… I feel crazy…!

Standardowy

Już tyle czasu minęło…

Czuję jak zimną falą oblewa mnie obojętność.
Zaskakujące są moje zmienne nastroje, raz jest to śmiech, niemal histeryczny a raz oklapnięcie i stan depresyjny.
Teraz faza obojętności.
Jest słońce, dobrze. Nie ma, wszystko mi jedno.
Nie chcę narzekać, naciskać, jęczeć, marudzić, ale..
Czasem to trudne. Nie pomaga już tłumaczenie, że cierpliwość zostanie kiedyś nagrodzona.
Kiedyś na pewno. Ale czy to będzie za tydzień, miesiąc, czy.. ha.. pół roku?
Kto to wie?
W tym tygodniu troche się zmieni. Wyjdę z tego piekła, w które się wpakowałam 3 miesiące temu.
Mam nadzieję że zacznie się coś dobrego. Lepszego. Nie liczę na jakiś raj. Ale do tego koszmaru, w którym spędziłam 3 miesiące nie wrócę.
Nie chodzi o moją relację z Panem. W tej kwestii nie ma piekła i liczę na to, że jednak jest ok w takim stopniu, że jak wykażę się odpowiednią dozą cierpliwości, to tak jak pisałam wcześniej. Zostanie ona nagrodzona.

Myślę, że to nie bedzie łatwe.
Myślę, że na dobry początek będzie potrzebna rozmowa. Jest jedna kwestia, która nie daje mi spokoju, kwestia do której się przyzwyczaiłam, a od stycznia jej nie ma.
Wykazałam się zdecydowaniem i.. poszło w nie tą stronę, którą bym chciała.
Czasem jest jakiś cień nadziei, ale już nie wstępuje we mnie taka euforia jak wcześniej. Bo po euforii przychodził smutek, czułam się delikatnie zawiedziona, bo to jednak nie było to.

Zawsze kiedyś wychodzi słońce.
Mocno w to wierzę.
Znowu potrzeba cierpliwości. I chęci. Pewności. No i oczywiście rozmowy.
Nie musze się do niej przygotowywać. Układać pięknych, poetyckich zdań, bo to, co najważniejsze mówi się prostym językiem, tak prosto z serca.
Piekne i poetyckie mogą być błagania, prośby albo przeprosiny.
To juz przy okazji mogę sobie ułożyć podczas jednej z podróży w tym tygodniu.
W każdym razie.. ta abstynencja.. czuję się jak taka roślinka wyschnięta. A ta obojętność to swoją drogą.
Czasem mam omamy, mam wrazenie że czuję zapach mojego Pana, czasem widze go w przypadkowych ludziach, po kilku mrugnięciach oczami okazuje się że to tylko wyobraźnia płata mi figle, kiedyś miałam wrażenie, ze słyszę Jego głos..

Jeśli chodzi o klimatyczne fantazje.. nic się nie zmieniło.

Czasem, po przebudzeniu jak się przeciągam, składam ręce ponad głową tak, jakbym szykowała się do wiązania. Krzyżuję w nadgarstkach i czuję jak moje ciało się napina.
Czasem opieram sie o ścianę czekając, aż zostanę do niej przyciśnięta bez możliwości ruchu.
A najczęsciej po prostu wyobrażam sobie, jak będzie wyglądało Nasze Pierwsze Spotkanie Po.
Zastanawiam się, co założę na siebie, czy sukienkę i szpilki, czy może odważe się na gorset i spódniczkę, a może coś grzecznego? Każdego dnia wymyślam inny zestaw… albo czym mogłabym zaskoczyć Pana, co bym mogła zrobić, albo co On mógłby mi zrobić, co by się mogło zdarzyć… i tak dalej, płynę w temacie…
Często zdarza mi się wspominać ostatnią Klimatyczną. Nie od razu wszystko, co sie działo. Tak etapami. Raz przypomnni mi się kuchnia i stół, przy którym siedziało tak duzo osób, tak często się wymieniali, że nie sposób ich zliczyć, innym razem przypominam sobie, jak byłam przywiązana do krzyża i nagle poczułam te milion dłoni, strach przed nieznanym, bo co się dzieje?
Ta ciekawość, te emocje, to wszystko wraca. Strach na przemian z podnieceniem.
Chociaż.. ostatnio częściej podniecenie.. ze względu na wizje tego, co mogłabym zrobić na spotkaniu..
W każdym razie!
Najważniejsza: CIERPLIWOŚĆ.

Bo tęsknię. Tęsknię bardzo. Im więcej myślę o tym spotkaniu, które przecież kiedyś się odbędzie, tym bardziej tęsknię. Miotam się w sobie, miotam się na łóżku, nie mogę miejsca sobie znaleźć.
No i te stany.
Czuję jak zimną falą oblewa mnie obojętność.
Zaskakujące są moje zmienne nastroje, raz jest to śmiech, niemal histeryczny a raz oklapnięcie i stan depresyjny…

Su Anusz.

 

Nieposkromiona.

Standardowy

No Pan wczoraj pozwolił. Na wiele.
Czego się nie spodziewałam.
Jestem wdzięczna. Potrzebowałam tego, Pan dobrze o tym wiedział i pozwolił!
a ja prawie zemdlałam z wrażenia!
Nie mogłam się doczekać, jak już na spokojnie położę się w łóżku!
Wyjątkowo wisienki poszły w ruch. Ale dały taki efekt.. że już mimo tego bólu przy zdejmowaniu musimy je wprowadzić NA STAŁE.
Do teraz zastanawia mnie jak to możliwe, ból ale przy zdejmowaniu jak ten ból wzrastał tak samo orgazm podnosił się wyżej i wyżej.
Jak to możliwe, że między bólem a rozkoszą jest taka subtelna granica?
Albo jak to możliwe, że ból podkręca podniecenie?
Samo myślenie o klapsach, pasie czy dyscyplinie, ostatnio nawet o trzcince (!) potrafi nakręcić..
W każdym razie.. 
Zaspokojona tak troszeczkę. Dla mnie dwa orgazmy to rozgrzewka. 
Ale na następne spotkanie będę dobrze przygotowana, bo teraz nie mogę zapomnieć o minionej nocy. 
bo wolałabym, żeby to PAN mnie dotykał, mój Pan, dotykać, pieprzyć, głaskać, lać i tak w kółko. No i przytulać. A ja bym Go miziała, głaskała, dotykała, całowała i te inne słodsze rzeczy, bo mój Pan zasługuje na wszystko, co Najlepsze. 

Tak jak w moich fantazjach…

 

 

Su Anusz. 

Podróż w nieznane. Przystanek ‚STRACH’.

Standardowy

Ciągle siedziała obok nas kobieta, ta pani która przyciągnęła moją uwagę na początku imprezy. Blondwłosa.
Nie mialam nic przeciwko, mój Pan położył nawet moją rekę na jej udzie co mnie strasznie zaskoczyło, bo kompletnie nie wiedziałam co mam robić, no ale zaczęłam kreślić paznokciami wzorki na jej udzie. I cholernie mi się to podobało, jak paznokieć przesuwał się po siateczkowym materiale jej – jak się później okazało – bodystockingu.
Miałam ochotę to rozedrzeć, ale opanowałam się i zajęłam tym, co działo się w pokoju.
I zrobiłam z siebie ogromną idiotkę, na imprezie, ale też później, następnego dnia i kolejnego. Zachowałam się niesprawiedliwie, czego bardzo żałuję. Ale o tym wie tylko mój Pan. I jest mi strasznie głupio, aż mi brak sił do samej siebie jak o tym pomyślę. 

W kazdym razie, wracając do imprezy…

W pewnym momencie poszliśmy do pokoju, tam gdzie była palarnia.

Połozyliśmy się na łózku na chwilę, nie mam pojęcia która była godzina, pamiętam ze do północy czas szybko zleciał, a po północy czas ciągnął sie jak spaghetti na talerzu.
Pan w pewnym momencie zapytał się o kobietę. Czy mi się podoba, jakie wrażenie na mnie zrobiła, czy chciałabym z nią coś się pobawić..
Wrażenie na mnie pozytywne zrobiła. Od samego poczatku. Jak ja to określam, ‚fajna’.
Czy chciałabym się pobawić.. i tu miałam ochote sie rozpłakac. Tak! Myślalam o tym jakby to było, gdybyśmy.. gdybym ja.. i ona.. ale odpędziłam to od siebie. Nie chciałam o tym myślec.
A mimo to, gdy Pan zapytał mnie CZY CHCIAŁABYM, wiłam sie jak piskorz unikając jednoznacznej odpowiedzi. Byłam tym zawstydzona. Koniec końców powiedziałam że nie. Mimo ze od samego początku myślami zbaczałam na temat ona, ja, łóżko… hmm…
Ale sama nie wiem, może myślałam, że nie zainteresowałaby się takim stworzonkiem jak ja?
Chociaż sama myśl, Pan sie pyta, czy bym chciała, kurczę no chciałabym ale niieeee…
I tak oto straciłam szansę.
Jeszcze na łóżku rozmawialiśmy, o tym zdradliwym kółeczku z cyferkami, które wywróżyło mi tłustą 16-tkę.
I Pan zaproponował, idziemy zakręcić i zobaczymy ile razów ci wyjdzie.
A ja tak patrzę.. ale czy to konieczne? Jednak poszliśmy. I zaczęłam kręcić, i kręciłam, i raz to było 16, raz 1 raz jakieś 6.
I Pan powiedział, to teraz 6 razów.
A ja tak patrzę.. ale jak to?
Cieszyłam sie ze było prawie pusto w pokoju, bo większość, znaczna wiekszość przeniosła się do kuchni i z ożywieniem dyskutowała o czymś.
Ale przed przywiązaniem do krzyża poprosiłam Pana, czy moge jeszcze raz zakręcić.
Ale nic nie zmieniamy. Nie zmieniamy, tylko byłam ciekawa co bym wykręciła.
Co wyszło?
JEDEN!
Smukła jedyneczka!
No świetnie.. podeszłam do krzyża, dałam się przywiązac, jeszcze pokazałam, że mi się obluzowało przy lewej ręce. I co.. Pan oczy zasłonił i koniec.
Miałam cichą nadzieję, że nie widać jak bardzo drżą mi kolana. Jak już związana byłam, i z zasloniętymi oczami to pomyślałam, teraz może zdarzyćsię wszystko…
No, i sie zdarzyło..
I nagle nie ma Pana. Poszedł. Słyszalam. Ale też słyszałam, że robi się jakieś zamieszanie.
I znów strach przejął kontrolę nad moim cialem. Żołądek gdzies się miejscami zamienił z jakims narządem, nogi drżaly, wstrzymała oddech i nasłuchiwałam…
A tu trzask!
Nie pamiętam czym dostałam.
Słyszałam jeszcze że ktoś zakłada rekawiczki. Przeraziłam się, bo moja wyobraźnia podsunęła mi na mysl, ze oto się stanie, będą igły w sutkach. Byłam w idealnej pozycji, ręce związane, piersi łatwo dostępne, przesunąc tylko pasek od uprzęży.
Bałam się tego. Cholernie się bałam.
Ale to nie było to.
Skupiłam się na chłoście.
Doszło do magicznej 6, trochę obolała byłam, ale o tym przekonałam się na nastepny dzień.
I nagle cisza. Spokój. Gdzie mój Pan? Co teraz będzie?
I poczułam to. Najpierw tylko w trzech miejscach. A później już nie wiedziałam gdzie. Na całym moim ciele były dłonie! Wszędzie, po prostu wszędzie!
Byłam zbyt przerazona, żeby odczuwac przyjemność, co nie znaczy że wcale mi się nie pdoobało.
Najpierw z taką ciekawościa czekałam, co się dalej wydarzy, a ręce, zwłaszcza te między nogami posuwały sie coraz dalej.. Później już taka osłupiała byłam, wcale się nie ruszałam, tylko starałam się odczuwać te wszystkie bodźce, gdzies na tyłku, gdzieś przy cipce, na piersiach, na twarzy, o matko, co to było, szał!
Podobało mi się to, gdybym nie była tak przerażona, byłabym bardziej.. plastyczniejsza w rękach tych, którzy mnie dotykali.
Podobało mi się, później opowiadałam Panu, jak można byłoby to urozmaicić i rózne dzikie pomysły mi do głowy przychodziły.
Ale ręce przestały mnie ‚obłapiać’.
I czekałam co dalej! Byłam taka napięta, że jak poczułam, że Pan mnie rozwiązuje to kamień spadł mi z serca, ten pozostały.
Zdjęłam przepaskę, Pan mnie zgarnął i na miekkich nogach poszłam za nim. Byłam oszołomiona.
Tyle rąk! Na moim ciele! Ale jak to!
Na palarni miałam ochotę płakać z emocji! Miałam gardło ściśnięte, nie wiedziałam co powiedzieć, mówiłam tylko że podobało mi się, żę było fajnie, ale za bardzo się denerowałam.
Gdyby była możliwość jeszcze raz.. to ja chętnie.. nawet po drugiej stronie ciała.. :-)
Zapomniałam wspomniec o fotografie. Perspektywa zdjęc mnie ucieszyła, nawet wizja tego, że ja tez miałabym pozować, w tych kilku „drobiazgach”, które jeszcze do torby wrzuciłam znalazła się maska i skórzane rękawiczki po łokieć. I już widziałam siebie w tym stroju.. chociaz ja to niepewnie czuje się przd obiektywem.
Ale jakoś te zdjęcia gdzieś mi umknęły i nie mam.
Nic to, mam nadzieję że jeszcze będzie okazja.
Powoli towarzystwo zaczęło się rozchodzić.
Najwytrwalsi zostali do samego końca.
Mnie już ścinało od jakiegoś czasu, więc z ulgą przyjęłam propozycję Pana, że pójdziemy się położyć.
W pamięci miałam jeszcze, jak Pani z długimi włosami lała dziewczynę na koźle. Jeju, jej to bat pasuje, bez dwóch zdań, chociażby ze względu na jej wygląd. Wiem, po wygladzie się nie ocenia, ale jej zachowanie, styl bycia też pasuje do wygladu. I do bata.
Drugą sceną, równoleglą do tej z kozłem i Panią była scena meskiego obciągania. To mnie zafascynowało masakrycznie.
Pierwszy raz widziałam to na żywo.. pies przywiązany do krzyża, zasłonięte oczy, a drugi klęczał przed nim i mu obciągał..
Później później, na drugi dzien dowiedziałam się, że pies nie wiedział że to mężczyzna mu obciągal i nikt mu nie chciał powiedziec kto to był..
Położyliśmy się. I przyszedł czas na Nasze zabawy.
Tak mi brakowało pieprzenia. Jeszcze palce Pana, i ja miałam się wypiąć i On tak mnie pieprzył.. a ja krzyczałam że nie nie! Nie! Bo się posikam! No ale Pan był wyrozumiały, przyjęłam Jego ulubiona pozycję iii.. no. Zakończyliśmy bardzo przyjemnie imprezę.
I usnęliśmy. W końcu wtulona w mojego Pana! Musiałam tyle na to czekać! Tak długo! Smutno mi było, ze zostało się tak niewiele czasu, że ledwo oczy zamknę i trzeba będzie wstawać.
Sukienkę jeszcze rozpięłam, bo w tej uprzęży się niewygodnie Śpi. Poza tym chciałam poczuc dotyk Pana na piersiach, były tak spragnione podszczypywania, władczego ściskania w dłoniach!
Eh..
Usnęłam. A obudziłam się jak Pan wstał. Nie lubię jak gdzieś idzie, nawet jesli to łazienka.
Odwróciłam się tyłem, tak jak lubię.. i po chwili slyszałam jak wchodzi do pokoju. Kładzie się za mną, przytula mnie mocno i tak śpimy.
Zasnęłam z uśmiechem na ustach.
I za jakieś.. kilka godzin? Pobudka.
Tylko mój Pan potrafi mnie w nocy lać, a kilka godzin później łagodnie budzic. Uwielbiam to. Uwielbiam.
Jeju, trzeba było się zbierać..
Wyszłam z pokoju…
W ostatnim momencie naciągnęłam uprząż i czmychnęłam, zasłaniając przy tym pruderyjnie piersi tak, jakbym poprzedniej nocy wcale nie chodziła półnaga…

Su Anusz.

Suka i jej (nocne) śmiałe poczynania.

Standardowy

Tak, taaaak, zrobiłam to! 
Zapytałam się! 
A takie podchody robiłam! 
A jak Pan pozwolił to mmmm! :-) 
Ogólnie to do końca byłam przekonana, że na mizianiu stanie, że Pan się zaśmieje i powie że tylko mizianie i dotykanie a tu zapytałam się o orgazm! O jeden malutki! 
I taaak, dostałam pozwolenie!
Jeszcze Pan napisał, że ma noc dobroci iii :-) 
Jeju :-) 
Zaczęłam od piersi, tylko dotykanie, ale jak zawsze piersi to za mało :-)


i zapytałam się o mizianie między udami, i taaak, mogę :-) i na końcu, bez większych nadziei i lekko zaspana zapytałam się o orgazm :-)
Ale jak przeczytałam, że zgoda, od razu odżyłam i już się układałam :-)
I był taki malutki faktycznie :-) 
Ale Pan pozwolił, samo to, że wyraził zgodę na takie poczynania śmiałe swojej Suki! 
Oczywiście na końcu kac moralny, że nie było Pana obok, że nie przyłożył ręki do orgazmu. 
Nie lubię sama dochodzić. Już przestało mnie to kręcić. 
Ale wpadły mik pomysły na następne spotkanie, jednym z nich jest pokaz jak się bawię, a potrafię to robić dłuuuugo :-) 
Ale ciiiiii :-) 
I oczywiście, jak na grzeczną i ułożoną Sukę przystało, dziękowałam za taką wspaniałomyślność :-) 

Ale, nareszcie się odważyłam :-) 
Wniosek taki, że lepiej zapytać :-) 
Może trafi się orgazm a może.. :-) słodkie dręczenie :-)

 

 

Su Anusz. 

Nastają zimne czasy…

Standardowy

!!!Zwiąż mnie, zwiąż mnie, zwiąż mnie, zwiąż mnie!!!

Idzie zima. A w związku z tym, w rozmowach z Panem przewijają się sopelki.
Kiedyś się takim bawiłam… :-)
Poza tym kostki lodu..
Ale takie tarzanie się w śniegu.. :-) Czemu nie :-) Nie opuszcza mnie ta wizja… :-)

Idzie zima, otwierając przede mną tyle możliwości…

Su Anusz.

Zobacz o czym myśli Suka.

Standardowy

Wyobraźnia.
Cenny dar.
Czasem chciałabym jej nie mieć, pozbyć się, wyłączyć ją.
Tak jak dzisiaj. I wiele razy wcześniej.
Wyobraźnia wcale mi dzisiaj nie pomaga. Podsuwa różne dzikie wizje, które podniecają i nie dają normalnie żyć.
Dziś idąc przez miasto szczególną uwagę zwróciłam na wiązanie.
Tak mi tego brakuje.. unieruchomienia. Jeszcze zasłoniętych oczu.
I ta słodka niewiedza, czy Pan zaszczyci delikatną pieszczotą czy może raczej tą mocniejszą. 
To wyostrzenie zmysłów, jak się bardziej słyszy, bardziej czuje, bardziej…
Chłonąć każdą sekundę, tworzyć mozaikę z doznań, emocji i odczuć, czuć, ale pełniej, skupić się tylko na tym bodźcu…

Wypełnienie ciepłem aż po same brzegi, każdy zakamarek ciała, czuć wszystko, ale nie widzieć niczego.
Mieć pewność wcale jej nie mając. 
Oddać się bez wahania.

Czasem się waham. Ale to wahanie nie jest z mojego niezdecydowania, czy aby na pewno dobrze robię. Pan to wie za mnie. Waham się raczej z potrzeby dyskusji. A może i z potrzeby zostania ukaraną.
Lubię te przekomarzania. Nie ma nic cudowniejszego niż uśmiech Pana w takiej sytuacji. Gdy Go rozbawiłam.
Patrzy na mnie wtedy pobłażliwie jak na dziecko, On wie że ja wiem jakie mogą być konsekwencje gdy posunę się za daleko i już kombinuje co mi tu zrobić, Jego oczy się śmieją, patrzę w nie i widzę ciepło i tą osobliwą energię bijącą z nich, energię mojego Pana, wyjątkową, wokół nich robią się delikatne zmarszczki na które uwielbiam patrzeć, nie ma nic seksowniejszego niż zmarszczki wokół oczu, jeszcze jak jest się ich powodem.
Uśmiechają się też Jego usta. Dopóki nic nie mówi. Rozbraja mnie ten uśmiech, czuję mrowienie w dole brzucha bo taki uśmiech zawsze zwiastuje coś… niesamowicie przyjemnego. Ewentualnie zapowiada katastrofę, czyli łaskotanie.
Pan ciągle wspomina o wiązaniu i łaskotaniu mnie… mam nadzieję, że w końcu o tym zapomni, gdzieś to uleci z Jego głowy i uhm..
To jest tak, czuję się przy Nim bezpieczna, to cudowne uczucie, ale jak już tylko zbliża dłonie do tych miejsc wrażliwych na łaskotanie to już taka bardzo bezpieczna się nie czuję… :-)

Myślałam też o biciu. Jak ja to lubię pisać :-)
„Zbij mnie!”
Ojeju :-) aż samo pisanie o tym mnie nakręca… żeby moja wyobraźnia się za bardzo nie rozszalała..
Ale bicie :-) jak już raz się spróbuje, to juz się nie przestanie. Kiedyś coś takiego przeczytałam i nie wiedziałam jak to się ma do rzeczywistości.
Cóż… teraz już wieeem… Niby jak Pan wyciąga pas albo pokazuje trzcinkę to mówię nie nie, a może wcale, albo na następnym spotkaniu..
Ale przyznaję, bez chłosty to tak jakby się nie doprawiło jedzenia.
Takie no hmm, fajnie fajnie ale czegoś jednak brakuje. A jak dłuższy czas nie ma to oooj, szaleństwo, przynajmniej ja szaleję. Szukam sama sposobności żeby sobie dać klapsa albo dwa. Po sklepach jak chodzę to idę na dział z paskami i z rozmarzeniem dotykam ich wyobrażając sobie jak Pan używa go na mnie. Wszędzie, dosłownie wszędzie szukam podtekstów.
Kabelki też czasem w ruch idą, częściej dłonią sobie dogadzam.
To znaczy..
W sensie taki klaps czy coś…
A Czarny Przyjaciel siedzi w szafie i czeka.. nie tknę go bez pozwolenia ale czasem aż mnie skręca żeby go wyjąć…
Ale nie, nie ma mowy.
Silna wola. Trzeba trenować.

Nagrałam ostatnio filmik dla Pana. Nie mogę się rozpisywać, ponieważ jeszcze go nie widział.
Ale powiedziałam że zrobię dla Niego prezentację na żywo :-) jeszcze udoskonalę troszeczkę :-)
I miałam nadzieję, że się nie zdenerwuje że złamałam kilka zasad… :-)
Myślę, że jak Pan zobaczy efekt to wybaczy mi wszystkie złamane zasady tamtego dnia :-) nawet spóźnienia z smsami :-)

 

„Nie chciałabym być niegrzeczna
Ale wiem, że w twojej głowie już rozchylam kolana”

 

 

 

Su Anusz.

Sucze żądze

Standardowy

Chyba nie myślałam logicznie robiąc w piątek to, co robiłam.
Piątek, nic w tv nie ma, w oczekiwaniu na mecz naszych szczypiornistów postanowiłam sobie umilić czas.
Pytanie, jak?
Przeskakiwałam z kanału na kanał, nic mnie nie interesowało, no ale koło 23 zaczynały się filmy erotyczne.
Pierwszy był o dziewczynie z dobrego domu, a drugi… coś abstrakcyjnego. Oglądałam ten pierwszy, od początku do końca, nie będąc do końca przekonana czy tego chcę.
Unikam takich filmów. Już dwa lata nie oglądam filmów erotycznych a tym bardziej porno, no chyba że Pan mi coś podeśle albo razem oglądamy.
Jest też inny powód.
O ile wcześniej, przed poznaniem Pana wyczekiwałam niecierpliwie filmu erotycznego w tv, o tyle teraz po prostu wydają mi się.. śmieszne.
Widzę te niedociągnięcia i zawsze muszę skomentować.
Mam wrażenie po prostu, że wcale się nie pieprzą. Nurtuje mnie pytanie, czy oni się tam pieprzą czy tylko udają. A co za tym idzie to czy ich to nie podnieca takie udawanie.
Momentami wygląda to realistycznie, ale to zaraz pryska, bo albo są w ciuchach, a jak już ściągają to nic konkretnego nie widać.
I nie, nie jestem zboczona :-)
Tylko piszę o moich spostrzeżeniach.
Bo jeszcze jakoś to wygląda, jak na przykład są dwie kobiety.
Tak było tym razem, jak już była scena z mężczyzną to jakoś mnie tak.. ostudzało.
Zupełnie odwrotnie jak jedna dziewczyna zabawiała się z drugą…
Kolejna rzecz, która mnie zaskakuje, zaraz jak dłoń czyjaś ląduje pod majtkami dziewczyny to ten ktoś w tak szybkim tempie rusza tą ręką że mnie zaskakuje, że to tą dziewczynę podnieca.
Są różne gusta, ale zawsze myślałam że fajnie tak budować napięcie i tak powoli, delikatnie się podrażnić a dopiero potem zasuwać w maratonie..
W pewnym momencie się wkurzyłam.
Ktoś nie zna się na rżnięciu i pieprzeniu zabiera się za robienie filmu erotycznego.
Z drugiej strony, zaczęłam się zastanawiać jakie są różnice między porno a filmem erotycznym.
Ale momentami serio, wyglądało jakby producent nie znał się na rzeczy. Może to wina aktorów?
Na pewno nie starali się przy finałach. Czasem trudno było mi rozróżnić, czy ona już doszła czy może jeszcze trochę pojęczy.
I później pisałam do Pana, bo oczywiście pozwolił mi oglądać, pisałam, że już ja bym lepiej udawała.
Masakra.
Ale wyłapałam dwa klapsy! :-)
Oo rany jaka byłam tym zaskoczona! Chociaż kiedyś w takim filmie przełączyła przypadkowo :oops: na scenę, gdzie było trzech mężczyzn w takich maskach latexowych czy skórzanych, i jedna dziewczyna była, blondynka. I to też mnie zaskoczyło, ale już później nie było takich scen, jednorazowy wybryk chyba.
Ale wracając do filmu z piątku.
Źle zrobiłam że oglądałam ten film.
Nakręciłam się masakrycznie, momentami już chciałam zrobić źle, bez pytania, no to tylko jeden orgazm to co tam, Pan nie musi wiedzieć. Ale nie.
NIE.
Oglądałam spokojnie. Ale zaczęła się reklama jeszcze w środku akcji!
I wpadł mi do głowy pomysł.
Napisałam do Pana sms pytając się, czy mogę swoich piersi tylko dotykać.
Tak troszeczkę, i tylko piersi. Pan pozwolił!!!
Czekałam jak na szpilkach na ciąg dalszy filmu, miałam nadzieję że przydługa scena z dwiema dziewczynami w wannie i dwoma facetami z laską na kanapie się szybko skończy. Bo tak długiej sceny to nie było..
Ale jak tylko się zaczęło..
Odchyliłam troszeczkę dekolt koszulki, ah, nie ma to jak koszulka w panterkę z głębokim dekoltem z przodu i na plecach! :-)
Nie przepadam za panterką. Aczkolwiek istnieją wyjątki.
Wsunęłam łapkę głębiej i.. akurat zabawiały się dziewczyny. Nie mogłam trafić lepiej :-)
Z zafascynowaniem oglądałam Jak blond zdzira (tak wyglądała z napompowanymi ustami i powłóczystym spojrzeniem) zajmuje się skwapliwie czarną.
Ściskałam w międzyczasie swoją pierś, delikatnie, powoli, nie odrywając wzroku od akcji na ekranie. Drażniłam sutka, który już w momencie odchylenia koszulki był wyraźny i twardy.
Sprawiało mi to ogromną przyjemność, zamiast skupić się na tym, co robią dziewczyny dalej, wyobrażałam sobie że właśnie to robię przed moim Panem. Usadawiam się na przeciwko Niego i dotykam się, bezwstydnie patrząc mu w oczy. Uśmiecham się zalotnie i ściskam sutka, z moich ust wydobywa się ciche westchnienie.
W wyobraźni posuwam się dalej, moja dłoń pełza w dół, powoli, niespiesznie, specjalnie, uśmiecham się jeszcze bardziej na myśl, że mogę kontrolować sytuację.
Dociera w rozgrzane miejsce, od razu wsuwam jeden palec w cipkę, lekko odchylam głowę i przymykam oczy. Dołączam drugi palec i spokojnie wysuwam i wsuwam do środka.
Oprzytomniałam, ciągle ściskając sutka między palcami.
Tak, podoba mi się ta wizja. Zrealizuję ją na spotkaniu.
Oglądałam dalej bawiąc się piersią. Z minuty na minutę moje podniecenie stawało się coraz mocniejsze, prawie namacalne. Czułam.
Chciałam się doprowadzić na skraj, tylko na skraj, ale wiem, że straciłabym kontrolę we momencie włożenia ręki pod kołdrę.
Tak, to był trening silnej woli level: advanced, aczkolwiek myślę że nieźle sobie poradziłam.
Pod koniec byłam w środku napięta, cipka mi pulsowała i było mi gorąco, miałam policzki rozpalone, chciała rżnięcia, chciałam orgazmu, chciałam wszystkiego!
Złamałam się i sprawdziłam czy w ogóle jestem mokra.
Mój palec zatopił się i wsunął zwinnie w cipkę. Ale nic poza tym.
Byłam mokra. I to niemożliwe że od takich zabaw piersiami.
Chociaż niejeden raz miałam na to mokry dowód podczas spotkań z Panem…
I jakoś ręka tam mimowolnie powędrowała mi do tyłu i pieprzyłam swój tyłeczek. Ale ciii, delikatnie i chwilkę, o wszystkim napisałam w smsie do Pana jak już film się skończył.
Pozwolił mi jeszcze pieprzyć swój tyłeczek ale podziękowałam i z tego wszystkiego przegapiłam początek meczu…
Jeszcze ze zgrozą zastanawiałam się, co będzie jesli dojdę przez sen?

Niejeden raz się tak zdarzało, że dochodziłam przez sen. Miałam wtedy kaca moralnego, nie chodzi o zakaz orgazmów bez zgody, to też ale chodziło o to że tak sama doszłam.. nie lubię już tak.. Pan musi mnie chociaż słyszeć!
Jeszcze jedna myśl mi się pojawiła w głowie, wizja, ciągle się rozwija, podoba mi się ten pomysł i mam zamiar go zrealizować. Jestem tak wygłodniałą Suką że jak się spotkam z Panem to nie wypuszczę Go z łóżka dopóki nie dobiję do 8 orgazmów!
Oczywiście nie jestem egoistką, zadbam również o przyjemność mojego Pana, moje 8 orgazmów to tak przy okazji :-)
Poza tym, muszę opowiedzieć mu o moim Pomyśle numer 1, który zaprząta codzienne moją głowę :-) po prostu jak myślę o tym pomyśle to uśmiecham się i snuję różne wizje :-) Ale Pan najpierw musi się dowiedzieć żeby cokolwiek realizować :-)
Muszę kieckę wziąć do przymiarki :-) kiecka obłędna, muszę buty do niej jakieś znaleźć, ale może już nie to 15 cm :-) wystarczy 11 :-)
Poza tym, butów, torebek i bielizny nigdy za dużo w szafie :-) Moja się już nie domyka..
Ale ciii..
W sobotę, po tej nocy niespodzianek, poszłam do sklepu.
Szłam ścieżkami, które wydeptywaliśmy z Panem podczas pewnego spaceru, kiedy to szłam z opuszczoną bluzką i stanikiem ulicą. Oświetloną. Ale późno w nocy.
Pamiętam że szliśmy przez skrzyżowanie.
Szłam tą samą ulicą.
Rozglądałam się jak to ja idąc po krawężniku, spoglądałam w niebo i na białe obłoki rozsiane po błękicie.
Mój wzrok padł na budynek. Budynek miał na zewnątrz kamerą. SKIEROWANĄ NA SKRZYŻOWANIE.
Z wrażenia aż przystanęłam.
Ja szłam ulicą, bez stanika z cyckami na wierzchu a tu kamera stała?!
Przy budynku na przeciwko też jest kamera, ale tą widzieliśmy, stanęliśmy przed nią i Pan mnie pieprzył palcami, ale ta druga…
Od razu napisałam do Pana.
I miałam cichą nadzieję że nie sprawdzają nocnych nagrań…

Pan piszę, że „JUŻ NIEDŁUGO”.
Nie mogę się doczekać już tego NIEDŁUGO :-) jak już zacznę się szykować :-) ubierać, i jak żołądek mi przed wyjściem podskoczy :-) jak złapię torbę i zejdę do furtki :-)
Przekroczę ją, przejdę kawałek i wsiądę do samochodu Pana :-)
Uff, gorąco :-)

A jutro.
Jutro będą już dwa lata, kiedy poprosiłam o obrożę :-)
Na początku nie myślałam, że Nasza relacja będzie tyle trwała. Myślałam, tydzień, góra dwa. Pobawi się, zostawi, koniec bajki.
Ale jeszcze nie wiedziałam, że trafiłam na wyjątkowego i mądrego Pana, że nie ma drugiego takiego na świecie, Pana i człowieka.

 

Obroża. Nie wiedziałam jak wiele ma znaczeń, dopóki jej nie założyłam.

 

 

 

 

Su Anusz.