Nieposkromiona.

Standardowy

No Pan wczoraj pozwolił. Na wiele.
Czego się nie spodziewałam.
Jestem wdzięczna. Potrzebowałam tego, Pan dobrze o tym wiedział i pozwolił!
a ja prawie zemdlałam z wrażenia!
Nie mogłam się doczekać, jak już na spokojnie położę się w łóżku!
Wyjątkowo wisienki poszły w ruch. Ale dały taki efekt.. że już mimo tego bólu przy zdejmowaniu musimy je wprowadzić NA STAŁE.
Do teraz zastanawia mnie jak to możliwe, ból ale przy zdejmowaniu jak ten ból wzrastał tak samo orgazm podnosił się wyżej i wyżej.
Jak to możliwe, że między bólem a rozkoszą jest taka subtelna granica?
Albo jak to możliwe, że ból podkręca podniecenie?
Samo myślenie o klapsach, pasie czy dyscyplinie, ostatnio nawet o trzcince (!) potrafi nakręcić..
W każdym razie.. 
Zaspokojona tak troszeczkę. Dla mnie dwa orgazmy to rozgrzewka. 
Ale na następne spotkanie będę dobrze przygotowana, bo teraz nie mogę zapomnieć o minionej nocy. 
bo wolałabym, żeby to PAN mnie dotykał, mój Pan, dotykać, pieprzyć, głaskać, lać i tak w kółko. No i przytulać. A ja bym Go miziała, głaskała, dotykała, całowała i te inne słodsze rzeczy, bo mój Pan zasługuje na wszystko, co Najlepsze. 

Tak jak w moich fantazjach…

 

 

Su Anusz. 

Podróż w nieznane. Przystanek ‚STRACH’.

Standardowy

Ciągle siedziała obok nas kobieta, ta pani która przyciągnęła moją uwagę na początku imprezy. Blondwłosa.
Nie mialam nic przeciwko, mój Pan położył nawet moją rekę na jej udzie co mnie strasznie zaskoczyło, bo kompletnie nie wiedziałam co mam robić, no ale zaczęłam kreślić paznokciami wzorki na jej udzie. I cholernie mi się to podobało, jak paznokieć przesuwał się po siateczkowym materiale jej – jak się później okazało – bodystockingu.
Miałam ochotę to rozedrzeć, ale opanowałam się i zajęłam tym, co działo się w pokoju.
I zrobiłam z siebie ogromną idiotkę, na imprezie, ale też później, następnego dnia i kolejnego. Zachowałam się niesprawiedliwie, czego bardzo żałuję. Ale o tym wie tylko mój Pan. I jest mi strasznie głupio, aż mi brak sił do samej siebie jak o tym pomyślę. 

W kazdym razie, wracając do imprezy…

W pewnym momencie poszliśmy do pokoju, tam gdzie była palarnia.

Połozyliśmy się na łózku na chwilę, nie mam pojęcia która była godzina, pamiętam ze do północy czas szybko zleciał, a po północy czas ciągnął sie jak spaghetti na talerzu.
Pan w pewnym momencie zapytał się o kobietę. Czy mi się podoba, jakie wrażenie na mnie zrobiła, czy chciałabym z nią coś się pobawić..
Wrażenie na mnie pozytywne zrobiła. Od samego poczatku. Jak ja to określam, ‚fajna’.
Czy chciałabym się pobawić.. i tu miałam ochote sie rozpłakac. Tak! Myślalam o tym jakby to było, gdybyśmy.. gdybym ja.. i ona.. ale odpędziłam to od siebie. Nie chciałam o tym myślec.
A mimo to, gdy Pan zapytał mnie CZY CHCIAŁABYM, wiłam sie jak piskorz unikając jednoznacznej odpowiedzi. Byłam tym zawstydzona. Koniec końców powiedziałam że nie. Mimo ze od samego początku myślami zbaczałam na temat ona, ja, łóżko… hmm…
Ale sama nie wiem, może myślałam, że nie zainteresowałaby się takim stworzonkiem jak ja?
Chociaż sama myśl, Pan sie pyta, czy bym chciała, kurczę no chciałabym ale niieeee…
I tak oto straciłam szansę.
Jeszcze na łóżku rozmawialiśmy, o tym zdradliwym kółeczku z cyferkami, które wywróżyło mi tłustą 16-tkę.
I Pan zaproponował, idziemy zakręcić i zobaczymy ile razów ci wyjdzie.
A ja tak patrzę.. ale czy to konieczne? Jednak poszliśmy. I zaczęłam kręcić, i kręciłam, i raz to było 16, raz 1 raz jakieś 6.
I Pan powiedział, to teraz 6 razów.
A ja tak patrzę.. ale jak to?
Cieszyłam sie ze było prawie pusto w pokoju, bo większość, znaczna wiekszość przeniosła się do kuchni i z ożywieniem dyskutowała o czymś.
Ale przed przywiązaniem do krzyża poprosiłam Pana, czy moge jeszcze raz zakręcić.
Ale nic nie zmieniamy. Nie zmieniamy, tylko byłam ciekawa co bym wykręciła.
Co wyszło?
JEDEN!
Smukła jedyneczka!
No świetnie.. podeszłam do krzyża, dałam się przywiązac, jeszcze pokazałam, że mi się obluzowało przy lewej ręce. I co.. Pan oczy zasłonił i koniec.
Miałam cichą nadzieję, że nie widać jak bardzo drżą mi kolana. Jak już związana byłam, i z zasloniętymi oczami to pomyślałam, teraz może zdarzyćsię wszystko…
No, i sie zdarzyło..
I nagle nie ma Pana. Poszedł. Słyszalam. Ale też słyszałam, że robi się jakieś zamieszanie.
I znów strach przejął kontrolę nad moim cialem. Żołądek gdzies się miejscami zamienił z jakims narządem, nogi drżaly, wstrzymała oddech i nasłuchiwałam…
A tu trzask!
Nie pamiętam czym dostałam.
Słyszałam jeszcze że ktoś zakłada rekawiczki. Przeraziłam się, bo moja wyobraźnia podsunęła mi na mysl, ze oto się stanie, będą igły w sutkach. Byłam w idealnej pozycji, ręce związane, piersi łatwo dostępne, przesunąc tylko pasek od uprzęży.
Bałam się tego. Cholernie się bałam.
Ale to nie było to.
Skupiłam się na chłoście.
Doszło do magicznej 6, trochę obolała byłam, ale o tym przekonałam się na nastepny dzień.
I nagle cisza. Spokój. Gdzie mój Pan? Co teraz będzie?
I poczułam to. Najpierw tylko w trzech miejscach. A później już nie wiedziałam gdzie. Na całym moim ciele były dłonie! Wszędzie, po prostu wszędzie!
Byłam zbyt przerazona, żeby odczuwac przyjemność, co nie znaczy że wcale mi się nie pdoobało.
Najpierw z taką ciekawościa czekałam, co się dalej wydarzy, a ręce, zwłaszcza te między nogami posuwały sie coraz dalej.. Później już taka osłupiała byłam, wcale się nie ruszałam, tylko starałam się odczuwać te wszystkie bodźce, gdzies na tyłku, gdzieś przy cipce, na piersiach, na twarzy, o matko, co to było, szał!
Podobało mi się to, gdybym nie była tak przerażona, byłabym bardziej.. plastyczniejsza w rękach tych, którzy mnie dotykali.
Podobało mi się, później opowiadałam Panu, jak można byłoby to urozmaicić i rózne dzikie pomysły mi do głowy przychodziły.
Ale ręce przestały mnie ‚obłapiać’.
I czekałam co dalej! Byłam taka napięta, że jak poczułam, że Pan mnie rozwiązuje to kamień spadł mi z serca, ten pozostały.
Zdjęłam przepaskę, Pan mnie zgarnął i na miekkich nogach poszłam za nim. Byłam oszołomiona.
Tyle rąk! Na moim ciele! Ale jak to!
Na palarni miałam ochotę płakać z emocji! Miałam gardło ściśnięte, nie wiedziałam co powiedzieć, mówiłam tylko że podobało mi się, żę było fajnie, ale za bardzo się denerowałam.
Gdyby była możliwość jeszcze raz.. to ja chętnie.. nawet po drugiej stronie ciała.. :-)
Zapomniałam wspomniec o fotografie. Perspektywa zdjęc mnie ucieszyła, nawet wizja tego, że ja tez miałabym pozować, w tych kilku „drobiazgach”, które jeszcze do torby wrzuciłam znalazła się maska i skórzane rękawiczki po łokieć. I już widziałam siebie w tym stroju.. chociaz ja to niepewnie czuje się przd obiektywem.
Ale jakoś te zdjęcia gdzieś mi umknęły i nie mam.
Nic to, mam nadzieję że jeszcze będzie okazja.
Powoli towarzystwo zaczęło się rozchodzić.
Najwytrwalsi zostali do samego końca.
Mnie już ścinało od jakiegoś czasu, więc z ulgą przyjęłam propozycję Pana, że pójdziemy się położyć.
W pamięci miałam jeszcze, jak Pani z długimi włosami lała dziewczynę na koźle. Jeju, jej to bat pasuje, bez dwóch zdań, chociażby ze względu na jej wygląd. Wiem, po wygladzie się nie ocenia, ale jej zachowanie, styl bycia też pasuje do wygladu. I do bata.
Drugą sceną, równoleglą do tej z kozłem i Panią była scena meskiego obciągania. To mnie zafascynowało masakrycznie.
Pierwszy raz widziałam to na żywo.. pies przywiązany do krzyża, zasłonięte oczy, a drugi klęczał przed nim i mu obciągał..
Później później, na drugi dzien dowiedziałam się, że pies nie wiedział że to mężczyzna mu obciągal i nikt mu nie chciał powiedziec kto to był..
Położyliśmy się. I przyszedł czas na Nasze zabawy.
Tak mi brakowało pieprzenia. Jeszcze palce Pana, i ja miałam się wypiąć i On tak mnie pieprzył.. a ja krzyczałam że nie nie! Nie! Bo się posikam! No ale Pan był wyrozumiały, przyjęłam Jego ulubiona pozycję iii.. no. Zakończyliśmy bardzo przyjemnie imprezę.
I usnęliśmy. W końcu wtulona w mojego Pana! Musiałam tyle na to czekać! Tak długo! Smutno mi było, ze zostało się tak niewiele czasu, że ledwo oczy zamknę i trzeba będzie wstawać.
Sukienkę jeszcze rozpięłam, bo w tej uprzęży się niewygodnie Śpi. Poza tym chciałam poczuc dotyk Pana na piersiach, były tak spragnione podszczypywania, władczego ściskania w dłoniach!
Eh..
Usnęłam. A obudziłam się jak Pan wstał. Nie lubię jak gdzieś idzie, nawet jesli to łazienka.
Odwróciłam się tyłem, tak jak lubię.. i po chwili slyszałam jak wchodzi do pokoju. Kładzie się za mną, przytula mnie mocno i tak śpimy.
Zasnęłam z uśmiechem na ustach.
I za jakieś.. kilka godzin? Pobudka.
Tylko mój Pan potrafi mnie w nocy lać, a kilka godzin później łagodnie budzic. Uwielbiam to. Uwielbiam.
Jeju, trzeba było się zbierać..
Wyszłam z pokoju…
W ostatnim momencie naciągnęłam uprząż i czmychnęłam, zasłaniając przy tym pruderyjnie piersi tak, jakbym poprzedniej nocy wcale nie chodziła półnaga…

Su Anusz.

Nienasycona

Standardowy

22.09.2016
Szczególna data, o której myślałam od rana. Od kilku dni.
Pan uświadomił mnie, że to 25 miesięcy.
Inaczej brzmi „2 lata i miesiąc” a inaczej „25 miesięcy”. Zrobiłam wielkie oczy. To mówimy już o takich liczbach?
W każdym razie, taki okres czasu jestem Suką. Z obrożą. Z Panem. I wizją chłosty w każdym momencie i w każdym miejscu, kiedy zażyczy sobie Pan. I z tymi różnymi innymi rzeczami, których się nie robi, a które są piekielnie podniecające. Czasem zawstydzające.
Ale wszystko co nielegalne i nieprzyzwoite ma w sobie magnetyzm. Nikt nie musi wiedzieć że ups, przekroczyłam granice przyzwoitości, ale mogą :-)
Mogą wiedzieć i widzieć jak to robię… :-)
Wszystko zależy od mojego Pana i co aktualnie wpadnie. Może inaczej, zależy do Niego i od tego, jak bardzo zainspirowała Go chwila i splot zdarzeń :-)

Przekonałam się o tym nie raz, ale odbiegłam od tematu bo nie o tym miałam pisać, tylko o wczorajszym dniu :-)
Rano niczego nieświadoma, wypiłam kawę. Miałam w planach zadzwonić w kilka miejsc.
Ale tak jakoś się wlókł ten poranek, zjadłam śniadanie, poszłam się przebrać i wykonałam jeden telefon. JEDEN.
Ledwo słuchawkę odłożyłam, zadzwonił Pan. :-)
Ze śmiechem odebrałam telefon i mówię, że właśnie skończyłam rozmawiać na drugim telefonie.
A że rozmowa nie za bardzo poszła po mojej myśli i byłam okropnie wzburzona, zaczęłam rozemocjonowana opowiadać Panu co udało mi się dowiedzieć i załatwić.
Gadałam i gadałam i gadałam i… w końcu Pan coś powiedział, ja się dalej skarżyłam, że już nie mam miejsca w kalendarzu do pisania i dalej nawijałam, Pan w końcu mi przerwał i powiedział że nawet nie zwróciłam co powiedział.
I tak zamknęłam się i myślę, o cholera, faktycznie tak ciągle ja tylko mówię i nie słucham i się zapytałam czy może powtórzyć co powiedział.
Powtórzył, aczkolwiek hmm.. :-) nie przywiązałam to tego wagi :-) to znaczy nie tak, nie uwierzyłam w to co mi moje wnętrze podpowiadało :-)
„Za chwile mi pokażesz”.
I się zaczęłam śmiać i myślę, tak jasne, za chwilę co to znaczy? Dziś? Jutro? Kiedy? Zapytałam się przez śmiech a kiedy.
„Za pól godziny”.
Umilkłam. Haha, oj mina mi zrzedła :-) Teraz to Pan się śmiał a ja zaczęła panikować.
Ale jak to za pół godziny? Przecież ja bym się musiała przygotować („O każdej porze dnia i nocy”, wiem, pamiętam, ale czasem trudno się tego trzymać…), ogarnąć trochę, przyznaję „Perfekcyjną Panią Domu” nie jestem, ale bałaganiarą rodem z tych programów amerykańskich też nie jestem, a wiadomo że czasem się pozbiera miejscami kilka ciuchów na fotelu :-)
Pół godziny hmmm… powiedziałam, że muszę trochę ogarnąć i w ogóle tak 15 minut na to potrzebuję. No ale ok, rozłączyliśmy się, Pan pozwolił w te 15 minut trochę ogarnąć.
Poza tym, jak to możliwe że Pan przyjedzie jak dokładnie w zeszłym tygodniu się spotkaliśmy na dłużej? No jak? A może jednak właśnie możliwe?
Te 15 minut upłynęło błyskawicznie, Pan zadzwonił że mogę schodzić, no to poszłam otworzyć drzwi, i jak zobaczyłam Go przy furtce… aż się we mnie zakotłowało..
Na czarno ubrany? O masakra, co to znaczy, będzie źle czy nie? Poza tym dobrze wie że mnie to kreci jak jest na ciemno ubrany i perfidnie to wykorzystuje!
Jeszcze lekko oszołomiona strojem dojrzaalm w Jego dłoni różę.
I tak się zastanawiam, dla mnie ta róża? A z jakiej okazji? A może nie dla mnie? No ale z jakiej okazji????
I się mentalnie pacnęłam w czoło.
Przecież dziś miesięcznica. :-)
Jakoś tak mnie zamroczyło :-) Przez ten strój jednak chyba… :-)

No ale przytuliłam się do Pana, poczułam jego usta na swoich i już straciłam głowę. Nic mnie nie obchodziło co dookoła. :-)
Ale tak to już bywa z tymi pocałunkami :-)
Poszliśmy do pokoju i co mnie zdziwiło leżeliśmy grzecznie na łóżku :-)
Grzecznie jak na nas :-) Ostatnio mnie poniosło z Czarnym Przyjacielem.. :-) ale już teraz byłam hmm bardziej opanowana :-)
No ale tak leżeliśmy, takie mizianie, no ale za chwilę już poczułam dłoń Pana pod legginsami :-) było o tyle łatwiej że nie założyłam majtek :-)
I za chwilę, co mnie jeszcze bardziej zdziwiło, Pan zaproponował żebyśmy się przenieśli pod kołdrę :-)
Znów rozważałam ten pomysł a Pan dalej zajmował się moimi najbardziej spragnionymi miejscami :-)
W końcu stwierdziłam, dobrze, idziemy pod kołdrę, ale…
„…teraz ja zajmę się Tobą” i uśmiechnęłam się przy tym nonszalancko :-)
I za chwilę dodałam „Śmigaj pod kołdrę”, na co Pan zareagował delikatnym upomnieniem słownym, iż nieodpowiednio się zwróciłam :-) no nie była to gafa na miarę „piątki” :-)
Ale jednak wywołało to uśmiech na mojej twarzy :-) w sumie, nie tylko mojej… :-)
Pan powiedział, jak już wstałam, żebym wzięła ten mały masażer, ale najpierw musiałam go zlokalizować.
Leżał w torbie :-) razem z obrożą :-)
Wskoczyłam do łóżka, przytuliłam się do Pana i… każdą komórką ciała czułam, jak mi dobrze :-)
Wiem, wiem, wanilia coraz bardziej dominuje, chociaż czasem może nie do końca, bo na czwartkowym spotkaniu… aaaa, ciiii :-) wszystko w swoim czasie :-)
Ale leżałam tak wtulona i nie chciałam się ruszać, było mi tak dobrze :-)
Ale za chwilę :-) było mi jeszcze lepiej :-)
Pan zajmował się moimi piersiami, tak jak lubię, mocno, czasem za mocno, ale jak boli wiem że żyję :-)
Zajmowałam się kutasem Pana. Zawsze mi tego brakuje. Zawsze. Lubię bawić się nim dłonią, jak leżymy i nakręcamy się nawzajem, albo ustami, sama kierować rytmem albo jak robi to mój Pan, trzyma mnie mocno za włosy i pieprzy aż się dławię i ślinię, i jak dochodzi i czuję jak nasienie spływa po moim gardle i… nie, zdecydowanie dużo wymieniać, temat na osobny wpis :-)
Eh.. :-)
Pan bawił się jeszcze mną, i po dłuższej chwili doszłam. Jak mam okres dostać jestem nie do zniesienia :-)
Wredna, złośliwa, ciskająca sarkazmem na prawo i lewo, bywa że obojętna, częściej płaczliwa.
Zresztą, każda kobieta czuje jak ma dostać okres. A takie dzikie samopoczucie niekoniecznie sprzyja zabawom :-)
Ale. Nie było źle. Było cudownie. Pan wyczuwał moje ciało, odczytywał moje reakcje i do tej pory mnie to zaskakuje z jaką precyzją, PRECYZJĄ to odczytywanie zawsze przebiega. Nie, nie chodzi o moje ciało, ale o te wszystkie inne rzeczy. Emocje, wahania nastrojów, ogólne wahania, moje myśli…
Czasem rozmawiamy przez telefon, Pan wspomina o jakiejś rzeczy, i zaciskam uda, a On mówi „Ale nie zaciskaj tych ud tak mocno” i jeszcze się uśmiecha!
Nie wiem, może to logiczne. Może. Nie wiem tak w sumie :-) ale zawsze mnie to rozśmiesza :-)
Czasem czuję się na podglądzie, ale to kolejny temat na osobny wpis :-)
Jeszcze leżeliśmy. Oczywiście, jak to Pan powiedział „bez łaskotania nie ma spotkania” :-)
A się broniłam, ale no niestety nie udało mi się i z rękami unieruchomionymi zwijałam się ze śmiechu :-) skopałam kołdrę przy okazji. I prześcieradło :-)
Eh :-) tak cudownie, ale wszystko co dobre kiedyś się kończy, i ten moment nadszedł.
Posmutniałam.
Jeszcze Pan mówił, żebym nie była smutna, ale jak tu nie być smutną, jak trzeba na ziemię wracać?
Czy ktokolwiek chciałby wracać z wymarzonego Raju?

Sprowadziłam Pana, pożegnaliśmy się i poszedł do samochodu. A ja jeszcze długo długo stałam w drzwiach kompletnie wyłączona. Nie płakałam ale poczułam taką pustkę. Tak jakby czegoś nagle we mnie zabrakło. I nie chodzi tylko o kutasa Pana :-)
Ale zabrakło mi takiego pchnięcia :-) do działania oczywiście :-)
Jak ja pisze no nie, najwyższy poziom zboczenia chyba dziś mnie ogarnął :-)
Także wczorajsza niespodzianka :-) Była wspaniała, cudowna, piękna i oh jeju… :-)

 

23.09.2016
Dziś poranek zaczęłam również od kawy :-) W sumie poranki zaczynam od porannego maila, w którym znajdują się zdjęcia i kilka informacji :-)
Ale później kawa była :-)
Wypiłam na spokojnie, obejrzałam bardzo ‚ambitny’ program i poszłam do kuchni.
Zanim naszykowałam sobie śniadanie minęło 40 minut.
Bo włosy jeszcze umyłam, jeszcze maila sprawdziłam, jeszcze to tamto i 40 minut się zrobiło.
Z drugiej strony skończyłam po 12 lekko. I jak popijałam spokojnie herbatę i kończyłam czytać zadzwonił Pan :-)
Kubek by poleciał na podłogę, tak drgnęłam na dźwięk dzwonka :-)
I znów ze śmiechem odebrałam telefon i powiedziałam, uwaga: „Masz szczęście, bo skończyłam śniadanie”.
No cóż, to nie było zbyt właściwe, ciągle mnie to gryzie.. Za te moje odzywki powinnam dostać trzcinką. Albo tym patyczkiem z cieniutkim sznureczkiem.
O brrrr, jak sobie o nim przypomnę pokornieję… i składam się w sobie do pozycji klęczącej. Prawie jak Transformers…
Ale Pan zwrócił mi uwagę, iż te moje odzywki doczekają się dobitnego przedstawienia ich niestosowności… i rozmawialiśmy dalej.
I nagle usłyszałam, że do pokoju, że Czarny Przyjaciel, że ten mały masażer… :-)
Hmm, niekoniecznie mi się ten pomysł spodobał, jeszcze byłam po wczorajszym obolała :-)
Ale pobiegłam do pokoju, zabrałam potrzebne rzeczy, rozebrałam się.
Podłączyłam Przyjaciela, wzięłam masażer. Miałam się nim pieprzyć :-) bo wczoraj Pan mnie nim pieprzył ale :-) jednak wolę jak Jego palce mnie pieprzą :-) tak podniecające że aż boli :-)
Położyłam się, powiedziałam że już gotowa jestem iiii… :-)
Najpierw masażer :-) miałam go w cipkę włożyć, jak to zrobiłam Pan powiedział żebym się nim teraz trochę pieprzyła :-) ten masażer ma za małe obroty :-) potrzebuję mocniejszych doznań, a Czarny Przyjaciel… :-) Eh :-)
I w końcu usłyszałam, to teraz Czarny Przyjaciel, włącz :-)
Włączyłam przyłożyłam w odpowiednie miejsce i..
Nie wiedziałam że jestem aż tak obolała :-) ale szukałam odpowiedniego miejsca i wcale tak bardzo nie bolało :-)
I jęczałam, tak momentami było mi dobrze, Pan oczywiście kazał mi mówić, ale :-) no cóż, muszę to jeszcze poćwiczyć :-)
Tak mi brakowało w tamtym momencie rżnięcia, czasem jakieś zdanie wydobyło się z moich ust aale nic specjalnego, ale miałam powiedzieć kim jestem :-) co mnie kompletnie podnieciło :-) jak ja to lubię mówić :-)
I jeszcze chwila, i jeszcze troszeczkę i.. jejuu, jak ja wyłam.. przed orgazmem.
Takie dwa głębsze.. :-) w sensie jęki :-) i pytanie.
Nie lubię dochodzić bez pozwolenia. Ale z drugiej strony nie potrafię się powstrzymać jakl Pan mówi „Jeszcze nie”… chciałabym się w końcu tego nauczyć :-)
Ale Pan pozwolił :-) podświadomie czułam że pozwoli :-) czasem jak się pytam to na chwilę przestaję się ruszać, bo ja jestem na krawędzi to wystarczy niewielkie poruszenie biodrami i koniec, spadam :-)
O jak się kręciłam.. zsunęłam się z poduszki, raz, drugi trzeci się wygięłam, rozłożyłam nogi szerzej by za chwilę mocniej je zacisnąć i znów rozłożyć ale nie przestawałam.
I dalej dalej trzymałam ale już nie mogłam miejsca znaleźć. Już tak bolało.. :-)
Pan mnie wczoraj zużył.. :-) Hahaha :-)
Ale za chwilę doszłam drugi raz, teraz orgazm był płytki ale nie tracił na intensywności :-)
I jeszcze trzymałam :-)
Ale Pan powiedział że już starczy… :-)
Szkoooda :-)

Także dwa dni pod rząd taaakie niespodzianki :-) oj bo się przyzwyczaję :-) ale eh było cudownie :-) nie mogę przestać o tym myśleć :-)
Pan mnie lubi zaskakiwać :-) i znalazł dla mnie czas :-) i przyjechał i był i pozwolił na orgazm i zadzwonił i… :-)
Jeju :-)
Tak wspaniale być Suką mojego Pana…

 

Su Anusz.

Nowe Oblicze Suki

Standardowy

„Sucze żądze to przy dzisiejszym dniu nic…”

Tak, Pan dziś przyjechał :-)
Zrobił mi ogroooomną niespodziankę :-)
Mimo że wczoraj mówił że MOŻE dzisiaj przyjedzie, ale mruczał przy tym tak że już nie byłam pewna czy będzie, czy MOŻE jednak nie…
Ale Pan zadzwonił rano, powiedział że już jedzie do mnie :-)
I oh jeju..

To co ja dzisiaj robiłam.
Nie poznawałam samej siebie. Jak dzikie zwierzę wypuszczone z klatki!
O ile z początku się broniłam, powtarzałam sobie „Ooo nie, dziś tak łatwo nie pójdzie”, o tyle niełatwo się skupić przy pieszczotach Pana i z każdą chwilą moje twarde postanowienie topniało… Ale twardo pokazywałam ulotkę z bielizną.
Zawsze łatwo ulegałam :-) tym razem też poszło szybko.
Ale zdołałam jeszcze zabrać telefon i pokazać Panu filmik który nagrałam :-)
Nie wiem, czy obejrzał coś, bo ja na pewno nie.
Czułam Jego palce między udami, jak wsuwają się zwinnie do cipki i pieprzą mnie ale tak delikatnie, doprowadzając mnie do granicy.
Pamiętam, że w pewnym momencie się wygięłam i dosłownie wpiłam w usta Pana jak wygłodniały wamp. Ah, to było piękne…
Dopiero po serii orgazmów, jak leżałam wtulona w Pana i chłonęłam Go całą sobą, zdałam sobie sprawę jaka byłam wygłodniała.
Nie tylko ja samą siebie zaskoczyłam, Pan też mnie zaskoczył.
Ale ciiii :-)
Zaproponowałam wibrator :-)
I tak wibratorem nawet ja się nie potrafię pieprzyć jak robi to mój Pan.
Najpierw naturalnie sama się pieprzyłam. Ale później to Pan przejął.. hmm.. :-) pałeczkę :-)
I on mnie pieprzył. Momentami odlatywałam na inną planetę :-) To było niesamowite :-)
I jeszcze jak poszłam po Czarnego Przyjaciela :-) i te kilka orgazmów :-)
I jak bez cienia zażenowania mówiłam „Pieprz mnie, o tak, pieprz mnie, pieprz mnie…” patrząc się prosto w oczy mojego Pana :-)

Ja się nigdy tak nie zachowywałam :-)
A tu nagle proszę :-)

Taka bezwstydnica :-) nie wierzę :-)

Oczywiście jak to zazwyczaj bywa, czasu mimo że było całkiem dużo, dla mnie było za mało.
Wtuliłam się w rękę Pana, leżałam, On siedział, lubię jak znajdujemy się w takiej perspektywie.
Nie chciałam żeby szedł. Nie chciałam. Ale wiedziałam że to konieczne.

Lubię tą Naszą bliskość. Czuję się tak swobodnie, tak naturalnie jak nigdzie indziej. Szkoda że czasem to trwa za krótko.
Zawsze mi mało…

`Dziękuję Panie mój za dzisiejszy dzień, za orgazmy, za pieprzenie, za spojrzenia, dotyk, rozkosz, za Twojego kutasa, za Twoje pocałunki za łaskotanie, za „piątkę” ( :lol: ), przytulanie, leżenie, splecione dłonie i nogi, obejmowanie, uśmiech, za całego Ciebie.
Dziękuję że byłeś.
Dziękuję że JESTEŚ. I będziesz.

Twoja Su Anusz.`

Su Anusz.

Sucze żądze

Standardowy

Chyba nie myślałam logicznie robiąc w piątek to, co robiłam.
Piątek, nic w tv nie ma, w oczekiwaniu na mecz naszych szczypiornistów postanowiłam sobie umilić czas.
Pytanie, jak?
Przeskakiwałam z kanału na kanał, nic mnie nie interesowało, no ale koło 23 zaczynały się filmy erotyczne.
Pierwszy był o dziewczynie z dobrego domu, a drugi… coś abstrakcyjnego. Oglądałam ten pierwszy, od początku do końca, nie będąc do końca przekonana czy tego chcę.
Unikam takich filmów. Już dwa lata nie oglądam filmów erotycznych a tym bardziej porno, no chyba że Pan mi coś podeśle albo razem oglądamy.
Jest też inny powód.
O ile wcześniej, przed poznaniem Pana wyczekiwałam niecierpliwie filmu erotycznego w tv, o tyle teraz po prostu wydają mi się.. śmieszne.
Widzę te niedociągnięcia i zawsze muszę skomentować.
Mam wrażenie po prostu, że wcale się nie pieprzą. Nurtuje mnie pytanie, czy oni się tam pieprzą czy tylko udają. A co za tym idzie to czy ich to nie podnieca takie udawanie.
Momentami wygląda to realistycznie, ale to zaraz pryska, bo albo są w ciuchach, a jak już ściągają to nic konkretnego nie widać.
I nie, nie jestem zboczona :-)
Tylko piszę o moich spostrzeżeniach.
Bo jeszcze jakoś to wygląda, jak na przykład są dwie kobiety.
Tak było tym razem, jak już była scena z mężczyzną to jakoś mnie tak.. ostudzało.
Zupełnie odwrotnie jak jedna dziewczyna zabawiała się z drugą…
Kolejna rzecz, która mnie zaskakuje, zaraz jak dłoń czyjaś ląduje pod majtkami dziewczyny to ten ktoś w tak szybkim tempie rusza tą ręką że mnie zaskakuje, że to tą dziewczynę podnieca.
Są różne gusta, ale zawsze myślałam że fajnie tak budować napięcie i tak powoli, delikatnie się podrażnić a dopiero potem zasuwać w maratonie..
W pewnym momencie się wkurzyłam.
Ktoś nie zna się na rżnięciu i pieprzeniu zabiera się za robienie filmu erotycznego.
Z drugiej strony, zaczęłam się zastanawiać jakie są różnice między porno a filmem erotycznym.
Ale momentami serio, wyglądało jakby producent nie znał się na rzeczy. Może to wina aktorów?
Na pewno nie starali się przy finałach. Czasem trudno było mi rozróżnić, czy ona już doszła czy może jeszcze trochę pojęczy.
I później pisałam do Pana, bo oczywiście pozwolił mi oglądać, pisałam, że już ja bym lepiej udawała.
Masakra.
Ale wyłapałam dwa klapsy! :-)
Oo rany jaka byłam tym zaskoczona! Chociaż kiedyś w takim filmie przełączyła przypadkowo :oops: na scenę, gdzie było trzech mężczyzn w takich maskach latexowych czy skórzanych, i jedna dziewczyna była, blondynka. I to też mnie zaskoczyło, ale już później nie było takich scen, jednorazowy wybryk chyba.
Ale wracając do filmu z piątku.
Źle zrobiłam że oglądałam ten film.
Nakręciłam się masakrycznie, momentami już chciałam zrobić źle, bez pytania, no to tylko jeden orgazm to co tam, Pan nie musi wiedzieć. Ale nie.
NIE.
Oglądałam spokojnie. Ale zaczęła się reklama jeszcze w środku akcji!
I wpadł mi do głowy pomysł.
Napisałam do Pana sms pytając się, czy mogę swoich piersi tylko dotykać.
Tak troszeczkę, i tylko piersi. Pan pozwolił!!!
Czekałam jak na szpilkach na ciąg dalszy filmu, miałam nadzieję że przydługa scena z dwiema dziewczynami w wannie i dwoma facetami z laską na kanapie się szybko skończy. Bo tak długiej sceny to nie było..
Ale jak tylko się zaczęło..
Odchyliłam troszeczkę dekolt koszulki, ah, nie ma to jak koszulka w panterkę z głębokim dekoltem z przodu i na plecach! :-)
Nie przepadam za panterką. Aczkolwiek istnieją wyjątki.
Wsunęłam łapkę głębiej i.. akurat zabawiały się dziewczyny. Nie mogłam trafić lepiej :-)
Z zafascynowaniem oglądałam Jak blond zdzira (tak wyglądała z napompowanymi ustami i powłóczystym spojrzeniem) zajmuje się skwapliwie czarną.
Ściskałam w międzyczasie swoją pierś, delikatnie, powoli, nie odrywając wzroku od akcji na ekranie. Drażniłam sutka, który już w momencie odchylenia koszulki był wyraźny i twardy.
Sprawiało mi to ogromną przyjemność, zamiast skupić się na tym, co robią dziewczyny dalej, wyobrażałam sobie że właśnie to robię przed moim Panem. Usadawiam się na przeciwko Niego i dotykam się, bezwstydnie patrząc mu w oczy. Uśmiecham się zalotnie i ściskam sutka, z moich ust wydobywa się ciche westchnienie.
W wyobraźni posuwam się dalej, moja dłoń pełza w dół, powoli, niespiesznie, specjalnie, uśmiecham się jeszcze bardziej na myśl, że mogę kontrolować sytuację.
Dociera w rozgrzane miejsce, od razu wsuwam jeden palec w cipkę, lekko odchylam głowę i przymykam oczy. Dołączam drugi palec i spokojnie wysuwam i wsuwam do środka.
Oprzytomniałam, ciągle ściskając sutka między palcami.
Tak, podoba mi się ta wizja. Zrealizuję ją na spotkaniu.
Oglądałam dalej bawiąc się piersią. Z minuty na minutę moje podniecenie stawało się coraz mocniejsze, prawie namacalne. Czułam.
Chciałam się doprowadzić na skraj, tylko na skraj, ale wiem, że straciłabym kontrolę we momencie włożenia ręki pod kołdrę.
Tak, to był trening silnej woli level: advanced, aczkolwiek myślę że nieźle sobie poradziłam.
Pod koniec byłam w środku napięta, cipka mi pulsowała i było mi gorąco, miałam policzki rozpalone, chciała rżnięcia, chciałam orgazmu, chciałam wszystkiego!
Złamałam się i sprawdziłam czy w ogóle jestem mokra.
Mój palec zatopił się i wsunął zwinnie w cipkę. Ale nic poza tym.
Byłam mokra. I to niemożliwe że od takich zabaw piersiami.
Chociaż niejeden raz miałam na to mokry dowód podczas spotkań z Panem…
I jakoś ręka tam mimowolnie powędrowała mi do tyłu i pieprzyłam swój tyłeczek. Ale ciii, delikatnie i chwilkę, o wszystkim napisałam w smsie do Pana jak już film się skończył.
Pozwolił mi jeszcze pieprzyć swój tyłeczek ale podziękowałam i z tego wszystkiego przegapiłam początek meczu…
Jeszcze ze zgrozą zastanawiałam się, co będzie jesli dojdę przez sen?

Niejeden raz się tak zdarzało, że dochodziłam przez sen. Miałam wtedy kaca moralnego, nie chodzi o zakaz orgazmów bez zgody, to też ale chodziło o to że tak sama doszłam.. nie lubię już tak.. Pan musi mnie chociaż słyszeć!
Jeszcze jedna myśl mi się pojawiła w głowie, wizja, ciągle się rozwija, podoba mi się ten pomysł i mam zamiar go zrealizować. Jestem tak wygłodniałą Suką że jak się spotkam z Panem to nie wypuszczę Go z łóżka dopóki nie dobiję do 8 orgazmów!
Oczywiście nie jestem egoistką, zadbam również o przyjemność mojego Pana, moje 8 orgazmów to tak przy okazji :-)
Poza tym, muszę opowiedzieć mu o moim Pomyśle numer 1, który zaprząta codzienne moją głowę :-) po prostu jak myślę o tym pomyśle to uśmiecham się i snuję różne wizje :-) Ale Pan najpierw musi się dowiedzieć żeby cokolwiek realizować :-)
Muszę kieckę wziąć do przymiarki :-) kiecka obłędna, muszę buty do niej jakieś znaleźć, ale może już nie to 15 cm :-) wystarczy 11 :-)
Poza tym, butów, torebek i bielizny nigdy za dużo w szafie :-) Moja się już nie domyka..
Ale ciii..
W sobotę, po tej nocy niespodzianek, poszłam do sklepu.
Szłam ścieżkami, które wydeptywaliśmy z Panem podczas pewnego spaceru, kiedy to szłam z opuszczoną bluzką i stanikiem ulicą. Oświetloną. Ale późno w nocy.
Pamiętam że szliśmy przez skrzyżowanie.
Szłam tą samą ulicą.
Rozglądałam się jak to ja idąc po krawężniku, spoglądałam w niebo i na białe obłoki rozsiane po błękicie.
Mój wzrok padł na budynek. Budynek miał na zewnątrz kamerą. SKIEROWANĄ NA SKRZYŻOWANIE.
Z wrażenia aż przystanęłam.
Ja szłam ulicą, bez stanika z cyckami na wierzchu a tu kamera stała?!
Przy budynku na przeciwko też jest kamera, ale tą widzieliśmy, stanęliśmy przed nią i Pan mnie pieprzył palcami, ale ta druga…
Od razu napisałam do Pana.
I miałam cichą nadzieję że nie sprawdzają nocnych nagrań…

Pan piszę, że „JUŻ NIEDŁUGO”.
Nie mogę się doczekać już tego NIEDŁUGO :-) jak już zacznę się szykować :-) ubierać, i jak żołądek mi przed wyjściem podskoczy :-) jak złapię torbę i zejdę do furtki :-)
Przekroczę ją, przejdę kawałek i wsiądę do samochodu Pana :-)
Uff, gorąco :-)

A jutro.
Jutro będą już dwa lata, kiedy poprosiłam o obrożę :-)
Na początku nie myślałam, że Nasza relacja będzie tyle trwała. Myślałam, tydzień, góra dwa. Pobawi się, zostawi, koniec bajki.
Ale jeszcze nie wiedziałam, że trafiłam na wyjątkowego i mądrego Pana, że nie ma drugiego takiego na świecie, Pana i człowieka.

 

Obroża. Nie wiedziałam jak wiele ma znaczeń, dopóki jej nie założyłam.

 

 

 

 

Su Anusz.

Seksowny telefon.

Get kinky!
Standardowy

I nie mam na myśli niczego złego, mimo że przypomniała mi się pewna historia.

Przed poznaniem Pana często bawiłam się w ten sposób.
Nie wiedziałam jakie to niebezpieczne dawać numery telefonów obcym mężczyznom.
Takie rozmowy miały różny charakter. Jedne trwały pięć godzin i było to swojego rodzaju „szkoleniem suki”, gdzie na koniec okazało się że wielki pan i master stracił pół nocy na szkolenie mnie i nic z tego nie wyszło, po zwykły seks przez telefon. Ta forma, bardziej waniliowa, bardzo mi przypasowała. Przez dłuższy okres czasu, kiedy to byłam w trakcie poszukiwań Pana, dobrze powiedzmy sobie szczerze.
Podczas desperackich i lekkomyślnych poszukiwań kogokolwiek związanego z klimatem, to był taki umilacz czasu.
Mnie było to na rękę, nie musieliśmy się spotykać, poza takimi rozmowami z finałami też nam się dobrze gadało, no układ całkiem dobry. Nie przywiązywaliśmy się do siebie, nie było deklaracji. Tak po prostu, mamy ochotę, piszemy do siebie, jeden telefon i całe napięcie znika. Było mi to na rękę też dlatego, że nie obchodziło mnie to, czy on skończył czy nie. Było tak że ja dochodziłam i miałam gdzieś co się dzieje po dugiej stronie, później on. Chwilę pogadaliśmy jeszcze.
I każde wracało do swojego życia.
Nie musiałam się przejmować, czy aby na pewno dobrze wyglądam, czemu tak często zamykam oczy, nie krępowało mnie to, że na mnie ktoś patrzy.
Po prostu, byłam sama ja i ktoś po drugiej stronie słuchawki.
Nie lubiłam mówić, czasem samo wzdychanie i jęczenie nie wystarczało, czasem chciał żebym mówiła co robię. I tu zaczynały się schody, ponieważ niekoniecznie lubiłam o takich rzeczach mówić.
Słowo „cipka” ledwie mi przez usta przechodziło. No dobra, wcale nie przechodziło, ale za to na policzki wypełzał mi ohydny, zdradliwy rumieniec.

To było dla mnie nowym, ciekawym doświadczeniem.
Odważyłam się na coś takiego i niby to nic, ale.. jednak dla mnie to było coś. Może nie coś, do czego przywiązywałam wagę, ale coś, co okazało się przyjemne.

Jak poznałam Pana. A było to kilka miesięcy po tym moim „odkryciu”. Pokazał mi nowy wymiar telefonicznego pieprzenia się.
Dzwonił czasem niespodziewanie i mówił tym swoim głosem, tym głębokim, cichym i podniecającym:
„Zrób to…”
Słyszę, ja słyszę nawet teraz ten głos, robi mi się gorąco, żołądek wjeżdża mi do gardła i czuję mrowienie między udami.
Z początku jeszcze się pytałam, ale co, bo ja nie wiem.
Cierpliwie tłumaczył nie zmieniając tonu głosu.
Ja wtedy sięgałam łapką pod majtki i zaczynałam się pieścić słuchając Jego głosu. Kazał też mnie mówić, opowiadać, ale ja nie byłam taka chętna.
Z czasem na słowa „Zrób to” moja łapka niecierpliwie zsuwała się między uda, próbowałam nawet coś mówić, czasem mi się udawało a czasem nie do końca, ale się starałam. I lubię jak Pan się mnie pyta kim jestem :-)
Tak jak dziś…

Akurat się przebrałam.
Założyłam bieliznę (czasem hasam sobie bez bielizny w samej kiecce), sukienkę i przygotowywałam sobie biurko do pisania.
Poszłam do kuchni zrobić sobie pić, a jak Pan się dowiedział że jestem sama w domu to :-)
Zadzwonił :-)
Napisał  mi SMS że jak będę sama w domu to mam do Niego napisać. A że jestem posłuszną Sunią, napisałam od razu.
I tak zastanawiałam się, po co miałam pisać. No ale widocznie w jakimś celu konkretnym, skoro Pan powiedział żebym tak zrobiła.
Może chciał pogadać ze mną tak swobodnie czy coś.
Ok. Zalewam herbatę.
A tu telefon dzwoni.
No to ładnie pięknie odbieram.
Pan się pyta co robię, a ja mówię że herbatę właśnie zalewam.
- No to zostaw herbatę, idź do swojego pokoju.
Uśmiechnęłam się, to była raczej reakcja nerwowa. Już myślałam że każe mi zejść na dół otwierać drzwi :-)
No dobrze, powiedziałam że jestem w pokoju.
- Rozbierz się do naga.
Stanęłam jak wryta. Ale.. po co się rozbierać do naga? Poczułam nagłe zawstydzenie, biorące się nie wiadomo skąd.
Powiedziałam żeby poczekał chwilkę, obsunęłam ramiączka sukienki, rozpięłam stanik, rzuciłam go gdzieś, i zdjęłam sukienkę z majtkami.
Powiedziałam że już naga jestem.
- Wyciągnij Czarnego Przyjaciela z szafy.
Hahaha, aż mi się oczy zaświeciły!
Drżącymi z emocji rękami przegrzebywałam tony ciuchów, no gdzieś przecież musi być, myślałam że gdzieś w torbie na spotkania jest, nie było go, wyrzuciłam chyba pół szafy a znalazłam go w samym rogu na moich strojach i akcesoriach.
Chwyciłam go łapczywie oblizując wargi i powiedziałam że znalazłam.
- No to trzeba go podłączyć do prądu i położyć się na łóżku.
Zlokalizowałam przedłużacz, przeciągnęłam go bliżej łóżka i podłączyłam Czarnego Przyjaciela.
Powiedziałam że wskakuję na łóżko. Ułożyłam się tak w miarę wygodnie i mówię, co teraz?
- A teraz przyłóż Czarnego Przyjaciela do cipki.
Mnie nie trzeba dwa razy takich rzeczy powtarzać :-)
Ale jestem złośliwa dla siebie, na najniższe obroty włączyłam i.. Przez kilka minut myślałam że oszaleję.
Po chwili od przyłożenia Przyjaciela podniecenie rozgrzało całe moje ciało. Czułam jak wpełza wszędzie gdzie to było możliwe. Rozlewa się za szybko falą.
Za szybko.
Pobawiłam się jeszcze sobą. Tak sobie jeździłam w górę i w dół, niesamowicie jęcząc, jak nigdy przy zabawach solowych, ale tak tego potrzebowałam..
Dziś też starałam się mówić.
Podkręciłam nieco tempo. Wiedziałam że jedno mocne dociśnięcie i koniec, przepadnę w orgazmie, dlatego ciągle się bawiłam.
I miałam różne rzeczy opowiadać.
Ale tego chciałam co mówiłam. Żeby mnie Pan rżnął. Uwielbiam po prostu to połączenie, wtedy mam takie silne doznania, i te 6 orgazmów za jednym razem.
I zapytał się:
„Kim jesteś?”
A ja ledwo mogłam mówić, także przełknęłam ślinę, bo od jęków zaschło mi w gardle i… starałam się mówić. Ale czując podniecenie, takie podniecenie, wyłam jak.. suka.
„Jestem Twoją dziwką… suką… i kurwą… do.. rżnieciaaah…!” Zakończyłam gardłowym pomrukiem bo oto już moja silna wola się łamała.
Pan nawet powiedział żebym nogi uniosła.
Uniosłam.
I przepadłam.
Docisnęłam mocno Przyjaciela, nie pamiętam czy stękałam, sapałam, jęczałam, skamlałam czy cokolwiek. Wiem że był jeden orgazm, zaraz drugi i na kolejne już musiałam chwilkę czasu poświęcić.
Za każdym razem się pytałam czy mogę dojść.

To nie jest dla mnie uwłaczające czy upokarzające jak mówię o sobie „kurwa”, „szmata”, „suka”. Z początku miałam opory żeby tak mówić.
Ale różnica między „Dziwka” a „Jego Dziwka” jest. I to całkiem spora.
Dlatego niektórzy ludzie tego nie rozumieją.
Tu nie jest nic do rozumienia. To trzeba czuć.
Lubię na przykład jak Pan mnie pieprzy i mówi do mnie „Ty szmato”.
Lubię jak mówi na mnie Suczątko. Albo „Moja Suko”.
To tak bardzo razi ludzi.
Ufam mojemu Panu, i wiem że to co mówi nie uwłacza mi w żaden sposób.
A jeśli ktoś myśli inaczej.
Szanuję to.


„Methinks, I see… where?

- In my mind’s eyes.”
~ Shakespear*

 

 

 

 

 

* „Zdaje mi się, że widzę… gdzie? Przed oczyma duszy mojej.”
Wstęp do jednej z moich ulubionych ballad, „Romantyczność” A. Mickiewicza ( na pierwszym miejscu oczywiście „Lilije”); zaczerpnięty z „Hamleta” W. Shakespeare’a (Akt 1, scena 2).

 

 

 

Su Anusz.

‚Mam Ciebie tylko, w głowie, i to nie starcza mi…’

Standardowy

‚Rozpieszczasz mnie Panie mój, wiesz…’

 

Korzystając z pustego domu, sprzątałam w pokoju planując co ugotować na obiad.
Akurat byłam przy układaniu butów, rozdzwonił się mój telefon.
Dobrze znany mi dzwonek (Yes Boss - od samego początku), szeroki uśmiech :-D
Mój kochany Pan dzwoni :-)
Tak niespodziewanie :-)
Byłam trochę niezadowolona, wszystko przez sen, a raczej koszmar, w którym nie pisałam smsów przez ponad 2 godziny. Realnie to jest niemożliwe.
Ale we śnie czuła tą bezsilność, że ciągle coś mnie zajmowało i nie pozwalało napisać, a Pan, czy sen czy nie, przejmował się i martwił że coś się stało…
W końcu wyszłam na strych i popłakałam się. Nie byłam w stanie nawet napisać głupiego „Zadzwoń”, taka byłam roztrzęsiona. A to sen..
Obudziłam się i czułam że napływają te łzy. I się rozpłakałam…
Nastrój przez ten koszmar miałam podły.
Ale jak Pan zadzwonił :-) tak jakoś zauważyłam że słońce świeci i jaśniej się w pokoju zrobiło :-)
I tak układałam buty, ale przeszkadzał mi ten brak skupienia i już tylko chodziłam po pokoju. Zawsze. A przynajmniej przeważnie. Jak rozmawiam z Panem to wydeptuję ścieżki w pokoju. :-) Taki nawyk :-)
Chyba że leżę w łóżku :-)
Lubię sobie tak chodzić i z Nim rozmawiać, podchodzę do okna, bo może gdzieś zobaczę znajomy samochód :-)
I teraz jak szybko zaczęła się rozmowa tak szybko skończyła.
Ja wróciłam na ziemię, dalej sprzątałam pokój, wymiatałam odkurzaczem w rytm piosenek, później przestawiałam łóżko (za każdym razem jak sprzątam, łózko przestawiam w inne miejsce; Pan się śmieje, że kiedyś w nocy wstanę się napić, wrócę i łóżka nie znajdę… :roll: ) i spojrzałam na postępy. I znów telefon od Pana :-) no tyle cudowności jak na jeden dzień to dużo :-)
Nie wiedziałam jeszcze co mnie czeka :-)
Pan mówi „Ja mam pomysł”.
A więc nadstawiłam uszu i w pewnym momencie nie zrozumiałam albo nie byłam pewna czy dobrze zrozumiałam :-)
Poprosiłam by powtórzył.
„Rozbierz się, weź Czarnego Przyjaciela i na łóżko.”
Oczy momentalnie mi się wielkie zrobiły i że co? Ale Czarny Przyjaciel?
„No tak, przecież jesteś sama w domu, możesz krzyczeć, skomleć, prosić…”
No, ja tak troszeczkę dziś myślałam o tym Przyjacielu, że fajnie by było skorzystać z tego pustego domu.. :-)
Naprawdę, mam podstawy, milion podstaw na to by sądzić, że mój Pan czyta w moich myślach nawet mimo odległości :-) :-) Jeszcze o tym nie wie że też dziś myślałam o Przyjacielu :-)
Ale w popłochu zaczęłam robić kilka rzeczy na raz. Szukać Czarnego Przyjaciela, rozbierać się i rozmawiać. W końcu skupiłam się na szukaniu, mniej na rozmowie, później wyzamykałam się na cztery spusty, zamknęłam okno, tak dla pewności, żeby nikt nie słyszał, rozebrałam się i podłączyłam Przyjaciela.
Z emocji cała drżałam! :-)
Ale włączyłam najpierw te delikatne obroty.. :-) lubię się bawić tak powoli, delikatnie a później coraz mocniej i mocniej…
Jak tylko podkręciłam moc od razu doszłam. Oczywiście najpierw się zapytałam. Drugi raz nie chciałam tak szybko dochodzić, ale Pan mówił „Trzymaj dalej, nie przestawaj…”, jeju, lubię ten Jego głos w takich sytuacjach, niesamowite ale mnie to nakręciło…
I już jęczałam przeciągle do telefonu „Moooooogę…?”
I drugi orgazm.
Na trzeci też długo nie czekaliśmy, jeszcze podniosłam nogi i to już był odlot..
Wiłam się na łóżku, jęczałam, może nie krzyczałam, bo jeszcze mam opory przed krzyczeniem w domu, ale.. no to było.. niesamowite..
W trakcie trzeciego doszłam do wniosku że czegoś mi brakuje..
Tak, brakuje mi kutasa Pana w cipce. Albo chociaż palca…
I nabrałam ochoty na rżnięcie. Powiedziałam o tym Panu i dalej się bawiłam.
Do czwartego orgazmu zbliżałam się dosyć długo.
Robiło mi się coraz lepiej, już czułam ten silny skurcz i pomyślałam to będzie ten orgazm..
A tu domofon.. dzwoni…
Nie puszczając Przyjaciela mówię do Pana:
- Domofon dzwoni… idę otworzyć…
- Musisz iść..?
- Muszę…. – boleśnie westchnęłam.
- No to dobrze, to idź… – cichy śmiech.
- No to idę – i zaczęłam wstawać z łóżka, ubrałam sukienkę, zakryłam narzędzie rozkoszy kołdrą i w dalszym ciągu się nie rozłączałam.
- A kto podziękuje?
-Dziękuję Panie mój – powiedziałam uśmiechając się – Muah!
I dopiero wtedy się rozłączyliśmy.
Ktoś się bardzo natarczywie dobijał do drzwi…

Stałam na środku pomieszczenia, czekając aż chłopak zabierze co trzeba.
Z zaciekawieniem mnie obserwował przez ułamek sekundy, po czym zajął się swoimi sprawami.
Tak, Mona Lisa z tajemniczym uśmiechem :-)
A ja stałam dalej. Uśmiechałam się, i przebierałam nogami, bo czułam jak mi ścieka po udach.
Zacisnęłam nogi i zaśmiałam się.
No tak, cipka przygotowywała się na rżnięcie, a tu tylko powierzchowne zabawy.. :-)
Tak, trzy orgazmy to rozgrzewka, zdecydowanie… :-)

Ciągle pisałam, że chcę rżnięcia, że chcę się pieprzyć z moim Panem i mam ochotę na jebanie. Nie wiem co we mnie wstąpiło :-)
Chyba Czarny Przyjaciel pozbawił mnie na trochę zmysłów, a może raczej.. pobudził niektóre :-)
Kończyłam sprzątać. Ostatnia prosta, łóżko.
Ok. Super, ładnie pięknie wyszło, mam nadzieję że żaden pająk nie będzie miał zamiaru wchodzić na moje łóżko.. nienawidzę pająków. Uciekam z krzykiem z pokoju na widok malutkiego, a co dopiero jak widzę na suficie tego wielkiego czarnego… Brrrrr!
Ale, ładnie pokończyłam pokój, i poszłam do kuchni. Ale jeszcze :-)
Jeszcze chciałam sprawdzić jak bardzo jestem mokra :-)
Przejechałam palcem między udami.. zatopił się.. zjechałam jeszcze niżej..
Mmm, no nie mogę się oprzeć.. wsunęłam palec do środka i zaczęłam poruszać… a to jeszcze kawałek wsunę… bezbłędnie znalazłam moje ulubione miejsce ( mój Pan robi to lepiej.. dlatego nie przepadam za zabawami solo..), dobra, troszeczkę poruszam i.. wsunęłam palec do końca, jeszcze nic nie zaczęłam konkretnego czuć a tu.. telefon dzwoni… :-)
Ale się śmiać zaczęłam :-)
I mówię do Pana, że ma wyczucie :-) i mówię że zrobiłam coś złego :-)
I powiedziałam wszystko jak na spowiedzi :-)
A Pan :-) powiedział że kuszę :-) i że tylko lać :-) i że jak mogłam tak bez pozwolenia :-) a ja pokrętnie tłumaczyłam, że ja tylko włożyłam i sprawdziłam, że nic takiego się nie działo i w ogóle… :-)
„Ale powinnaś się zapytać czy możesz, bez pozwolenia nie wolno”.
Ale słyszałam, że był rozbawiony tym wszystkim.. :-)
Dalej bym się nie posunęła. Pamiętam konsekwencje, jak kiedyś posunęłam się za daleko i bez zgody doszłam. Bez wiedzy Pana.
I nie, nie chodzi mi o chłostę. Chodzi mi o to, jak ja się czułam.
Mój stan był dla mnie największą karą.
To była taka zmiana.. bo wcześniej lubiłam zabawy solo. Takie miałam na co dzień. Ale jak poznałam Pana. Było ograniczenie. Bez pozwolenia mam tego nie robić.
Z początku było trudno.
Ale teraz już nawet nie chcę tego sama robić, skoro wiem jak cudownie może być we dwoje.
A jeśli zdarzyło mi się dojść bez wiedzy. Miałam ochotę położyć się u stóp Pana i leżeć. Przyjąć najgorszą chłostę, cokolwiek wymyśli, byle tylko zmyć z siebie to poczucie winy.
Chciałam, żeby Pan oczyścił moją duszę. Nie potrafiłam sama tego zrobić. Tylko z Jego ręki katharsis jest możliwe…
Wracając do rozmowy :-)
Trochę się poprzekomarzaliśmy :-) że ja przecież grzeczna jestem :-) ale mnie to tylko lać, bo nie można bez pytania :-)
Jeszcze się pośmialiśmy, tak nie lubię jak zbliża się koniec rozmowy..

I skończyliśmy…
A ja poszłam do kuchni…

Ale to lanie.. hmm…
Chociaż mnie bardziej interesuje spacer z wibrującym ptysiem :-)
Oh! Jak mi się to podoba :-)
Po tym spotkaniu wtorkowym jakoś tak przychylniej patrzę na ptysia różowego :-)
Może to przez te orgazmy w wannie z ptysiem w tyłeczku..? :-)
Mmmm, rozmarzyłam się… :-)

 

 

Su Anusz. (muah!) :roll: