Potknięcia (nie)pokornej Suki.

Standardowy

Bywa tak, że czasem brak mi pokory. Oczywiście. Mimo że jedna z zasad brzmi właśnie POKORA, zdarzają się momenty, kiedy tej pokory niestety nie widać. Tak jakby na jedną chwilę wyparowała. 
Wtedy ja zamykam się w Czarnej Otchłani, a Pan wkurzony i zdenerwowany (na mnie) przekierowuje mnie na właściwe tory.
Bywam wredna, uparta, złośliwa, niepewna, panikuję, histeryzuję i czasem wycofuję się z życia. Ale bardziej niż kultywowanie moich (złych) nawyków pragnę stać się taką Suką, jaką sobie wymarzył mój Pan.
Posłuszną, pokorną, wierną, doskonałą, idealną.
Dla Niego. 


To było długie spotkanie po bardzo długim okresie czasu, byłam nakręcona, bo przed tym długim spotkaniem było jeszcze to spotkanie krótsze. 
Nakręcenie można interpretować na rożny sposób. Pobudzenie, podniecenie, fioł, niecierpliwość, pragnienie.
Ok, ok, to wszystko było, ale…
Było coś jeszcze.
Było uczucie strachu, które zostało zasiane jakiś czas temu. I samoświadomość, że przez to, co robiłam, nie będę przytaczać tego, bo  wstyd się przyznawać, przez to co robiłam, czeka mnie kara.
I nie mizianie, dwa uderzenia trzcinką i groźna mina.
Tylko coś bardziej głębszego.
I wiedziałam, wiedziałam że mnie to nie minie.
Bo wiedziałam, że przeskrobałam więcej niż zwykle, i moje działania nieprzystające Suce wymagają kary, pokazania, czy raczej przypomnienia, gdzie moje miejsce, jakie moje obowiązki i zasady.
Drżałam. Ciągle drżę, bo zdradzę w sekrecie, że.. jakoś na tym spotkaniu nie udało się zastosować kary. Wiem, że to co zrobił mi Pan na ostatnim spotkaniu to tylko ledwo widoczny czubek góry, gdzie na kolejnym spotkaniu czeka mnie cała reszta tej góry.
Wybrałam sobie karę. A może to tylko część kary, a może tylko rozrywka, nie wiem.
Ale zaskoczyło mnie to, jak Pan zapytał, czy chcę 16 minut czy kija.
Myślałam że jak zawsze się ze mną droczy, bo przecież Suka nie ma wyboru, prawda?
Tak więc myśląc, że znów się ze mną droczy, i że po tym jak ja powiem o moim „wyborze” i tak zrobi po swojemu.
Wybrałam 16 minut. Pan się zgodził. Powiedział dobrze, będzie 16 minut.
Otworzyłam szeroko oczy, ze zdumienia, zaskoczenia, zabrakło mi języka w pysku..
Ale jak to?
Dopiero po chwili zaczęłam się zastanawiać. 16 minut ale CZEGO? 16 minut, to bardzo dużo czasu, może się wlec w nieskończoność z wisienkami, ciężarkami i chłostą a może zlecieć jak z bicza strzelił. No, ciekawe porównanie, aczkolwiek.
Przeraziła mnie wizja 16 minut czegoś.
Może ten kij byłby lepszym rozwiązaniem? Ale do końca byłam pewna że to tylko żart..
Tak się zastanawiam, może ja coś zaproponuję?
Ostatnia karę jaką pamiętam to była ta z wisienkami, ciężarkami, nie pamiętam ile to minut wtedy było ale myślałam że klęczę w nich godzinę… klęczałam, byłam przywiązana, oparta o drzwi..
Bałam się wtedy. Bałam się i bolało.
Bo chłosta w Zielonym Apartamencie.. to o tym już nie wspomnę. To dopiero było..
Nie chłosta sama w sobie ale to wszystko co wpłynęło na moją psychikę, co spowodowało że się bałam, i odczuwałam mocniej i mocniej..
Możliwe że to trochę kwestia wybujałej wyobraźni, której (czasami niestety) jestem właścicielką.
W każdym razie.
Przygotowywałam się na spotkanie, bardziej pod kątem.. hmm.. stroju.
Miałam dla Pana prezent.
Od razu na początku miesiąca zamówiłam, i szczerze mówiąc… delikatnie, ale delikatnie jestem rozczarowana.
Myślałam że packa będzie większa i solidniejsza, na taką wyglądała na zdjęciu, a tu miałam wrażenie że to zestaw dla początkujących.. :-)
Zobaczyłam packę i zaczęłam się śmiać :-) pomyślałam że Pan uderzy raz w mój tyłek i ją złamie..
Cały zestaw zawierał opaskę na oczy czerwoną i.. kajdanki z czarnym futerkiem.
Jak futerko :-) to klasyczna czerń :-) czerwień bywa intrygująca :-)
Ale.

Oczywiście przygotowałam strój.

Za czerwonymi pończochami z oczkami chodziłam od kilku miesięcy, ale w końcu znalazłam! I od razu, ze zdenerwowania jak w łazience się przebierałam to zrobiłam dziurę.
A miały być na Klimatyczną następną!
Koszulka czarna, ta co z tyłu jest przezroczysta, i specjalnie na ta okazję skombinowałam czapeczkę. Ale z rogami. I takim sposobem stałam się reniferem.. miałam zrobić jeszcze czerwony nos ale kompletnie mi to wyleciało z głowy.
Wyszłam, dałam prezent mojemu Panu, ii czekałam niecierpliwie! :-) sugestywnie wskoczyłam na łóżko i wypięłam tyłek, ale ciągle patrzyłam co Pan na to :-)
Jakoś.. bardziej od trzcinek i patyczków wolę coś, co ma dużą powierzchnię.
A już najbardziej podoba mi się pas :-) A ten na spotkaniu!
To był obłęd! Jeszcze tak mocno go nie czułam! Ale i tak go lubię.. :-)

Na następnym spotkaniu wieeeem. Wiem. Że kara mnie nie minie.
Wiem.
Zdaję sobie z tego sprawę. A moim zdaniem, wiem że Suka swojego zdania nie ma, ale moim zdaniem uważam, że 16 minut to za mało i to może być na rozgrzewkę.

Chociaż perspektywa kary na następnym spotkaniu, wspomnienia całego wieczoru, który razem spędziliśmy, czerwony tyłek i ślady, ból przy każdym ruchu, to zniknęło gdzieś w momencie, jak przytuliłam się do Pana i usnęłam, po raz pierwszy od bardzo długiego czasu spokojnie i z błogim uśmiechem na ustach…

 

 

 

 

Su Anusz.