Without You, I’m nothing…

Standardowy

 

Ten stan, kiedy tęsknota jest czymś normalnym, codziennością, jak dni zlewają się w szarą całość. Jak się jest w stanie zawieszenia.
Szuka się czegoś jasnego, błyszczącego, jakiejś dziury przez którą wdziera się ciepłe światło, dające nadzieję. Ta chęć ogrzania się jest silniejsza, mimowolnie zbliżam się do tej jasności, czuję jak mnie ogrzewa, na pocżatku nieśmiało, za chwilę coraz mocniej.
Ale zaraz znika.
Znów wszystko wraca do normy. Jest wszechogarniająca szarość, jest zimno, cicho.
Ten płomyk radości gdzieś umknął.
I nadchodzi Noc.
Złudne ukojenie.
Paradoksalnie to w Nocy najwięcej myśli kłębi mi się w głowie. I tylko jeden głos, głos mojego Pana przedziera się przez różne scenariusze.
Scenariusze przeszłości, teraźniejszości i wyczekiwanej przyszłości, absurdalne, abstrakcyjne, całkiem mozliwe, nie do przyjęcia, do akceptacji, aż w końcu niemożliwe (chociaż i niemożliwe staje się możliwe…) i pewne.
Noc nie daje mi odpoczynku. Gdy usypiam, rozwiera swoje ramiona wpuszczając mnie w świat fantazji.
Moich pragnień, marzeń… ale wszystko działa na Jej zasadach. Często z marzenia powstaje koszmar.
Dzisiejsza Noc była łaskawsza.
Pozwoliła mi chociaż przez chwilę, przez te kilka sekund znaleźć się w ramionach Pana, blisko Niego.
Pozwoliła mnie dotykać, całować i przytulać.
We mnie obudziła sucze instynkty.
Znalazłam się w scenerii z horroru, utrzymanym w erotycznym klimacie. Cały nastrój wręcz pulsował erotyką i podnieceniem.
Nie skończyło się grzecznie w łóżku, na delikatnych i leniwych pieszczotach.
Skończyło się wtedy, gdy z twarzą w spermie szłam korytarzem za Panem mijając ludzi, którzy z zaciekawieniem mi sie przypatrywali.
Jak do tego doszło?
Znaleźliśmy się w tolaecie, zapewne restauracyjnej, wiem że już klęczałam i czekałam na dalsze polecenia, wtedy Pan strzelił mnie w pysk, złapał za włosy i pieprzył moje usta kutasem. Najpierw mną kierował, ale jak juz złapałam rytm pozwolił abym sama się Nim zajmowała. Najlepsze jest to, że nawet we śnie czułam Jego kształt w swoich ustach.
Po chwili czułam jak część spermy spływa na moją twarz a częśc do ust.
Pan jeszcze pomógł mi się nieco wytrzeć (mimo że całkiem sporo zostało na twarzy), doprowadzić do porządku i wyszliśmy. Po przekroczeniu drzwi połknęłam to, co zostało w ustach.
Pamiętam, pamiętam jak czułam ją na języku! Taką ciepłą i oblepiającą! A to był sen! Ale czułam!
To było tak realistyczne, że po przebudzeniu zastanawiałam się, czy aby mi się to nie przydarzyło naprawdę…
Pewnego dnia, wyjątkowego, tak było. Nie wyszłam z twarzą w spermie, ale grzecznie klęczałam i czekałam na Pana w toalecie… Nawet nie byłam wtedy szczeniaczkiem. Byłam na samym początku, powoli przekraczałam próg…

 

 

W ciągu ostatnich dni miałam dużo takich snów.
Z Panem w roli głównej.
Z Panem, orgazmami, przyjemnością, dotykiem, pocałunkami, obciąganiem, seksem.
Tęsknota, coś normalnego…

 

 

Tak, gify TEŻ przyczyniają się do mojego nienaturalnego pobudzenia..
Ja tak dalej nie wyrobię…! 
Eh!

Su Anusz.