Podróż w nieznane. Przystanek ‚STRACH’.

Standardowy

Ciągle siedziała obok nas kobieta, ta pani która przyciągnęła moją uwagę na początku imprezy. Blondwłosa.
Nie mialam nic przeciwko, mój Pan położył nawet moją rekę na jej udzie co mnie strasznie zaskoczyło, bo kompletnie nie wiedziałam co mam robić, no ale zaczęłam kreślić paznokciami wzorki na jej udzie. I cholernie mi się to podobało, jak paznokieć przesuwał się po siateczkowym materiale jej – jak się później okazało – bodystockingu.
Miałam ochotę to rozedrzeć, ale opanowałam się i zajęłam tym, co działo się w pokoju.
I zrobiłam z siebie ogromną idiotkę, na imprezie, ale też później, następnego dnia i kolejnego. Zachowałam się niesprawiedliwie, czego bardzo żałuję. Ale o tym wie tylko mój Pan. I jest mi strasznie głupio, aż mi brak sił do samej siebie jak o tym pomyślę. 

W kazdym razie, wracając do imprezy…

W pewnym momencie poszliśmy do pokoju, tam gdzie była palarnia.

Połozyliśmy się na łózku na chwilę, nie mam pojęcia która była godzina, pamiętam ze do północy czas szybko zleciał, a po północy czas ciągnął sie jak spaghetti na talerzu.
Pan w pewnym momencie zapytał się o kobietę. Czy mi się podoba, jakie wrażenie na mnie zrobiła, czy chciałabym z nią coś się pobawić..
Wrażenie na mnie pozytywne zrobiła. Od samego poczatku. Jak ja to określam, ‚fajna’.
Czy chciałabym się pobawić.. i tu miałam ochote sie rozpłakac. Tak! Myślalam o tym jakby to było, gdybyśmy.. gdybym ja.. i ona.. ale odpędziłam to od siebie. Nie chciałam o tym myślec.
A mimo to, gdy Pan zapytał mnie CZY CHCIAŁABYM, wiłam sie jak piskorz unikając jednoznacznej odpowiedzi. Byłam tym zawstydzona. Koniec końców powiedziałam że nie. Mimo ze od samego początku myślami zbaczałam na temat ona, ja, łóżko… hmm…
Ale sama nie wiem, może myślałam, że nie zainteresowałaby się takim stworzonkiem jak ja?
Chociaż sama myśl, Pan sie pyta, czy bym chciała, kurczę no chciałabym ale niieeee…
I tak oto straciłam szansę.
Jeszcze na łóżku rozmawialiśmy, o tym zdradliwym kółeczku z cyferkami, które wywróżyło mi tłustą 16-tkę.
I Pan zaproponował, idziemy zakręcić i zobaczymy ile razów ci wyjdzie.
A ja tak patrzę.. ale czy to konieczne? Jednak poszliśmy. I zaczęłam kręcić, i kręciłam, i raz to było 16, raz 1 raz jakieś 6.
I Pan powiedział, to teraz 6 razów.
A ja tak patrzę.. ale jak to?
Cieszyłam sie ze było prawie pusto w pokoju, bo większość, znaczna wiekszość przeniosła się do kuchni i z ożywieniem dyskutowała o czymś.
Ale przed przywiązaniem do krzyża poprosiłam Pana, czy moge jeszcze raz zakręcić.
Ale nic nie zmieniamy. Nie zmieniamy, tylko byłam ciekawa co bym wykręciła.
Co wyszło?
JEDEN!
Smukła jedyneczka!
No świetnie.. podeszłam do krzyża, dałam się przywiązac, jeszcze pokazałam, że mi się obluzowało przy lewej ręce. I co.. Pan oczy zasłonił i koniec.
Miałam cichą nadzieję, że nie widać jak bardzo drżą mi kolana. Jak już związana byłam, i z zasloniętymi oczami to pomyślałam, teraz może zdarzyćsię wszystko…
No, i sie zdarzyło..
I nagle nie ma Pana. Poszedł. Słyszalam. Ale też słyszałam, że robi się jakieś zamieszanie.
I znów strach przejął kontrolę nad moim cialem. Żołądek gdzies się miejscami zamienił z jakims narządem, nogi drżaly, wstrzymała oddech i nasłuchiwałam…
A tu trzask!
Nie pamiętam czym dostałam.
Słyszałam jeszcze że ktoś zakłada rekawiczki. Przeraziłam się, bo moja wyobraźnia podsunęła mi na mysl, ze oto się stanie, będą igły w sutkach. Byłam w idealnej pozycji, ręce związane, piersi łatwo dostępne, przesunąc tylko pasek od uprzęży.
Bałam się tego. Cholernie się bałam.
Ale to nie było to.
Skupiłam się na chłoście.
Doszło do magicznej 6, trochę obolała byłam, ale o tym przekonałam się na nastepny dzień.
I nagle cisza. Spokój. Gdzie mój Pan? Co teraz będzie?
I poczułam to. Najpierw tylko w trzech miejscach. A później już nie wiedziałam gdzie. Na całym moim ciele były dłonie! Wszędzie, po prostu wszędzie!
Byłam zbyt przerazona, żeby odczuwac przyjemność, co nie znaczy że wcale mi się nie pdoobało.
Najpierw z taką ciekawościa czekałam, co się dalej wydarzy, a ręce, zwłaszcza te między nogami posuwały sie coraz dalej.. Później już taka osłupiała byłam, wcale się nie ruszałam, tylko starałam się odczuwać te wszystkie bodźce, gdzies na tyłku, gdzieś przy cipce, na piersiach, na twarzy, o matko, co to było, szał!
Podobało mi się to, gdybym nie była tak przerażona, byłabym bardziej.. plastyczniejsza w rękach tych, którzy mnie dotykali.
Podobało mi się, później opowiadałam Panu, jak można byłoby to urozmaicić i rózne dzikie pomysły mi do głowy przychodziły.
Ale ręce przestały mnie ‚obłapiać’.
I czekałam co dalej! Byłam taka napięta, że jak poczułam, że Pan mnie rozwiązuje to kamień spadł mi z serca, ten pozostały.
Zdjęłam przepaskę, Pan mnie zgarnął i na miekkich nogach poszłam za nim. Byłam oszołomiona.
Tyle rąk! Na moim ciele! Ale jak to!
Na palarni miałam ochotę płakać z emocji! Miałam gardło ściśnięte, nie wiedziałam co powiedzieć, mówiłam tylko że podobało mi się, żę było fajnie, ale za bardzo się denerowałam.
Gdyby była możliwość jeszcze raz.. to ja chętnie.. nawet po drugiej stronie ciała.. :-)
Zapomniałam wspomniec o fotografie. Perspektywa zdjęc mnie ucieszyła, nawet wizja tego, że ja tez miałabym pozować, w tych kilku „drobiazgach”, które jeszcze do torby wrzuciłam znalazła się maska i skórzane rękawiczki po łokieć. I już widziałam siebie w tym stroju.. chociaz ja to niepewnie czuje się przd obiektywem.
Ale jakoś te zdjęcia gdzieś mi umknęły i nie mam.
Nic to, mam nadzieję że jeszcze będzie okazja.
Powoli towarzystwo zaczęło się rozchodzić.
Najwytrwalsi zostali do samego końca.
Mnie już ścinało od jakiegoś czasu, więc z ulgą przyjęłam propozycję Pana, że pójdziemy się położyć.
W pamięci miałam jeszcze, jak Pani z długimi włosami lała dziewczynę na koźle. Jeju, jej to bat pasuje, bez dwóch zdań, chociażby ze względu na jej wygląd. Wiem, po wygladzie się nie ocenia, ale jej zachowanie, styl bycia też pasuje do wygladu. I do bata.
Drugą sceną, równoleglą do tej z kozłem i Panią była scena meskiego obciągania. To mnie zafascynowało masakrycznie.
Pierwszy raz widziałam to na żywo.. pies przywiązany do krzyża, zasłonięte oczy, a drugi klęczał przed nim i mu obciągał..
Później później, na drugi dzien dowiedziałam się, że pies nie wiedział że to mężczyzna mu obciągal i nikt mu nie chciał powiedziec kto to był..
Położyliśmy się. I przyszedł czas na Nasze zabawy.
Tak mi brakowało pieprzenia. Jeszcze palce Pana, i ja miałam się wypiąć i On tak mnie pieprzył.. a ja krzyczałam że nie nie! Nie! Bo się posikam! No ale Pan był wyrozumiały, przyjęłam Jego ulubiona pozycję iii.. no. Zakończyliśmy bardzo przyjemnie imprezę.
I usnęliśmy. W końcu wtulona w mojego Pana! Musiałam tyle na to czekać! Tak długo! Smutno mi było, ze zostało się tak niewiele czasu, że ledwo oczy zamknę i trzeba będzie wstawać.
Sukienkę jeszcze rozpięłam, bo w tej uprzęży się niewygodnie Śpi. Poza tym chciałam poczuc dotyk Pana na piersiach, były tak spragnione podszczypywania, władczego ściskania w dłoniach!
Eh..
Usnęłam. A obudziłam się jak Pan wstał. Nie lubię jak gdzieś idzie, nawet jesli to łazienka.
Odwróciłam się tyłem, tak jak lubię.. i po chwili slyszałam jak wchodzi do pokoju. Kładzie się za mną, przytula mnie mocno i tak śpimy.
Zasnęłam z uśmiechem na ustach.
I za jakieś.. kilka godzin? Pobudka.
Tylko mój Pan potrafi mnie w nocy lać, a kilka godzin później łagodnie budzic. Uwielbiam to. Uwielbiam.
Jeju, trzeba było się zbierać..
Wyszłam z pokoju…
W ostatnim momencie naciągnęłam uprząż i czmychnęłam, zasłaniając przy tym pruderyjnie piersi tak, jakbym poprzedniej nocy wcale nie chodziła półnaga…

Su Anusz.

Podróż w nieznane. Plac Wyuzdanych Zabaw.

Standardowy

…padło pytanie:

CZY BYŁAŚ GRZECZNA?

A ja taka wystraszona patrzę i mówię, no nie byłam grzeczna. Zapytała się mojego Pana a mój Pan powiedział że byłam, obronił mnie i Pani Mikołajowa zagrzmiała mi tuż przy uchu:
– To teraz zobaczymy kto mówił prawdę!
No i co wylosowałam?
16.
Wielkie, tłuste, okrągłe 16…

Zebrani podniecili się wizją 16 razów a ja nerwowo się uśmiechnęłam i nawet nie pamiętam jak znalazłam się na koźle.
Wiedziałam że nie będzie bardzo boleć, nie mogła być zbyt duża siła bo rózga by się rozleciała, ale…
Z automatu liczyłam. Wolałam liczyć, żeby nikt mnie nie upominał.
Doszło do 16, taka zawstydzona poszłam usiąść obok Pana.
Troszeczkę inaczej sobie wyobrażałam pierwszy raz z rózgą :-) ale i ten był ciekawy i podobało mi sie :-)

Później w międzyczasie były zabawy z psami.
Zabawy, cóż, byłam najbliżej krzyża, dwa razy zostałam smagnięta biczem w kolano.
To było.. zawsze zaskakuje mnie to, jak się obchodzi z psami.
Zawiązane kutasy, wychłostane pośladki czasem do krwawych śladów, zapinanie ciężarków.
Ten pies przy krzyrzu był chłostany po plecach i pośladkach i dalabym sobie rękę uciąć, że była na pośladku czerwona smuga z krwią. Plecy całe czerwone, obłednie to wyglądało, musze mojego Pana poprosić, żeby też mnie tak wychłostał, ale ten.. mężczyzna, pies. Stał tam. Nie krzyczał, czasem sapnął, czasem głośniej jęknął, ale słyszałam, byłam najbliżej krzyża, słyszałam jak głośno oddycha, jak wstrzymuje oddech, jak wydobywają się z jego gardła różne dziwne dźwięki.
Zero płaczu.
Ja nie neguję tego chłostania, po prostu chcę przekazać, że jeszcze wiele rzeczy mnie fascynuje i wielu rzeczy nie rozumiem, ale w żaden sposób nie oceniam i nie mówię że to źle.
Jest wiele spojrzeń na klimat. Zawsze sobie to powtarzam, a każdy obeznany w temacie o tym wie.
Każdy robi to co lubi i nie mam prawa ani najmniejszego zamiaru się wtrącać czy oceniać.
Koniec kropka.
Po prostu mnie pewne rzeczy fascynują.
A jak ogladałam zaczerwienione ciało psa. To już kompletnie.
Chodził też pies w masce, a ta maska tak szalenie mi się spodobała! Czarna, skórzana, z pyskiem! A z tyłu wiązana, jak gorset! Dwa w jednym!
I jak obserwowałam tego psa w masce to zastanawiałam się, kiedy dojdę do takiej perfekcji i będę się tak zachowywać? Szczekać, chodzić na czterech no.. łapach. To też był ciekawy element.
Interesujące było testowanie nowej maszyny.
Jak do tej pory widziałam taką na filmach i gifach.
Skrzynka z patykiem a na końcu patyka wibrator.
To takie bardzo duże uproszczenie, bo gdybym miała przytaczać, z czego ta „skrzynka” jest zbudowana.. :-) trochę by mi to zajęło :-) poza tym nie jestem w tych sprawach ekspertem :-)
Zaczęło się testowanie.
Mnie osobiście podobał się pomysł, i zrealizowanie, i ogólnie jak to wyglądało, ale.. jakoś sama nie chciałam testować. Nie wiem, najpierw nie odpowiadało mi to, że tyle ludzi jest, ale była możliwość przeniesienia do pokoju i w takim kameralnym gronie testować, ale kobiety testowały, było ok, ale ja ciągle nie byłam przekonana.. nie jestem wielką zwolenniczką wibratorów, owszem, dodatki, kulki, jakieś dziwne rzeczy tak, ale jakbym miała się pieprzyć wibratorem.. bywają baardzo interesujące.. ale wolę jak rżnie mnie kutas Pana.. albo Jego palce..
I nie poszłam tam na środek. I nie testowałam.
Czy żałuję?
Nie sądzę, maszyna bardzo fajna, ale tyle kobiet  (i nie tylko kobiet… ;-) ) ją przetestowało…:-) Wszystko oczywiście odbywało się z zachowaniem bezpieczeństwa i higieny, także to nie byle jakie zabawy :-)  Ale ja czułam opory przez moja wybujałą wyobraźnię. A jak coś się stanie, a jak będzie bolało, a jak się nie wsunie dobrze, wszyscy będą patrzeć, a jak coś zrobię nie tak?
Wszystko było kontrolowane. Wszystko było bezpieczne.
Tylko moja wyobraźnia. Jak się czasem odezwie.. masakra…

I tak jakoś tempo zwolniło, zrobiło się spokojnie… leniwie… błogo…

Su Anusz.

Suka i jej (nocne) śmiałe poczynania.

Standardowy

Tak, taaaak, zrobiłam to! 
Zapytałam się! 
A takie podchody robiłam! 
A jak Pan pozwolił to mmmm! :-) 
Ogólnie to do końca byłam przekonana, że na mizianiu stanie, że Pan się zaśmieje i powie że tylko mizianie i dotykanie a tu zapytałam się o orgazm! O jeden malutki! 
I taaak, dostałam pozwolenie!
Jeszcze Pan napisał, że ma noc dobroci iii :-) 
Jeju :-) 
Zaczęłam od piersi, tylko dotykanie, ale jak zawsze piersi to za mało :-)


i zapytałam się o mizianie między udami, i taaak, mogę :-) i na końcu, bez większych nadziei i lekko zaspana zapytałam się o orgazm :-)
Ale jak przeczytałam, że zgoda, od razu odżyłam i już się układałam :-)
I był taki malutki faktycznie :-) 
Ale Pan pozwolił, samo to, że wyraził zgodę na takie poczynania śmiałe swojej Suki! 
Oczywiście na końcu kac moralny, że nie było Pana obok, że nie przyłożył ręki do orgazmu. 
Nie lubię sama dochodzić. Już przestało mnie to kręcić. 
Ale wpadły mik pomysły na następne spotkanie, jednym z nich jest pokaz jak się bawię, a potrafię to robić dłuuuugo :-) 
Ale ciiiiii :-) 
I oczywiście, jak na grzeczną i ułożoną Sukę przystało, dziękowałam za taką wspaniałomyślność :-) 

Ale, nareszcie się odważyłam :-) 
Wniosek taki, że lepiej zapytać :-) 
Może trafi się orgazm a może.. :-) słodkie dręczenie :-)

 

 

Su Anusz. 

Mogę…?

Standardowy

Podnieca mnie sama myśl. :-)
O tym co zrobię. :-)
Tak, dziś to zrobię! Nie usnę (uprzednio pytając się o zgodę), nie będę oglądać filmów, nie odpuszczę! 
Zapytam się, czy mogę się dziś dotykać! 
Ale tylko piersi.. :-)  bo dalej nie mogę się zapuszczać, poza tym sama nie chcę!
mimowolnie przypomniał mi się ostatni filmik nagrany dla Pana. 
Szczerze i bez bicia przyznaję, to kręcenie filmików bardzo mi się spodobało  :-)
Ostatnio było tak, że.

Dostałam pozwolenie od Pana na 3-4 orgazmy :-)  
Myślałam że to będzie przez telefon, ale Pan powiedział, żebym nakręciła filmik :-)
I dodał, że mogę użyć Czarnego Przyjaciela :-) propozycję ptysia przyjęłam wykrzywieniem warg, ale spytałam się czy mogę sama coś sobie wyszukać. 
Oczywiście  :-)
Postawiłam na wisienki :-)  ale nie na sutkach, tylko zapięłam na cipce :-)  
Przygotowałam sobie łóżko. żebym wszystko miała pod ręką. 
I wszystko robiłam na bieżąco.
Założyłam wisienki, ułożyłam się, i załączyłam Czarnego Przyjaciela. 
Bawiłam się troszeczkę ze sobą :-)  przyznaję  :-)
Ale wisienki jeszcze potęgowały doznania! I ja chcę jeszcze raz!
nie miałam pojęcia, już chyba zapomniałam jak to jest z wisienkami na cipce! Muszę na następnym spotkaniu wspomnieć Panu o wisienkach na cipce, bo tak ciągle sutki i sutki… :-)  
W każdym razie ładnie pięknie 4 razy doszłam i koniec! Trudno mi było chować Czarnego Przyjaciela, bo uznałam to za rozgrzewkę.. :-)  
Aaale filmik ładnie nagrałam :-) od razu napisałam do Pana że skończyłam i 4 orgazmy są udokumentowane  :-)

Niedługo się położę. :-)  
Nie wiem, czemu, od kilku dni brakuje mi odwagi żeby zapytać się o pozwolenie.. :-)  bo tak to jest że piersi to za mało w pewnym momencie i chcę więcej… :-)  
Taka niewyżyta bestia jestem czasem :-)  
Ale naprawdę, ja się dziś postaram i będę chciała tylko piersi.. :-) serio :-)  
Wczoraj przyglądałam się swoim palcom iii o czym ja myślałam! Można je w różny sposób wykorzystać!  :-)
Ale ciiii, trzeba działać! 
JEŚLI uzyskam pozwolenie, to…
Dziś macam cycki! Bo lubię… :-)  

 

 

Su Anusz.

Potknięcia (nie)pokornej Suki.

Standardowy

Bywa tak, że czasem brak mi pokory. Oczywiście. Mimo że jedna z zasad brzmi właśnie POKORA, zdarzają się momenty, kiedy tej pokory niestety nie widać. Tak jakby na jedną chwilę wyparowała. 
Wtedy ja zamykam się w Czarnej Otchłani, a Pan wkurzony i zdenerwowany (na mnie) przekierowuje mnie na właściwe tory.
Bywam wredna, uparta, złośliwa, niepewna, panikuję, histeryzuję i czasem wycofuję się z życia. Ale bardziej niż kultywowanie moich (złych) nawyków pragnę stać się taką Suką, jaką sobie wymarzył mój Pan.
Posłuszną, pokorną, wierną, doskonałą, idealną.
Dla Niego. 


To było długie spotkanie po bardzo długim okresie czasu, byłam nakręcona, bo przed tym długim spotkaniem było jeszcze to spotkanie krótsze. 
Nakręcenie można interpretować na rożny sposób. Pobudzenie, podniecenie, fioł, niecierpliwość, pragnienie.
Ok, ok, to wszystko było, ale…
Było coś jeszcze.
Było uczucie strachu, które zostało zasiane jakiś czas temu. I samoświadomość, że przez to, co robiłam, nie będę przytaczać tego, bo  wstyd się przyznawać, przez to co robiłam, czeka mnie kara.
I nie mizianie, dwa uderzenia trzcinką i groźna mina.
Tylko coś bardziej głębszego.
I wiedziałam, wiedziałam że mnie to nie minie.
Bo wiedziałam, że przeskrobałam więcej niż zwykle, i moje działania nieprzystające Suce wymagają kary, pokazania, czy raczej przypomnienia, gdzie moje miejsce, jakie moje obowiązki i zasady.
Drżałam. Ciągle drżę, bo zdradzę w sekrecie, że.. jakoś na tym spotkaniu nie udało się zastosować kary. Wiem, że to co zrobił mi Pan na ostatnim spotkaniu to tylko ledwo widoczny czubek góry, gdzie na kolejnym spotkaniu czeka mnie cała reszta tej góry.
Wybrałam sobie karę. A może to tylko część kary, a może tylko rozrywka, nie wiem.
Ale zaskoczyło mnie to, jak Pan zapytał, czy chcę 16 minut czy kija.
Myślałam że jak zawsze się ze mną droczy, bo przecież Suka nie ma wyboru, prawda?
Tak więc myśląc, że znów się ze mną droczy, i że po tym jak ja powiem o moim „wyborze” i tak zrobi po swojemu.
Wybrałam 16 minut. Pan się zgodził. Powiedział dobrze, będzie 16 minut.
Otworzyłam szeroko oczy, ze zdumienia, zaskoczenia, zabrakło mi języka w pysku..
Ale jak to?
Dopiero po chwili zaczęłam się zastanawiać. 16 minut ale CZEGO? 16 minut, to bardzo dużo czasu, może się wlec w nieskończoność z wisienkami, ciężarkami i chłostą a może zlecieć jak z bicza strzelił. No, ciekawe porównanie, aczkolwiek.
Przeraziła mnie wizja 16 minut czegoś.
Może ten kij byłby lepszym rozwiązaniem? Ale do końca byłam pewna że to tylko żart..
Tak się zastanawiam, może ja coś zaproponuję?
Ostatnia karę jaką pamiętam to była ta z wisienkami, ciężarkami, nie pamiętam ile to minut wtedy było ale myślałam że klęczę w nich godzinę… klęczałam, byłam przywiązana, oparta o drzwi..
Bałam się wtedy. Bałam się i bolało.
Bo chłosta w Zielonym Apartamencie.. to o tym już nie wspomnę. To dopiero było..
Nie chłosta sama w sobie ale to wszystko co wpłynęło na moją psychikę, co spowodowało że się bałam, i odczuwałam mocniej i mocniej..
Możliwe że to trochę kwestia wybujałej wyobraźni, której (czasami niestety) jestem właścicielką.
W każdym razie.
Przygotowywałam się na spotkanie, bardziej pod kątem.. hmm.. stroju.
Miałam dla Pana prezent.
Od razu na początku miesiąca zamówiłam, i szczerze mówiąc… delikatnie, ale delikatnie jestem rozczarowana.
Myślałam że packa będzie większa i solidniejsza, na taką wyglądała na zdjęciu, a tu miałam wrażenie że to zestaw dla początkujących.. :-)
Zobaczyłam packę i zaczęłam się śmiać :-) pomyślałam że Pan uderzy raz w mój tyłek i ją złamie..
Cały zestaw zawierał opaskę na oczy czerwoną i.. kajdanki z czarnym futerkiem.
Jak futerko :-) to klasyczna czerń :-) czerwień bywa intrygująca :-)
Ale.

Oczywiście przygotowałam strój.

Za czerwonymi pończochami z oczkami chodziłam od kilku miesięcy, ale w końcu znalazłam! I od razu, ze zdenerwowania jak w łazience się przebierałam to zrobiłam dziurę.
A miały być na Klimatyczną następną!
Koszulka czarna, ta co z tyłu jest przezroczysta, i specjalnie na ta okazję skombinowałam czapeczkę. Ale z rogami. I takim sposobem stałam się reniferem.. miałam zrobić jeszcze czerwony nos ale kompletnie mi to wyleciało z głowy.
Wyszłam, dałam prezent mojemu Panu, ii czekałam niecierpliwie! :-) sugestywnie wskoczyłam na łóżko i wypięłam tyłek, ale ciągle patrzyłam co Pan na to :-)
Jakoś.. bardziej od trzcinek i patyczków wolę coś, co ma dużą powierzchnię.
A już najbardziej podoba mi się pas :-) A ten na spotkaniu!
To był obłęd! Jeszcze tak mocno go nie czułam! Ale i tak go lubię.. :-)

Na następnym spotkaniu wieeeem. Wiem. Że kara mnie nie minie.
Wiem.
Zdaję sobie z tego sprawę. A moim zdaniem, wiem że Suka swojego zdania nie ma, ale moim zdaniem uważam, że 16 minut to za mało i to może być na rozgrzewkę.

Chociaż perspektywa kary na następnym spotkaniu, wspomnienia całego wieczoru, który razem spędziliśmy, czerwony tyłek i ślady, ból przy każdym ruchu, to zniknęło gdzieś w momencie, jak przytuliłam się do Pana i usnęłam, po raz pierwszy od bardzo długiego czasu spokojnie i z błogim uśmiechem na ustach…

 

 

 

 

Su Anusz.