Schoolgirl, Little Slut.

Standardowy

Patrzę w gwiazdy.
Na chwilę oderwałam się od pisania. Bolący tyłek uniemożliwia dłuższe siedzenie. Dające znać o sobie uda uniemożliwiają chodzenie.
„Wanilia”, taaaak jasne..

Wczoraj o tej godzinie leżałam w wannie z Panem. Milczenie, przez dłuższą chwilę wydawało mi się takie naturalne, nie trzeba słów, wystarczymy My i to wszystko wyjaśnia.
Nic więcej nie trzeba…

A spotkanie zaczęło się zupełnie inaczej. Moimi obawami, czy aby na pewno robię dobrze zamykając się w łazience z moją torbą pełną tajemnic…

… decyzji nie żałowałam, ale to, co się wydarzyło nie przyszłoby mi do głowy nawet w najśmielszych marzeniach.

Wczoraj się widzieliśmy. Po miesiącu abstynencji. Nienawidzę tak długiego okresu jak się nie widzimy.
To jest cała historia, zależy czy wiem wcześniej o spotkaniu czy nieco później.
Jeśli wiem na przykład tydzień wcześniej, po przez pierwsze trzy dni jest ok. Ale już w czwartym zaczynam się denerwować. Czemu ten czas nie płynie szybciej?
I stwierdzam, że mam za dużo czasu.
Jak już są dwa dni to niemal nie sypiam ze zdenerwowania i przejęcia.
No bo musi być dopięte wszystko na ostatni guzik.
A w dzień, w którym mamy się spotkać… jest najgorzej. Czas się wlecze tak jakby robił to specjalnie. I ja myślę że minęła godzina, a to dopiero 5 minut…
Jak już zbliża się godzina, na którą mam być gotowa.
Szaleję. Suszę włosy, kończę makijaż i ubieram się w tym samym czasie.
W końcu przystaję, mówię do siebie „Spokojnie Su, po kolei” i układam sobie punkt po punkcie co przez najbliższe 15 minut będę robić.
Udaje się :-)

Jeśli. Dowiaduję się dwa-trzy dni wcześniej to wpadam w popłoch. Mogę sprawiać wrażenie niezadowolonej, na co Pan często mi zwraca uwagę, lecz przemawia przeze mnie zaskoczenie. I planowanie najbliższych dni.
To już wtedy pełne trzy dni się denerwuję. I chodzę spięta. Jestem opryskliwa, szczęśliwa, złośliwa i zadowolona. A jak przyjdzie ten dzień. Ten najważniejszy, to Nasze święto…
Robię wszystko żeby ten czas mi zleciał ale.. nie zawsze się udaje.
Wtedy jeszcze bardziej czuję się zdenerwowana, mam wrażenie, że czegoś nie spakowałam, czegoś nie zrobiłam, zapomniałam o czymś, nie zdążę, tu będzie źle, tam będzie źle.. Popadam w paranoję…

Jak wychodzę z domu. Jeszcze napięcie mnie nie opuszcza. Szukam samochodu, idę, szukam.. jest.
Dopiero jak siadam na miejscu pasażera, to napięcie ustępuje i na jego miejsce wpływa nowa fala napięcia. Tego erotycznego, zmysłowego, z nutą niecierpliwości i zaciekawienia. Przestawiam się. Niemal czuję, słyszę jak coś we mnie klika i wszystko, co zostawiłam za sobą nie ma znaczenia. Liczy się tylko to, co przede mną. Co mnie czeka.

A co mnie czeka na wczorajszym spotkaniu nie wiedziałam…

 

Czuję Panie mój, oj czuję tą ‚wanilię’…

c.d.n.

 

Su Anusz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>