Klimatyczna. Apartament.

Standardowy

Wstęp
Klimatyczna.Początek.

***

Jechaliśmy doskonale znaną mi drogą. Były dwie możliwości gdzie jedziemy. A trzecia była niewiadomą.
Ale ciągle ten sam kierunek, nic się nie zmienia, dopiero jak zjechaliśmy z ronda odpadła jedna pozycja. Zostały dwie. Ta znajoma i ta nieznana. Szczerze mówiąc to nie wierzyłam w tą znaną. Bardziej myślałam o tej nieznanej. Że to po prostu taki zabieg mający na celu uśpić moją czujność.
Ale ciągle jedziemy tą samą drogą co ostatnio..
I moje myśli zaczynają galopować. O matko, Pan wynajął apartament i tam zebrał tych 4 facetów.. O nie.. o nie.. ktoś tam na nas pewnie czeka i ja chyba oszaleję. Ale jak to, tak mnie tam po prostu zostawi?
Doskonale wiedziałam gdzie jesteśmy. I że to w tym miejscu odbyła się ostatnia klimatyczna impreza.
Ale starałam się uspokoić, chociaż nie ukrywam, drżały mi kolana. Wcale zimno nie było, miałam spódniczkę granatową i półgorset. Tak, to był jeden z tych ciepłych dni z chłodnymi wieczorami.
Pamiętam to uczucie jak Pan już zaparkował samochód. Czułam się jakbym szła na ścięcie, nic się nie odzywałam, denerwowałam się, pamiętam że chwyciłam torbę i poszliśmy.
Nawet w windzie nie byłam pewna co mnie czeka za drzwiami apartamentu…
Ale weszliśmy do środka.. no, znajome twarze, ale wtedy byłam tak zakręcona, że nie chciałam uwierzyć w to wszystko.
Nadal nie byłam pewna, czy znów nie będę gwiazdą, jak to było na mojej pierwszej imprezie…
Ale Pan spytał się czy już wiem gdzie jestem, a ja jeszcze taka niepewna nieśmiało powiedziałam, to dziś jest impreza? Mój Pan się zaśmiał i przytaknął.
I tak to się zaczęło…

***

 

Su Anusz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>