Podróż w nieznane. Przystanek ‚STRACH’.

Standardowy

Ciągle siedziała obok nas kobieta, ta pani która przyciągnęła moją uwagę na początku imprezy. Blondwłosa.
Nie mialam nic przeciwko, mój Pan położył nawet moją rekę na jej udzie co mnie strasznie zaskoczyło, bo kompletnie nie wiedziałam co mam robić, no ale zaczęłam kreślić paznokciami wzorki na jej udzie. I cholernie mi się to podobało, jak paznokieć przesuwał się po siateczkowym materiale jej – jak się później okazało – bodystockingu.
Miałam ochotę to rozedrzeć, ale opanowałam się i zajęłam tym, co działo się w pokoju.
I zrobiłam z siebie ogromną idiotkę, na imprezie, ale też później, następnego dnia i kolejnego. Zachowałam się niesprawiedliwie, czego bardzo żałuję. Ale o tym wie tylko mój Pan. I jest mi strasznie głupio, aż mi brak sił do samej siebie jak o tym pomyślę. 

W kazdym razie, wracając do imprezy…

W pewnym momencie poszliśmy do pokoju, tam gdzie była palarnia.

Połozyliśmy się na łózku na chwilę, nie mam pojęcia która była godzina, pamiętam ze do północy czas szybko zleciał, a po północy czas ciągnął sie jak spaghetti na talerzu.
Pan w pewnym momencie zapytał się o kobietę. Czy mi się podoba, jakie wrażenie na mnie zrobiła, czy chciałabym z nią coś się pobawić..
Wrażenie na mnie pozytywne zrobiła. Od samego poczatku. Jak ja to określam, ‚fajna’.
Czy chciałabym się pobawić.. i tu miałam ochote sie rozpłakac. Tak! Myślalam o tym jakby to było, gdybyśmy.. gdybym ja.. i ona.. ale odpędziłam to od siebie. Nie chciałam o tym myślec.
A mimo to, gdy Pan zapytał mnie CZY CHCIAŁABYM, wiłam sie jak piskorz unikając jednoznacznej odpowiedzi. Byłam tym zawstydzona. Koniec końców powiedziałam że nie. Mimo ze od samego początku myślami zbaczałam na temat ona, ja, łóżko… hmm…
Ale sama nie wiem, może myślałam, że nie zainteresowałaby się takim stworzonkiem jak ja?
Chociaż sama myśl, Pan sie pyta, czy bym chciała, kurczę no chciałabym ale niieeee…
I tak oto straciłam szansę.
Jeszcze na łóżku rozmawialiśmy, o tym zdradliwym kółeczku z cyferkami, które wywróżyło mi tłustą 16-tkę.
I Pan zaproponował, idziemy zakręcić i zobaczymy ile razów ci wyjdzie.
A ja tak patrzę.. ale czy to konieczne? Jednak poszliśmy. I zaczęłam kręcić, i kręciłam, i raz to było 16, raz 1 raz jakieś 6.
I Pan powiedział, to teraz 6 razów.
A ja tak patrzę.. ale jak to?
Cieszyłam sie ze było prawie pusto w pokoju, bo większość, znaczna wiekszość przeniosła się do kuchni i z ożywieniem dyskutowała o czymś.
Ale przed przywiązaniem do krzyża poprosiłam Pana, czy moge jeszcze raz zakręcić.
Ale nic nie zmieniamy. Nie zmieniamy, tylko byłam ciekawa co bym wykręciła.
Co wyszło?
JEDEN!
Smukła jedyneczka!
No świetnie.. podeszłam do krzyża, dałam się przywiązac, jeszcze pokazałam, że mi się obluzowało przy lewej ręce. I co.. Pan oczy zasłonił i koniec.
Miałam cichą nadzieję, że nie widać jak bardzo drżą mi kolana. Jak już związana byłam, i z zasloniętymi oczami to pomyślałam, teraz może zdarzyćsię wszystko…
No, i sie zdarzyło..
I nagle nie ma Pana. Poszedł. Słyszalam. Ale też słyszałam, że robi się jakieś zamieszanie.
I znów strach przejął kontrolę nad moim cialem. Żołądek gdzies się miejscami zamienił z jakims narządem, nogi drżaly, wstrzymała oddech i nasłuchiwałam…
A tu trzask!
Nie pamiętam czym dostałam.
Słyszałam jeszcze że ktoś zakłada rekawiczki. Przeraziłam się, bo moja wyobraźnia podsunęła mi na mysl, ze oto się stanie, będą igły w sutkach. Byłam w idealnej pozycji, ręce związane, piersi łatwo dostępne, przesunąc tylko pasek od uprzęży.
Bałam się tego. Cholernie się bałam.
Ale to nie było to.
Skupiłam się na chłoście.
Doszło do magicznej 6, trochę obolała byłam, ale o tym przekonałam się na nastepny dzień.
I nagle cisza. Spokój. Gdzie mój Pan? Co teraz będzie?
I poczułam to. Najpierw tylko w trzech miejscach. A później już nie wiedziałam gdzie. Na całym moim ciele były dłonie! Wszędzie, po prostu wszędzie!
Byłam zbyt przerazona, żeby odczuwac przyjemność, co nie znaczy że wcale mi się nie pdoobało.
Najpierw z taką ciekawościa czekałam, co się dalej wydarzy, a ręce, zwłaszcza te między nogami posuwały sie coraz dalej.. Później już taka osłupiała byłam, wcale się nie ruszałam, tylko starałam się odczuwać te wszystkie bodźce, gdzies na tyłku, gdzieś przy cipce, na piersiach, na twarzy, o matko, co to było, szał!
Podobało mi się to, gdybym nie była tak przerażona, byłabym bardziej.. plastyczniejsza w rękach tych, którzy mnie dotykali.
Podobało mi się, później opowiadałam Panu, jak można byłoby to urozmaicić i rózne dzikie pomysły mi do głowy przychodziły.
Ale ręce przestały mnie ‚obłapiać’.
I czekałam co dalej! Byłam taka napięta, że jak poczułam, że Pan mnie rozwiązuje to kamień spadł mi z serca, ten pozostały.
Zdjęłam przepaskę, Pan mnie zgarnął i na miekkich nogach poszłam za nim. Byłam oszołomiona.
Tyle rąk! Na moim ciele! Ale jak to!
Na palarni miałam ochotę płakać z emocji! Miałam gardło ściśnięte, nie wiedziałam co powiedzieć, mówiłam tylko że podobało mi się, żę było fajnie, ale za bardzo się denerowałam.
Gdyby była możliwość jeszcze raz.. to ja chętnie.. nawet po drugiej stronie ciała.. :-)
Zapomniałam wspomniec o fotografie. Perspektywa zdjęc mnie ucieszyła, nawet wizja tego, że ja tez miałabym pozować, w tych kilku „drobiazgach”, które jeszcze do torby wrzuciłam znalazła się maska i skórzane rękawiczki po łokieć. I już widziałam siebie w tym stroju.. chociaz ja to niepewnie czuje się przd obiektywem.
Ale jakoś te zdjęcia gdzieś mi umknęły i nie mam.
Nic to, mam nadzieję że jeszcze będzie okazja.
Powoli towarzystwo zaczęło się rozchodzić.
Najwytrwalsi zostali do samego końca.
Mnie już ścinało od jakiegoś czasu, więc z ulgą przyjęłam propozycję Pana, że pójdziemy się położyć.
W pamięci miałam jeszcze, jak Pani z długimi włosami lała dziewczynę na koźle. Jeju, jej to bat pasuje, bez dwóch zdań, chociażby ze względu na jej wygląd. Wiem, po wygladzie się nie ocenia, ale jej zachowanie, styl bycia też pasuje do wygladu. I do bata.
Drugą sceną, równoleglą do tej z kozłem i Panią była scena meskiego obciągania. To mnie zafascynowało masakrycznie.
Pierwszy raz widziałam to na żywo.. pies przywiązany do krzyża, zasłonięte oczy, a drugi klęczał przed nim i mu obciągał..
Później później, na drugi dzien dowiedziałam się, że pies nie wiedział że to mężczyzna mu obciągal i nikt mu nie chciał powiedziec kto to był..
Położyliśmy się. I przyszedł czas na Nasze zabawy.
Tak mi brakowało pieprzenia. Jeszcze palce Pana, i ja miałam się wypiąć i On tak mnie pieprzył.. a ja krzyczałam że nie nie! Nie! Bo się posikam! No ale Pan był wyrozumiały, przyjęłam Jego ulubiona pozycję iii.. no. Zakończyliśmy bardzo przyjemnie imprezę.
I usnęliśmy. W końcu wtulona w mojego Pana! Musiałam tyle na to czekać! Tak długo! Smutno mi było, ze zostało się tak niewiele czasu, że ledwo oczy zamknę i trzeba będzie wstawać.
Sukienkę jeszcze rozpięłam, bo w tej uprzęży się niewygodnie Śpi. Poza tym chciałam poczuc dotyk Pana na piersiach, były tak spragnione podszczypywania, władczego ściskania w dłoniach!
Eh..
Usnęłam. A obudziłam się jak Pan wstał. Nie lubię jak gdzieś idzie, nawet jesli to łazienka.
Odwróciłam się tyłem, tak jak lubię.. i po chwili slyszałam jak wchodzi do pokoju. Kładzie się za mną, przytula mnie mocno i tak śpimy.
Zasnęłam z uśmiechem na ustach.
I za jakieś.. kilka godzin? Pobudka.
Tylko mój Pan potrafi mnie w nocy lać, a kilka godzin później łagodnie budzic. Uwielbiam to. Uwielbiam.
Jeju, trzeba było się zbierać..
Wyszłam z pokoju…
W ostatnim momencie naciągnęłam uprząż i czmychnęłam, zasłaniając przy tym pruderyjnie piersi tak, jakbym poprzedniej nocy wcale nie chodziła półnaga…

Su Anusz.

Podróż w nieznane – Klimatyczna [2]

Standardowy

Weszliśmy na górę. Miałam wrażenie, że pokonywanie schodów zajęło nam pół wieczora. Ale tak nie było.
Weszliśmy do jednego z mieszkań..
Nie wiedziałam czego się spodziewać.
Przekroczyliśmy próg i od razu z brzegu była kuchnia. Duży, zastawiony stół, przy którym siedziały znajome twarze. Napięcie na chwilę mnie opuściło.
Zaledwie garstka, ale ja ich znam!
Byłam zdziwiona, ze tylko tyle nas będzie. Ale pomyślałam, może impreza w kameralnym gronie?
Od razu zauważyłam, że jest gdzie się położyć. W jednym pokoju rozłożony duży tapczan, a w drugim, który słuzył za palarnię, jednoosobowe łózko.
Ucieszyłam się, bo pomyslałam że jak mnie weźmie to będę miała się gdzie położyć chociaz na chwilkę.
Zanieśliśmy do szafy nasze rzeczy, załozyłam obrożę i wrócilismy do kuchni.
Zajęliśmy miejsca i.. i tak własciwie nie wiedziałam co dalej.
Okazało się że czekalismy na resztę.
„To będzie jakas reszta?”
Jak się później okazało, była, i to całkiem.. spora.
Rozmowy się toczyły, ja odczuwałam jeszcze delikatne spięcie, mimo to przysłuchiwałam się. W pewnym momencie podszedł do Nas taki elegancki Pan, zainteresowała go moja obroża z medalionem, a ja niemal jak paw, wyciągnęłam szyje i ociekając dumą prezentowałam moja najcenniejszą biżuterię. Całą sobą mówiłam „Patrz, od mojego Pana, piekne, cudowne, prawda, jedyne w swoim rodzaju bo moje, Pan mi ją dał i specjalnie do tego medalion, to tyle dla mnie znaczy!”. Czułam się wyjątkowa…
Ludzie się schodzili, powoli i leniwie, tak siedzieliśmy, wyłapywałam pojedyncze słowa i od czasu do czasu zerkałam kto wszedł. Najbardziej w pamięć wryły mi sie dwie osoby.
Wysoki mężczyzna, rosły i silny, gdzie zastanawiałam się, kto jest jego własnością. Okazało się że to uległy. A ja myślałam że to on dominuje.. a dominował tylko wzrostem i posturą. Ok, byłam zaskoczona, że jest uległym, ale kazdy lubi coś innego i spoko.
I kobieta. Weszła i nie wiem czemu akurat ona przykuła moja uwagę. Ciągle na nią zerkałam, aż mnie to zaczęło krępować. Pomyśli ze jakaś niewyżyta jestem albo coś.
Miała piękne włosy, blond, spięte w kucyk. Taki mi się podobały! Cała ona wydała mi się interesującą postacią, a jak usiadła ze swoim partnerem obok mnie to prawie omdlałam z wrażenia.
Może przesadziłam troszeczkę, ale w każdym razie podobał mi się taki obrót spraw. Patrzyłam ukradkiem na jej nogi. Ale Pan powiedział że moge iśc się przebrać.
Wstałam posłusznie, poszłam do pokoju gdzie były nasze rzeczy i.. i juz miałam się odwrocić na pięcie i wrócić, ale oto odwrócił się elegancki Pan i Dama w Czerwoje Sukience. Przeszkodziłam im.
Ale weszłam dalej do pokoju, zażenowana jak cholera, i po cichutku wyciągałam swoje rzeczy.
Para zaraz poszła i zostałam sama. Kilka razy przewinęły się jakies osoby, a że łazienka była zajęta to zaczęlam przebierać sie w pokoju.
Zaczełam od makijażu. Mdłe światło wcale nie pomagało, brak lusterka doskwierał ale kreatywność się uruchomiła, i po chwili miałam kącik do makijazu.
Nie byłam zadowolona z efektu, ale zwolniła się łazienka.
Szybko do niej pobiegłam, obiacałam że będe minute-dwie i wskoczyłam zamykając drzwi.
Rozebrałam się. Założyłam pończochy, sukienkę, wyciągnęłam szpilki, poprawiłam jeszcze raz makijaż. Poprawiłam sukienkę. Bo z nią jest tak, że od pasa w górę jest z pasków, taka jakby uprząż, z tej uprzęży paseczki ida do
szyi a na szyi jest obroża. Od pasa w dół jest skórzana spódniczka.
I poprawiłam się, już tam się mocno dobijali, więc wyszłam i chyba zrobiłam pozytywne wrażenie.. :-)
schowałam rzeczy, pomalowałam usta konkretnym, ciemnym różem i weszłam do kuchni.
Chciałam jak najszybciej usiąść, żeby nie czuć tego wzroku przypatrujących się ludzi.
I chyba tutaj też zrobiłam wrażenie…
W sukience czułam się bardzo dobrze, troszeczkę speszona byłam jeszcze, bo przecież uprząż tak, było widać to i owo, ale w końcu przyzwyczaiłam się.
Szumiał mi w głowie wypity drink, który na początku wylądował w mojej dłoni, od mojego Pana.
Imbirowy. Nie spojrzałam.. a tu imbir.. dlatego mnie tak usta piekły później..
Pan oczywiście powiedział, że zna inne zastosowanie imbiru.. nawet nie chcę się domyślać!
Wśród przybyłych ludzi była Pani z ostatniej imprezy. Tym razem jej nie poznałam, bo zamiast wyrazistego irokeza, miała gładkie, rozpuszczone włosy. I tak wyglądała niesamowicie. Przyszła ze swoją.. Suką. Tą sympatyczną.
Ale Pan powiedział że wchodzimy do pokoju, i poszliśmy jako pierwsi.
Zapaliła mi się kontrolka i spanikowana zapytałam się Pana, czy to ja będe zaczynac imprezę, jak to kiedys miało miejsce. No bo jeju no, moj Pan ciagle o tym mówił, „A pamiętasz jak z N. zaczynałyście imprezę? Pamiętasz zasady? Hasło bezpieczeństwa? A to o czym rozmawialiśmy?”.
I jak tu kręćka nie dostać? Jak tu nie oszaleć z domysłów?!
Ale Pan na moje pytanie tylko sie uśmiechnął.
Podeszliśmy do kanapy a ja z wrażenia aż usiadłam obok Pana. Na kanapie!
Ja po prostu nie wierzę, zawsze na podłodze klęczałam, sama z siebie a tym razem obok Pana na kanapie.. no kto to widział, to az nie przystoi.. Może ze tam pod ścianą mało miejsca było i równie dobrze mogłabym klęczec przy krzyżu.. ale ja sie nie tłumaczę!
Ale już coś się zaczęlo dziać..
Siedzieliśmy i siedzieliśmy, ludzie sie krzatali jeszcze..
i tak zachodziłam w glowę, co też będzie sie działo? Obok krzyża fotel, na środku kozioł, gdzies tam majaczyło nowe urzadzenie..
Matko, ja sie boję…
I wparował Święty Mikołaj, a raczej Pani Mikołajowa, i nie jestem pewna czy taka Święta… :-)
I się zaczęło, spojrzałam, jakieś patyki, i ooooo nie! Rózgi! Kozioł+Rózgi= Masakra!
I tak patrzę z nadzieją, może na mnie nie starczy?? Moze akurat na mnie nie starczy?
Byłam przekonana że ja nie wyjdę.. że może jakiś elf ukradnie sobie rózgę..
Ale powoli. 
Zaczęło się…

Było takie kółeczko z cyferkami, od 1 do 16.
Trzeba było sobie zakręcić i liczba wylosowana będzie liczbą razów.
Natychmiast pomyslałam, że ja to pewnie będe miała 16.
Pierwsza Niegrzeczna. No dobrze. Zakręciła, nie pamiętam jaka liczba wypadła, ale tam jeszcze na stoliku było coś do wypicia. I jak w koncu którać to wylosowała to padła na podłogę. I ja z takim przerażeniem pytam sie Pana, ale co tam jest w tym kubeczku? A Pan mnie uspokojał że tam nic takiego nie ma, a ja tak zaczęłam panikować, i nie, ja nie chce kubeczka!
W koncu pewna Niegrzeczna wylosowała 16, ku uciesze zgromadzonych. Nie, to jeszcze nie byłam ja.
Momentami po pokoju latały drzazgi z rózgi. Ale generalnie było dobrze.
I Pani Mikołajowa patrzy na mnie, i mówi że jeszcze przecież ja!
Ja taka speszona, na tych szpileczkach „baaaardzo” wygodnych tuptam do fotela, siadam na kolanie Pani Mikołajowej i pada pytanie…

C.D.N.

Su Anusz.

Pan i Suka na spacerze.

Standardowy

Wczoraj był spacer niespodzianka… :-) :-) :-)  
Pan przyjechał :-) kompletnie się nie spodziewałam, czasem to chociaż podejrzewam tak troszeczkę, coś czasem Go zdradzi, ale wczoraj…
Skończyłam ładnie wpis, jeszcze przedłużałam pisanie żeby na 20:30 się wyrobić, czymś się dodatkowym zajmowałam, gdzieś poszłam na chwilkę…
Ale prysznic zdążyłam wziąć, jeszcze siedziałam po 22 w łóżku, miałam jeszcze zdjęcia zrobić, niby do 22 powinnam zdjęcia i plan wysłać, ale wczoraj z przyczyn ode mnie niezależnych nie mogłam zdjęć do tej godziny wysłać i napisałam w sms że nie zdążyłam zdjęć zrobić i że będę miała lekki poślizg.
I dzwoni Pan.
Czasem zdarza się że jest 22 albo nawet po 23 i dzwoni do mnie, czasem nawet koło pierwszej ale to często zmierza do jednego.. :-)
I taka rozmowa jak zawsze, co robiłam wieczorem, jakie mam plany na dalszą część wieczora i Pan nagle mówi żebym się ubrała i za 15 minut mam na Niego czekać przed domem.
Ale czekać przed domem a nie pisać i się pytać jak ostatnio.
Bo ostatnio Pan powiedział tak samo, że za 15 minut będzie i mam na Niego czekać.
A po 15 minutach zastanawiałam się, wychodzić czy nie?
Ale jeszcze taka zaskoczona, z szerokim uśmiechem mówię, że zdjęć nie zrobiłam a Pan się uniósł i no jak to, po 22 już jest a ja nie wysłałam zdjęć!
Ale powiedziałam, że wysłałam sms przed 22, że się spóźnię i Pan zadecydował, że zamiast 10 będzie 5 klapsów. Za to, że jednak sms wysłałam.
No cóż, niby dobrze że tylko 5 ale jak mocna będzie ta piątka? Bo 10 wcale nie musiało być mocno…
Ale dobrze skończyliśmy rozmawiać, mnie czas leciał, i w niecałe 15 minut zrobiłam lekki makijaż, uczesałam się i ubrałam, zdążyłam się przepakować kilka razy z nerki do torebki i z torebki do kieszeni, zmienić spodenki na legginsy bo to jednak chłodno było i sweterek odwiesić na rzecz koszulki na ramiączkach i puchatej bluzy.
I idealnie po 15 minutach szłam do furtki.
I tak przekroczyłam furtkę, patrzę na prawo a tam ktoś stoi. I tak patrzę, jeju, postać cała w czerni skąpana, czy to mój Pan czy to diabeł przyszedł już po mnie?
I autentycznie, stałam wahając się czy to aby na pewno mój Pan tam stoi czy może ktoś obcy, a nie miałam ochoty robić z siebie idiotki i rzucać się na kogoś obcego. Ale za chwilę byłam pewna że się nie mylę i że to jednak Pan stoi i zaczęłam schodzić niżej a postać ruszyła w moim kierunku.
Później tak myślałam, kto o tej porze w tej okolicy wyszedłby na spacer i stał pod moim domem?
Ale to Pan :-) Spotkaliśmy się w połowie drogi, przytuliłam się i nadszedł czas na pocałunki. Ale co to były za pocałunki!
Delikatne. Zazwyczaj Pan jest brutalny i mocno wpija się w moje usta dokładnie penetrując językiem wnętrze moich ust :-)
Ale wczoraj było inaczej.
Delikatne.
Rozpaliły mnie, tak powoli podniecenie szło w dół i w dół i w końcu dotarło między nogi.
Delikatnie i powoli, zmysłowo, ciepło i mokro, tak sensualnie, tak czule i podniecająco…
Aż przez chwilę byłam zaskoczona, nastawiałam się na mocne i bezkompromisowe wtargnięcie do moich ust. A tu.. :-) taka niespodzianka… :-)
Chodziliśmy moimi ścieżkami, miałam prowadzić, ale to Pan przejął dowodzenie :-)
I w rezultacie weszliśmy w ślepą, nie do końca klimatyczną uliczkę.
Musieliśmy wracać, a wracając Pan dojrzał ścieżkę. Dyskretnie schowaną, wąską, taką idealną.
O ile kilka dni temu szliśmy ulicą i miałam opuszczoną bluzkę i stanik z piersiami na wierzchu, o tyle teraz Pan po prostu mnie pochylił, zdjął do połowy legginsy i zaczął mnie pieprzyć palcami.
Oczywiście po chwili zaczęłam się wyrywać z dłonią na ustach, żeby nie było słychać moich jęków i krzyków.
To nie tak że nie lubię tryskać. Chodzi o samą intensywną drogę do tego tryskania. I może troszeczkę o to wrażenie jakbym miała się posikać.
Aaale, Pan tak łatwo nie odpuszczał, kilka razy na siłę mnie pochylał w końcu się wkurzył i złapał mnie za włosy.
I koniec. Pozostało mi zaciskanie ud ale i to nic nie pomogło, powiedziałabym nawet że jeszcze bardziej potęgowało to uczucie.
Było też tak mniej bezpośrednio, jeszcze jak stałam, wsparta o ramię Pana a on masował mnie i pieprzył a ja co chwila rozkładałam nogi i składałam, bolało, ale z tego bólu wyłaniało się coraz większe podniecenie.
I nagle nic nie czułam. Pan po prostu przestał. Starałam się otworzyć oczy, odsunęłam się lekko, chciałam zrobić krok ale najpierw musiałam odzyskać równowagę.
Pan mnie złapał i zapytał ze śmiechem co się stało.
Nic nic, tylko prawie straciłam przytomność od tego wszystkiego co czułam.
Nie pamiętam już co powiedziałam. Byłam oszołomiona. Miałam tylko nadzieję że nikt z pobliskich domów nie wezwał policji.
Poszliśmy dalej,w górę.
Nie założyłam bielizny, no bo w sumie po co, jak wrócę i pójdę spać.
Piersi były dopieszczane. niepotrzebnie mówiłam o zdjęciu, które do wpisu wrzuciłam.
Taki jakby kolaż. Kilka różnych zdjęć. A największe wrażenie wywarło na mnie zbliżenie na pierś, która jest przybita gwoździami do deski lub stołu.
Kolejne, zbliżenie na pośladki damskie i ślady chyba po trzcince, ale nie takie jak ja mam tylko takie.. bordowo fioletowe, a z niektórych krew leciała. To mną wstrząsnęło.
I Pan dodał że właśnie takie będę miała na spotkaniu. Bo zasłużyłam.
Bo były dwa tygodnie pustyni jak ja to nazywam.. zrobiłam źle, popełniłam błąd, dwa a może nawet trzy, postąpiłam wbrew zasadom i po prostu..no.. taka pustynia się w smsach zrobiła i tak ogólnie między nami. Dwa tygodnie.
Zdawałam sobie sprawę, że kara mnie nie ominie, ale mam nadzieję że o własnych siłach dojdę do domu po spotkaniu…
I jeszcze opowiedziałam o kilku zdjęciach. Przede wszystkim gdzie były piersi. Strasznie wrażliwa jestem jeśli chodzi o piersi. Mój Pan o tym wie i to hmm.. wykorzystuje..
Ale mnie po prostu irytuje takie podszczypywanie i się wtedy focham, a tak przecież nie można, i wtedy Pan gromi mnie wzrokiem i staram się wyjaśnić dlaczego tak zareagowałam i co jest nie tak.
I chodziliśmy tak, później na przystanku usiedliśmy i Pan bawił się moim tyłkiem.
Zauważyłam że coraz bardziej mi się takie zabawy podobają, już nawet jak gifów szukam to biorę pod uwagę te z zabawami od strony ptysiowej. :-)
Także zmiany, ciągłe zmiany! :-)

 

Lubię takie spacery :-)
Aż się nie chce później na ziemię wracać i do szarej codzienności…

Poza tym, zaczął się sierpień :-)
Nasz sierpień… :-)

Su Anusz.

Uległe Suczątko.

Standardowy

Pan cały czas opiekował się swoim Suczątkiem po Klimatycznej.
Wyprowadzał na spacery, podczas których na środku ulicy pieprzył delikatnie, niemal sensualnie tyłek Suczątka palcem, wywołując jej zażenowanie faktem iż jest to środek chodnika przy ulicy, gdzie co chwila jeździły samochody.
Suczątko zaskoczona pieszczotą, poddawała się pocałunkom Pana oraz przyjemności wibrującej od tyłu w bardziej podniecone miejsce.
Ale Pan tylko się drażnił i podkręcał rozpalone stworzenie, i zostawił bez spełnienia.
Sunia była bardzo zadowolona ze spacerów, nawet tych trwających kilka chwil.
Bardzo podobały się jej te momenty, gdy szli obok siebie, trzymając się za ręce, opowiadając sobie najważniejsze wydarzenia z ich życia.
Lubiła ich wspólny śmiech, łaskotki i marzenia, które snuli wracając inną drogą.
Nie zawsze spacery były takie wesołe, gdy Suczątko hasała wesoło obok swojego Pana.
Czasem zbierały się nad ich głowami czarne chmury, Suczątko pokładała uszy po sobie, kuliła się by jak najmniej powierzchni zajmować i szła powłócząc łapkami obok swojego Pana.
Pani nie krzyczał. Mówił normalnym głosem, ale umiał użyć takich słów i tak modulować głos, by kuliła się jeszcze bardziej i dawała głos. Nie wychodziło to dobrze i takie rozmowy do niczego nie prowadziły.
Ale mimo wszystko cieszyła się, że Pan jest tak blisko. Był zły, wiedziała że z jej powodu, ale chciała się sycić tą chwilą, gdy Pan jest tak blisko. Nie musi się już tulić do misia.
Ale Sunia potrzebowała spotkania.

Były dwa spotkania. Albo tylko albo aż. Nie wie jak ma to definiować.
Każde spotkanie było wspaniałe, Suczątko w końcu czuła się na właściwym miejscu, zasypiała w ramionach swojego Pana, nieskrępowanie chodziła nago, najważniejsza była ta bliskość, Pan jest na wyciągnięcie łapki, trzeba korzystać!

Pan dba o Swoje Suczątko.
Suczątko chciałaby tak dbać o swojego Pana jak On dba o nią. Stara się. Cały czas się stara.
Może kiedyś osiągnie poziom swojego Pana.
O niczym innym nie marzy…
No, może o tym żeby ją zerżnął.


Su Anusz.

Klimatyczna. Początek.

Standardowy

Wstęp.


***

Byłam tak przerażona, że nic się nie odzywałam.
Na ławce, jeszcze w parku, Pan oczywiście nic konkretnego nie mówił, gdzie idziemy i po co.
Podsuwał tylko różne wizje, które nie do końca mi się podobały.
No, ok. Wcale mi się nie podobały. Byłam tym przerażona.
Ale to co, zostawi mnie u jakiegoś faceta? Odda mnie? Wypożyczy? Nie, nie może tak być, nie, tylko nie to…
Po chwili rozmowy, gdzie zapuszczaliśmy się jeszcze głębiej w rozważaniach, pomyślałam, że może do naszego pokoju zaprosił 4 facetów, i będzie patrzył na to wszystko co będą ze mną robić. Ale nie.. nie nie, tak nie może być..
Pan mnie na chwilę zostawił i miałam czas na przemyślenie.
Nie wiem który scenariusz jest tym właściwym. Mnie się żaden nie podoba. Ale z drugiej strony, jak już zaplanował coś takiego, to znaczy że jednak to się stanie, i nie ma że ja nie chcę. Nie miałam tylko pojęcia jaki był cel oddawania mnie bądź oglądania tego co mogliby ze mną robić inni.. bałam się tego. Czy to jakiś sprawdzian? Jeśli tak to zdam go z palcem w… ustach.
Byłam pewna. I siebie i tego, co mam robić. Co mi wolno, czego nie. Jak mam się zachowywać.
Ale ciągle się bałam.
No ale zaczęliśmy się zbierać.
Mój żołądek gwałtownie się zwinął.
Ale co teraz będzie? Gdzie my jedziemy? Chciałam wyglądać na taką, co się nie boi, ale nie potrafię opanowywać swoich emocji.
Ze mnie czyta się jak z otwartej księgi.

***

 

 

Z pozdrowieniami dla Wytrwałych i Cierpliwych,

Su Anusz.

Palące pragnienie

tumblr_m9c43p7ezR1qb76dno1_1280
Standardowy

Stoję i czekam.
Mam zasłonięte oczy, tak jak lubię chociaż się do tego nie przyznaję, lodowaty i silny dreszcz przebiega przez cały mój kręgosłup gdy słyszę chociażby najcichszy szmer. Zdaję sobie sprawę, że z emocji robi mi się gorąco.
Czuję drgnie powietrza, gdy Pan przemieszcza się po pokoju. Lekko przekręcam głowę to w lewo, to w prawo nasłuchując konkretniejszego odgłosu.
Związane ręce zaczynają mnie boleć.
Nogi mam niczym nieskrępowane.
- Pamiętaj moja Su, masz się nie ruszać. Jeśli tylko drgniesz zaczynamy wszystko od nowa.
Pamiętam te słowa wypowiedziane przez mojego Pana w samochodzie, zupełnie spokojnym i pewnym tonem. Nie spojrzał na mnie. Nie uśmiechnął się. A ja coraz bardziej kuliłam się w sobie na samą myśl, co się będzie działo po zamknięciu drzwi…

Do rzeczywistości przywraca mnie świst dyscypliny.
Cała się spinam i sztywnieję.
- Bez ruchu Suko. Pamiętaj.
To jest głos mojego Pana, tuż przy moim uchu, złowieszczy szept ale jednocześnie podniecający do granic możliwości..
- Tak Panie mój, dobrze, bez ruchu, pamiętam. – powiedziałam cicho skupiając się na tym co słyszę.
Pod wpływem przesuwających się po moich plecach ramion dyscypliny zadrżałam, przy czym mięśnie na pośladkach spięły się najmocniej.
No tak, na początek to drażnienie..
Jak szybko się zaczęło tak szybko się skończyło. Teraz poczułam dłoń Pana na karku, delikatnie masował okolicę. Przechyliłam głowę na bok i już miałam zacząć mruczeć, gdy nagle poczułam mocne uderzenie na plecach.
Na chwilę odebrało mi oddech.
Jeszcze w uszach dźwięczał mi plask z jakim ramiona dyscypliny wylądowały na moich plecach. To nie była aksamitna. Ani czerwona. To była ta długa, czarna z supełkami.
Zbierałam w sobie oddech żeby zacząć liczyć i podziękować, ale poczułam drugi. Tym razem gwałtownie wypuściłam powietrze.
Czułam jak ból się rozchodzi od miejsca uderzenia do ramion, na boki i wsiąka w głębsze warstwy.
- A kto podziękuje? I czemu nie liczysz? – głos Pana ciągle był jakiś taki cichy za bardzo i taki… straszny… Tak więc zmobilizowałam się i wydyszałam „dwa” i podziękowałam.
Czułam jak Pan mnie okrążył, w końcu stanął obok i złapał za pierś. Ugniatał tak, jak lubię najbardziej, i przyznaję się do tego, ugniatał, łapał, ściskał, czasem mocniej, czasem pieszczotliwie, łapał za sutka, przyszczypywał i ciągnął a ja wiłam się i jęczałam z powodu kłębiących się uczuć podniecenia i bólu.
Przestał. Od razu postawiłam uszy. Pomyślałam, o nie, oby nie chłosta z przodu…
Ale zaszedł mnie znów od tyłu i od razu uderzył w pośladki. Podskoczyłam w miejscu i głośno wciągnęłam powietrze. Czułam jak łzy stają mi w oczach. Ale nie, przecież tego nie zrobię, nie teraz, nie tak..
Odczekałam chwilę, wypuściłam powietrze, kolejny głębszy oddech i dopiero wtedy powiedziałam „trzy” i podziękowałam.
Było mi już niewygodnie, ręce bolały bardziej i bardziej, wiedziałam że później opuścić je będzie ciężko, ale stałam dalej.
Pozwoliłam sobie trochę potuptać w miejscu, ale widocznie to było dopuszczalne, bo nie poczułam ani uderzenia, ani nie usłyszałam głosu wyrażającego niezadowolenie.

Czekałam dalej, a Pan podszedł, przywarł do mnie całym ciałem i zajął się tym razem obiema piersiami, delikatnie i powoli.
Chciałam się wić, próbując kusić ocierałam się pośladkami o Jego krocze, tak blisko, dając do zrozumienia, że właśnie tego chcę, chcę poczuć Jego kutasa w sobie, chcę się rżnąć…
Ale Pan mnie przejrzał..
Powiedział że jestem niedobra, że kuszę i… kolejne uderzenie na pośladki..
Ugięłam kolana, prawie łącząc prawe z lewym i zagryzłam wargi.
Zbliżał się szloch. Ale chciałam go stłumić. Także całkowicie w bezruchu zastygłam. Usta mi się wykrzywiły na tyle, na ile pozwalała zagryziona warga. I drżałam. Szloch się przemieszczał. Ale nie wyrwał z mojej piersi. Wzięłam głęboki wdech nosem. Opadł na dół. Wypuściłam.
Powiedziałam „cztery”, podziękowałam.
Jeszcze 3 razy na plecy. I 3 na pośladki.
Każdy raz był kończony pieszczotą. Czy to głaskaniem pośladków, delikatnym pocałunkiem, albo pieprzeniem cipki palcami. Zawsze było coś miłego, łagodziło ten ból i łzy, które i tak w pewnym momencie pociekły wbrew mojej woli. Było wszystko ok, tylko one tak po prostu poleciały. Nie bolało tak bardzo, tak żebym nie zniosła tego bólu, nie szlochałam, nie krzyczałam, nie wyłam.
Czułam piekące plecy i pośladki, tak bardzo piekące i czułam pulsujące podniecenie rozpalonej, spragnionej i mokrej cipki.

- Dziękuję Panie mój… – wydyszałam, czując szarpiące mną emocje.
- Proszę bardzo, moja Su. – na koniec Pan uśmiechnął się szelmowsko.

Było  cudownie.
Było tak, jak chciałam…

 

Tak, to są moje dzikie fantazje :-)
Dzisiaj tak jakoś mnie wzięło.
Pomyślałam o dyscyplinie rano i tak się rozwinęło.. i spodobała mi się ta wizja. I chcę mocno, tą dyscypliną której nie darzyłam głębszym uczuciem. A teraz mam na nią ochotę. Wielką.. 
Chcę czuć ten ból powoli rozchodzący się po wszystkich warstwach mojego ciała, tak żeby każdy mój nerw był zniewolony tym słodkim uczuciem, żeby zaprowadziło to aż między uda, wywołując pulsowanie, gdzie już będę na granicy i będę skamleć o orgazm, o rżnięcie, o cokolwiek jeszcze..
Znowu być kompletnie obnażona, przerażona, naturalna, pewna siebie i Pana, bez zbędnych dodatków, tylko ciało i sznur, gotowa na wszystko, na najgorsze w najlepszym wydaniu…
Jeju, kiedy…?

Błagam…

Su Anusz.

I’m sure.

Obrazek

FB_IMG_1459200126850Pisząc, że jestem pewna tego „Beast mode”, nie mam przekonania, czy wiem co piszę.
Bo „Beast mode” w wykonaniu mojego Pana może być.. hmm… dzikie, nieokiełznane, niebezpieczne i… mocne. W stopniu bardzo wysokim. Takim wysokim, że aż nie mam pojęcia.
Lubię jak jest czasem taki.. nieokiełznany. Jak nie wiem, czego mam się spodziewać. W jednej chwili delikatnie głaszcze po policzku, mówiąc miękkim, delikatnym głosem, a za chwilę potrafi rżnąc do utraty tchu i dawać po pysku.
Doprowadza mnie to do szaleństwa. Nigdy nie wiem czego się spodziewać.
Czy pieszczoty, czy ukłucia igłą, czy muśnięcia sutka.
Dzisiaj miałam masę pomysłów, co zrobić, żeby nie był na mnie zły.
Sesja zdjęciowa wydała mi się już taka nudna i oklepana. Chyba że nago, ale to już na razie też zostawię. Zrealizowałam dwa pomysły.
Pierwszy.
Zrobiłam przymiarkę pewnej rzeczy na następne spotkanie. Będę czytać fragmenty książki, poza tym ciiii.. wszystko w swoim czasie.
Druga rzecz. Nakręciłam filmik, jak aplikuję ptysia. To był mój pierwszy raz jak sama nagrywałam taki filmik. Nie żebym była jakaś pruderyjna…
I mam nadzieję, że mój Pan za bardzo się nie zdenerwuje za to. Bo się nie spytałam, czy mogę, ale taki efekt… no nie może się po prostu pogniewać. Tak ślicznie, tak ładnie mi to wyszło, że aż na końcu, widząc efekt byłam taka zachwycona i zadowolona!
Zależy mi na tym, żeby to, co zrobiłam zyskało aprobatę. No i po prostu żeby mój Pan się uśmiechnął, chociaż na chwilę, wiedząc że starałam się dla Niego..

 

Su Anusz.