, oparty o murek :-)
Otworzyłam i…

W pokoju moje myśli popłynęły w jednym kierunku.
Przytulałam się w końcu, tak mi tego brakowało, w ogóle ja się w tych niespodziankach pogubiłam, jedna ma być za dwa tygodnie, to znaczy ma być informacja jakaś, jaka dowiem się dopiero po tym czasie, jeju naprawdę pogubiłam się..
Ale ale, stałam wtulona w Pana. Położyliśmy się na łóżku. I w sumie faktycznie nie musiałam tak pieczołowicie układać koca na kołdrze :-)
I leżeliśmy, rozmawialiśmy, no a za chwilę :-)
No za chwilę ten dotyk, którego pragnęłam po nocach :-)
Skarżyłam się ostatnio, że piersi są niedopieszczone.
Oj w to jedno popołudnie były tak dopieszczone, prawie jak na spotkaniu tym takim dłuższym.. :-)
Ale :-) mój Pan najpierw dotykał mnie przez legginsy :-) ja już wiedziałam, że przepadłam, ja już byłam taka napalona po tych kilku ruchach że chciałam się rżnąć od razu. Możliwości były delikatnie ograniczone, nie byliśmy w domu sami.
Także drzwi do swojego Królestwa zamknęłam i molestowałam swój umysł o to, by być cicho.
Ale za chwilę dłoń Pana przeniosła się wyżej i wyżej i pod koszulkę.. i piersi.. ja lubię ten zdecydowany ścisk. Albo drażnienie się z sutkami.
Lubię naprawdę. Ale chciałam czegoś innego.. i unosiłam biodra, i kręciłam nimi dając delikatnie do zrozumienia, że nie piersi, ale cipka jest bardziej spragniona..
Ale nie, znowu drażnienie..
Tym razem dłoń Pana wywędrowała pod legginsy.
I odpływałam przy pieszczotach, już czułam że dziś nie odpuszczę i dojdę, ale Pan specjalnie i jawnie się ze mną droczył.
Ale ja już natychmiast chciałam orgazmu…
Za dużo ostatnio chcę.. :-)
Matko, ja to muszę jakoś okiełznać, moją chcicę, bo na dłuższą metę tak nie można..
Jak ja popadłam w seksoholizm jakiś.. Nie nie, nawet nie chcę o tym myśleć.. Nie, moje potrzeby znajdują się na stopniu normalnym, zdrowym i jak najbardziej prawidłowym.
Tak :-)
Po chwili.. o nie. Po chwili poczułam palec blisko, bardzo blisko cipki. I znów Pan się drażnił ze mną, tak płytko wkładał, ale za chwilę aż się wygięłam.
Palce są cudowne, naprawdę, ale.. ja chciałam czegoś konkretniejszego..
Wszystko w swoim czasie, jak to lubimy sobie mówić :-)
Na razie syciłam się tym, co działo się obecnie.
Zabawy cipką tak mi się podobały, zresztą były tego dowody, wyraźnie wyczuwalne pod palcami :-)
Ja lubię być taka mokra dla swojego Pana, wprost to uwielbiam, tonąc we własnych sokach, czuć na udach i gdzie tylko możliwe. W ustach też. Oblizywać palce Pana. Dawno tego nie robiłam.. trzeba nadrobić, koniecznie.
I chwila spokoju, zaraz kolejna dawka pieszczot i tak w kółko, już byłam delikatnie sfrustrowana, już tak blisko, ostygłam nieco..
Ale jak w końcu doszłam…
I zamiast się kontrolować, niemal krzyknęłam „Czy mogę dojść” :-)
Za głośno, oj za głośno :-)
I już czułam jak zalewa mnie fala przyjemności, jeszcze chwilę palce Pana bawiły się moją łechtaczką tym obezwładniającym rytmem i wbił w moją cipkę dwa palce, mocno.. i pieprzył mnie chwilę, jeszcze się wiłam, a jak opadłam z sił, niemal całkowicie, leżąc z zamkniętymi oczami, delikatnie wyciągnął ze mnie palce i pozwolił wtulić się w swoje ramię.
Podziękowałam cicho, jeszcze czując głęboko w ciele przemijający orgazm, a Pan się zaśmiał, że teraz będzie drzemka, ja tylko mruknęłam sennie że nie nie, tylko poleżymy, ale prawdopodobnie usnęłam… :-)
Za każdym razem to powtarzam, bo to dla mnie bardzo ważne.
Jak cudownie jest leżeć w ramionach mojego Pana :-) i tak się przytulać, wdychać Jego zapach, po prostu leżeć, leżeć, leżeć…
I jeszcze się wykłócałam, że nie nie, ja nie usnęłam :-)
Naprawdę, trzeba ze mnie usunąć te zażarte dyskusje.. uhm, trzeba nad tym popracować.
I tak leżeliśmy… i Pan pozwolił mi zająć się swoim kutasem.. :-)
No tak, ja mam prorocze sny :-) w nocy śniło mi się, że się spotkaliśmy, i obciągałam kutasa swojego Pana :-)
Jeju, sny się spełniają!!! :lol:
I dyskretnie, pod kocykiem, położyłam głowę tak, żeby było mi w miarę wygodnie.. i po chwili smakowałam już. :-) Pan nadawał rytm, ja tylko poddawałam się Jego sugestiom.
I po chwili pytanie..
Co bym teraz chciała.
Nieco speszona powiedziałam „No.. wiesz.. co bym chciała…” i tu zaczęłam obscenicznie macać kutasa mojego Pana.
I kolejne pytanie.
Ale co dokładnie?
No to znów poruszałam ręką i zaczęłam kręcić biodrami.
„A nie możesz powiedzieć?”
Zastygłam i powiedziałam
„Chciałabym Twojego kutasa w swojej cipie”. I muszę przyznać że delikatny posmak focha został mi na języku.
Mój Pan zaraz by powiedział, a wiesz co to jest foch? :-) Ja wiem :-)
Obróciłam się na bok, wypięłam tyłek, Pan nakrył nas kocem i już już czułam, jak wbija się w moją cipkę. Wtuliłam głowę w poduszkę bojąc się, że niekontrolowany krzyk wyrwie się z moich ust.
Nie, teraz pojękiwań nie potrafiłam powstrzymać. O nie.
Jeszcze kilka westchnień, mruknięcie i.. czułam jak mój Pan zalewa moje wnętrze..
„Jak widzisz ja też się za tobą stęskniłem”
:-) i odpłynęłam… :-)
Znów leżeliśmy, ja wtulona w Niego, gdzieś tam ręka błądziła po moich plecach, a raczej pośladkach..
Czułam, że powoli zbliża się koniec..
Ale co mogłam zrobić? Otóż, COŚ mogłam :-) i zrobiłam :-)
Jeszcze było łaskotanie.
Ja tego nienawidzę. Ale mój Pan ma specjalne względy i może. I wiję się, piszczę, śmieję się, czasem krztuszę i kopię, nawet były przypadki gryzienia i drapania :-) ale z drugiej strony ma to w sobie coś takiego.. :-) te palce wbijane pod żebra :-) hahaha o nie bo już mnie ciarki przechodzą :-)
No i było jeszcze przytulanie, głaskanie, całowanie, rozmowa luźna i Pan powiedział, że już musi się zbierać.
Niepocieszona Su.
Ale jak jesteśmy razem to czas leci bardzo bardzo szybko.
Pan wstał :-)
A Su co zrobiła? Zagrzebała się pod koc i zaczęła się ‚niewinnie’ bawić :-)
„A co ty robisz?”
Nic nic, nic takiego naprawdę :-) i uśmieszek z kategorii „Robię coś złego, ale ciii” :-) Oj, czułam jak mi rogi rosną :-)
I mój Pan, niby nic się nie dzieje, położył się obok mnie i patrzy jak pod kocem poruszam ręką.
Nie chciałam się spieszyć, tak, mała prowokacja. Która miała sprawić, że jeszcze chwilę ze sobą spędzimy.
Ta chwila :-)  była nieziemska :-)
Ale.
Pan położył się obok, obserwował co robię, czasem zerkał na moje reakcje.
Nie przerywaj.
Nie mam zamiaru. Przyspieszyłam delikatnie.
Moja prawa noga wylądowała gdzieś w bliskich okolicach Pana tak, że zwiększył się dostęp do cipki i Pan już się przymierzał, już Jego ręka wędrowała pod moją nogą, dalej.. Zerżnie mnie palcami, zerżnie moją cipkę!
Ale nie.
Oo nie.
Nieco się spięłam, bo wiedziałam dokąd to wszystko prowadzi.
Tak, właśnie tam.
Poczułam jak, delikatnie i bardzo powoli, wsuwa się palec Pana od strony ptysiowej.
Jakoś nigdy wcześniej nie byłam przekonana co do skupiania się na tej stronie, ale odkąd jestem Suką mojego Pana.. cóż.. :-)
Strona ptysiowa coraz bardziej mi się podoba :-) i jeszcze to przyznaję! O zgrozo, to jeszcze ja czy już nie ja?! :-)
I pieściłam się, Pan zajmował się tam niżej, ale jakie to było przyjemne, momentami wydaje mi się, że jak właśnie w taki sposób dochodzę to jest to najlepszy sposób. Gdyby Czarny Przyjaciel się dowiedział… :-)
Znowu byłam mokra, ciekło ze mnie, czułam jak momentami zapadam się w sobie, bliska orgazmu, ale nie, jeszcze nie, i znów to samo, szybsze ruchy tam niżej, opadam z sił prawie, ale też to jeszcze nie ten moment.
Przyspieszyłam jeszcze bardziej i to było to.
Czułam wyraźniej jak się zbliżam, wyżej, coraz wyżej i jeszcze… z jednej strony czuję palca rytmicznie wbijającego się w mój tyłek, z drugiej strony czuję jak wszystko kumuluje się pod moimi palcami.. pytanie.. i…
Ja nie wiem do tej pory. Z której strony orgazm był silniejszy. Czy one nie połączyły się razem w połowie drogi.
Bo to co czułam.. ciemność, jakieś jasne plamki, rany, czyżbym widziała gwiazdy…???
I to dopiero był orgazm.. znowu się wiłam, zorientowałam się pod koniec że mój Pan zatyka mi usta pocałunkiem.
Może dlatego żebym nie krzyczała :-) a taką miałam ochotę krzyczeć :-) o rany :-) tak mi tej wolności w ekspresji uczuć i pragnień brakowało…
Ale spokojnie, już niedługo jak to mój Pan zawsze mówi, odbiję sobie :-)
No ale już naprawdę musiał się zbierać..

I Pan twierdził, że muszę być nienasycona. Ale spokojnie, ja nawet po kilku orgazmach jestem nienasycona… :-)
Trzy to taki miły początek :-)

A później tego samego dnia spoglądałam na łóżko i wspominałam… nie przeszło mi do dzisiaj i nie przejdzie do następnego spotkania.. :-)

 


P.S.: Co ja dostałam :-) takie ładne wdzianko, z odsłoniętą cipką i tyłkiem, tak się zastanawiam, czy taki strój jest praktyczny do chłosty bo hmm, ta wizja bardzo mnie kręci… :-)

 

Su Anusz. (muah!)