Nieposkromiona.

Standardowy

No Pan wczoraj pozwolił. Na wiele.
Czego się nie spodziewałam.
Jestem wdzięczna. Potrzebowałam tego, Pan dobrze o tym wiedział i pozwolił!
a ja prawie zemdlałam z wrażenia!
Nie mogłam się doczekać, jak już na spokojnie położę się w łóżku!
Wyjątkowo wisienki poszły w ruch. Ale dały taki efekt.. że już mimo tego bólu przy zdejmowaniu musimy je wprowadzić NA STAŁE.
Do teraz zastanawia mnie jak to możliwe, ból ale przy zdejmowaniu jak ten ból wzrastał tak samo orgazm podnosił się wyżej i wyżej.
Jak to możliwe, że między bólem a rozkoszą jest taka subtelna granica?
Albo jak to możliwe, że ból podkręca podniecenie?
Samo myślenie o klapsach, pasie czy dyscyplinie, ostatnio nawet o trzcince (!) potrafi nakręcić..
W każdym razie.. 
Zaspokojona tak troszeczkę. Dla mnie dwa orgazmy to rozgrzewka. 
Ale na następne spotkanie będę dobrze przygotowana, bo teraz nie mogę zapomnieć o minionej nocy. 
bo wolałabym, żeby to PAN mnie dotykał, mój Pan, dotykać, pieprzyć, głaskać, lać i tak w kółko. No i przytulać. A ja bym Go miziała, głaskała, dotykała, całowała i te inne słodsze rzeczy, bo mój Pan zasługuje na wszystko, co Najlepsze. 

Tak jak w moich fantazjach…

 

 

Su Anusz. 

Without You, I’m nothing…

Standardowy

 

Ten stan, kiedy tęsknota jest czymś normalnym, codziennością, jak dni zlewają się w szarą całość. Jak się jest w stanie zawieszenia.
Szuka się czegoś jasnego, błyszczącego, jakiejś dziury przez którą wdziera się ciepłe światło, dające nadzieję. Ta chęć ogrzania się jest silniejsza, mimowolnie zbliżam się do tej jasności, czuję jak mnie ogrzewa, na pocżatku nieśmiało, za chwilę coraz mocniej.
Ale zaraz znika.
Znów wszystko wraca do normy. Jest wszechogarniająca szarość, jest zimno, cicho.
Ten płomyk radości gdzieś umknął.
I nadchodzi Noc.
Złudne ukojenie.
Paradoksalnie to w Nocy najwięcej myśli kłębi mi się w głowie. I tylko jeden głos, głos mojego Pana przedziera się przez różne scenariusze.
Scenariusze przeszłości, teraźniejszości i wyczekiwanej przyszłości, absurdalne, abstrakcyjne, całkiem mozliwe, nie do przyjęcia, do akceptacji, aż w końcu niemożliwe (chociaż i niemożliwe staje się możliwe…) i pewne.
Noc nie daje mi odpoczynku. Gdy usypiam, rozwiera swoje ramiona wpuszczając mnie w świat fantazji.
Moich pragnień, marzeń… ale wszystko działa na Jej zasadach. Często z marzenia powstaje koszmar.
Dzisiejsza Noc była łaskawsza.
Pozwoliła mi chociaż przez chwilę, przez te kilka sekund znaleźć się w ramionach Pana, blisko Niego.
Pozwoliła mnie dotykać, całować i przytulać.
We mnie obudziła sucze instynkty.
Znalazłam się w scenerii z horroru, utrzymanym w erotycznym klimacie. Cały nastrój wręcz pulsował erotyką i podnieceniem.
Nie skończyło się grzecznie w łóżku, na delikatnych i leniwych pieszczotach.
Skończyło się wtedy, gdy z twarzą w spermie szłam korytarzem za Panem mijając ludzi, którzy z zaciekawieniem mi sie przypatrywali.
Jak do tego doszło?
Znaleźliśmy się w tolaecie, zapewne restauracyjnej, wiem że już klęczałam i czekałam na dalsze polecenia, wtedy Pan strzelił mnie w pysk, złapał za włosy i pieprzył moje usta kutasem. Najpierw mną kierował, ale jak juz złapałam rytm pozwolił abym sama się Nim zajmowała. Najlepsze jest to, że nawet we śnie czułam Jego kształt w swoich ustach.
Po chwili czułam jak część spermy spływa na moją twarz a częśc do ust.
Pan jeszcze pomógł mi się nieco wytrzeć (mimo że całkiem sporo zostało na twarzy), doprowadzić do porządku i wyszliśmy. Po przekroczeniu drzwi połknęłam to, co zostało w ustach.
Pamiętam, pamiętam jak czułam ją na języku! Taką ciepłą i oblepiającą! A to był sen! Ale czułam!
To było tak realistyczne, że po przebudzeniu zastanawiałam się, czy aby mi się to nie przydarzyło naprawdę…
Pewnego dnia, wyjątkowego, tak było. Nie wyszłam z twarzą w spermie, ale grzecznie klęczałam i czekałam na Pana w toalecie… Nawet nie byłam wtedy szczeniaczkiem. Byłam na samym początku, powoli przekraczałam próg…

 

 

W ciągu ostatnich dni miałam dużo takich snów.
Z Panem w roli głównej.
Z Panem, orgazmami, przyjemnością, dotykiem, pocałunkami, obciąganiem, seksem.
Tęsknota, coś normalnego…

 

 

Tak, gify TEŻ przyczyniają się do mojego nienaturalnego pobudzenia..
Ja tak dalej nie wyrobię…! 
Eh!

Su Anusz. 

 

Nastają zimne czasy…

Standardowy

!!!Zwiąż mnie, zwiąż mnie, zwiąż mnie, zwiąż mnie!!!

Idzie zima. A w związku z tym, w rozmowach z Panem przewijają się sopelki.
Kiedyś się takim bawiłam… :-)
Poza tym kostki lodu..
Ale takie tarzanie się w śniegu.. :-) Czemu nie :-) Nie opuszcza mnie ta wizja… :-)

Idzie zima, otwierając przede mną tyle możliwości…

Su Anusz.

Bezwstydnie Przyjemna

obedience
Standardowy

Ah, jutro już spotkanie! Właśnie powoli kończę malować paznokcie na czerwono.
Mam tyle planów!
Przede wszystkim w co się jutro ubiorę. Już wczoraj miałam wszystko naszykowane, dziś przymierzyłam, no jak tak wyjdę.. będę mocno przyciągać uwagę, zwłaszcza… „oczy”.
Ale ciiii na razie nic nie piszę! Wszystko się wyjaśni po spotkaniu.
Oczywiście moje pomysły, momentami poronione, spisane na kartkach, ile ja czasu poświęciłam żeby je wszystkie znaleźć!
Nowa sukienka, też zabieram żeby się na żywo pokazać, co jeszcze?
Cała reszta, ta najpotrzebniejsza. Żel, Czarny Przyjaciel, płyn, kosmetyki, ta „nowa”-stara zabawka której jeszcze nie testowaliśmy, ah, czarna koszulka, żeby tak nago nie paradować… :-)
Zresztą, kogo ja chcę oszukiwać że ją założę? :-)

Nie mogę się opanować, mam ochotę piszczeć jak dziecko, ciągle myśli przebiegają mi przez głowę, różnej maści, już wyobrażam sobie moment jak się ubieram i jadę na małe zakupy (drink dobra rzecz…) i jak czekam na Pana w tym samym miejscu co zazwyczaj :-)Już czuję ten zwinięty żołądek, zaczęło się w sumie dziś koło południa :-) uświadomiłam sobie jak bardzo czekałam na środę a tu już południe :-)
A teraz wieczór :-) pójdę spać niedługo, a jak się obudzę będzie już czwartek :-) jak to Pan lubi mówić :-)
Przypomniałam sobie zasady, tak na wszelki wypadek. Z wielką ochotą mówiłam o wiązaniu :-) byłam sceptycznie nastawiona na kabelki, ale już sama wspomniałam o bacie :-)

 

Ja już chcę iść spać i już chcę jutro!!!

 

Napiszę po spotkaniu… :roll:

 

muah ;*

 

 

 

Su Anusz.

 

Zobacz o czym myśli Suka.

Standardowy

Wyobraźnia.
Cenny dar.
Czasem chciałabym jej nie mieć, pozbyć się, wyłączyć ją.
Tak jak dzisiaj. I wiele razy wcześniej.
Wyobraźnia wcale mi dzisiaj nie pomaga. Podsuwa różne dzikie wizje, które podniecają i nie dają normalnie żyć.
Dziś idąc przez miasto szczególną uwagę zwróciłam na wiązanie.
Tak mi tego brakuje.. unieruchomienia. Jeszcze zasłoniętych oczu.
I ta słodka niewiedza, czy Pan zaszczyci delikatną pieszczotą czy może raczej tą mocniejszą. 
To wyostrzenie zmysłów, jak się bardziej słyszy, bardziej czuje, bardziej…
Chłonąć każdą sekundę, tworzyć mozaikę z doznań, emocji i odczuć, czuć, ale pełniej, skupić się tylko na tym bodźcu…

Wypełnienie ciepłem aż po same brzegi, każdy zakamarek ciała, czuć wszystko, ale nie widzieć niczego.
Mieć pewność wcale jej nie mając. 
Oddać się bez wahania.

Czasem się waham. Ale to wahanie nie jest z mojego niezdecydowania, czy aby na pewno dobrze robię. Pan to wie za mnie. Waham się raczej z potrzeby dyskusji. A może i z potrzeby zostania ukaraną.
Lubię te przekomarzania. Nie ma nic cudowniejszego niż uśmiech Pana w takiej sytuacji. Gdy Go rozbawiłam.
Patrzy na mnie wtedy pobłażliwie jak na dziecko, On wie że ja wiem jakie mogą być konsekwencje gdy posunę się za daleko i już kombinuje co mi tu zrobić, Jego oczy się śmieją, patrzę w nie i widzę ciepło i tą osobliwą energię bijącą z nich, energię mojego Pana, wyjątkową, wokół nich robią się delikatne zmarszczki na które uwielbiam patrzeć, nie ma nic seksowniejszego niż zmarszczki wokół oczu, jeszcze jak jest się ich powodem.
Uśmiechają się też Jego usta. Dopóki nic nie mówi. Rozbraja mnie ten uśmiech, czuję mrowienie w dole brzucha bo taki uśmiech zawsze zwiastuje coś… niesamowicie przyjemnego. Ewentualnie zapowiada katastrofę, czyli łaskotanie.
Pan ciągle wspomina o wiązaniu i łaskotaniu mnie… mam nadzieję, że w końcu o tym zapomni, gdzieś to uleci z Jego głowy i uhm..
To jest tak, czuję się przy Nim bezpieczna, to cudowne uczucie, ale jak już tylko zbliża dłonie do tych miejsc wrażliwych na łaskotanie to już taka bardzo bezpieczna się nie czuję… :-)

Myślałam też o biciu. Jak ja to lubię pisać :-)
„Zbij mnie!”
Ojeju :-) aż samo pisanie o tym mnie nakręca… żeby moja wyobraźnia się za bardzo nie rozszalała..
Ale bicie :-) jak już raz się spróbuje, to juz się nie przestanie. Kiedyś coś takiego przeczytałam i nie wiedziałam jak to się ma do rzeczywistości.
Cóż… teraz już wieeem… Niby jak Pan wyciąga pas albo pokazuje trzcinkę to mówię nie nie, a może wcale, albo na następnym spotkaniu..
Ale przyznaję, bez chłosty to tak jakby się nie doprawiło jedzenia.
Takie no hmm, fajnie fajnie ale czegoś jednak brakuje. A jak dłuższy czas nie ma to oooj, szaleństwo, przynajmniej ja szaleję. Szukam sama sposobności żeby sobie dać klapsa albo dwa. Po sklepach jak chodzę to idę na dział z paskami i z rozmarzeniem dotykam ich wyobrażając sobie jak Pan używa go na mnie. Wszędzie, dosłownie wszędzie szukam podtekstów.
Kabelki też czasem w ruch idą, częściej dłonią sobie dogadzam.
To znaczy..
W sensie taki klaps czy coś…
A Czarny Przyjaciel siedzi w szafie i czeka.. nie tknę go bez pozwolenia ale czasem aż mnie skręca żeby go wyjąć…
Ale nie, nie ma mowy.
Silna wola. Trzeba trenować.

Nagrałam ostatnio filmik dla Pana. Nie mogę się rozpisywać, ponieważ jeszcze go nie widział.
Ale powiedziałam że zrobię dla Niego prezentację na żywo :-) jeszcze udoskonalę troszeczkę :-)
I miałam nadzieję, że się nie zdenerwuje że złamałam kilka zasad… :-)
Myślę, że jak Pan zobaczy efekt to wybaczy mi wszystkie złamane zasady tamtego dnia :-) nawet spóźnienia z smsami :-)

 

„Nie chciałabym być niegrzeczna
Ale wiem, że w twojej głowie już rozchylam kolana”

 

 

 

Su Anusz.