Bardzo Duża Niespodzianka :)

Standardowy

Ja chyba niedawno myślałam o tym, kiedy się spotkamy.
Chyba nawet w środę i chyba nawet w czwartek rano.
Rano :-)
Bo popołudniu. :-)

Cóż, telefon wibruje. Pan dzwonił.
Rozmowa toczyła się tak jak zazwyczaj, uśmiechałam się, może delikatnie prowokowałam do rychłej kary, ale..
Pan ma niespodziankę!
Postawiłam uszy i słucham.
Jaka:
duża, bardzo duża czy ogromna.
Tak stoję i się zastanawiam, co też mój Ukochany Pan znowu wymyślił..
Nie chcę wyjść na zachłanną, mimo tego że byłam ciekawa i to bardzo mocno. Najlepiej ustawić się pośrodku.
To odpowiedziałam, że chciałabym bardzo dużą.
I poczułam się i tak i tak zachłanna.
Pan powiedział, że ta niespodzianka będzie zależeć od… ruchu.
Tak stanęłam, bo mam taki zwyczaj że jak się bardzo cieszę to chodzę po pokoju.
Zastanawiam się..
Ruch? A co do tego ma ruch? Że co niby, chodzi o szybkość poruszania się? Mam gdzieś jechać, iść?
Nie wiedziałam, dlatego spytałam się o co chodzi.

„Za jakieś pół godziny będę u Ciebie moja Su, tylko zależy jaki ruch będzie na drodze”

Prawie telefon z dłoni wypuściłam!
Ale jak to?
Pół godziny? Ja jestem jeszcze w szlafroku, nieubrana, w ogóle jestem w rozsypce, łóżka nawet nie pościeliłam… i zaraz mój Pan będzie u mnie.
Powiedziałam to wszystko.
Pan zaczął się śmiać i powiedział, że przebierać się nie muszę, łóżka ścielić też nie muszę bo i tak w nim wylądujemy, nic kompletnie nie muszę robić tylko zejść i otworzyć mu drzwi.
No przecież nie!
Zaczęłam się wykłócać, coś co muszę przestać robić, ale Pan powiedział, że czas leci i już nie mam pół godziny tylko jakieś 29 minut.
Oj, spięłam się.
29 minut, jeszcze lepiej.
Pospiesznie zakończyłam rozmowę.
Trzeba już natychmiast działać.
Łóżko i tak ogarnęłam, ja natomiast zostałam w koszulce i założyłam legginsy. Oczywiście szlafrok obowiązkowo.
I czekałam.
To czekanie było najgorsze.
Bo znam godzinę mniej więcej, a wyrobiłam się ze wszystkim nawet wcześniej.
I biegałam od okna do okna, na balkon, znów do okna.
W końcu stwierdziłam, o nie Su, uspokój się, usiądź na dupie bo tak to czas będzie jeszcze wolniej leciał jak będziesz wyczekiwać przy oknie.
No dobrze.
Poszłam sobie usiąść na fotel, coś miałam sprawdzać na necie, a tu sms.
Już mam schodzić i drzwi otwierać :-)
Zbiegłam po schodach i faktycznie, widzę, stoi mój Pan, oparty o murek :-)
Otworzyłam i…

W pokoju moje myśli popłynęły w jednym kierunku.
Przytulałam się w końcu, tak mi tego brakowało, w ogóle ja się w tych niespodziankach pogubiłam, jedna ma być za dwa tygodnie, to znaczy ma być informacja jakaś, jaka dowiem się dopiero po tym czasie, jeju naprawdę pogubiłam się..
Ale ale, stałam wtulona w Pana. Położyliśmy się na łóżku. I w sumie faktycznie nie musiałam tak pieczołowicie układać koca na kołdrze :-)
I leżeliśmy, rozmawialiśmy, no a za chwilę :-)
No za chwilę ten dotyk, którego pragnęłam po nocach :-)
Skarżyłam się ostatnio, że piersi są niedopieszczone.
Oj w to jedno popołudnie były tak dopieszczone, prawie jak na spotkaniu tym takim dłuższym.. :-)
Ale :-) mój Pan najpierw dotykał mnie przez legginsy :-) ja już wiedziałam, że przepadłam, ja już byłam taka napalona po tych kilku ruchach że chciałam się rżnąć od razu. Możliwości były delikatnie ograniczone, nie byliśmy w domu sami.
Także drzwi do swojego Królestwa zamknęłam i molestowałam swój umysł o to, by być cicho.
Ale za chwilę dłoń Pana przeniosła się wyżej i wyżej i pod koszulkę.. i piersi.. ja lubię ten zdecydowany ścisk. Albo drażnienie się z sutkami.
Lubię naprawdę. Ale chciałam czegoś innego.. i unosiłam biodra, i kręciłam nimi dając delikatnie do zrozumienia, że nie piersi, ale cipka jest bardziej spragniona..
Ale nie, znowu drażnienie..
Tym razem dłoń Pana wywędrowała pod legginsy.
I odpływałam przy pieszczotach, już czułam że dziś nie odpuszczę i dojdę, ale Pan specjalnie i jawnie się ze mną droczył.
Ale ja już natychmiast chciałam orgazmu…
Za dużo ostatnio chcę.. :-)
Matko, ja to muszę jakoś okiełznać, moją chcicę, bo na dłuższą metę tak nie można..
Jak ja popadłam w seksoholizm jakiś.. Nie nie, nawet nie chcę o tym myśleć.. Nie, moje potrzeby znajdują się na stopniu normalnym, zdrowym i jak najbardziej prawidłowym.
Tak :-)
Po chwili.. o nie. Po chwili poczułam palec blisko, bardzo blisko cipki. I znów Pan się drażnił ze mną, tak płytko wkładał, ale za chwilę aż się wygięłam.
Palce są cudowne, naprawdę, ale.. ja chciałam czegoś konkretniejszego..
Wszystko w swoim czasie, jak to lubimy sobie mówić :-)
Na razie syciłam się tym, co działo się obecnie.
Zabawy cipką tak mi się podobały, zresztą były tego dowody, wyraźnie wyczuwalne pod palcami :-)
Ja lubię być taka mokra dla swojego Pana, wprost to uwielbiam, tonąc we własnych sokach, czuć na udach i gdzie tylko możliwe. W ustach też. Oblizywać palce Pana. Dawno tego nie robiłam.. trzeba nadrobić, koniecznie.
I chwila spokoju, zaraz kolejna dawka pieszczot i tak w kółko, już byłam delikatnie sfrustrowana, już tak blisko, ostygłam nieco..
Ale jak w końcu doszłam…
I zamiast się kontrolować, niemal krzyknęłam „Czy mogę dojść” :-)
Za głośno, oj za głośno :-)
I już czułam jak zalewa mnie fala przyjemności, jeszcze chwilę palce Pana bawiły się moją łechtaczką tym obezwładniającym rytmem i wbił w moją cipkę dwa palce, mocno.. i pieprzył mnie chwilę, jeszcze się wiłam, a jak opadłam z sił, niemal całkowicie, leżąc z zamkniętymi oczami, delikatnie wyciągnął ze mnie palce i pozwolił wtulić się w swoje ramię.
Podziękowałam cicho, jeszcze czując głęboko w ciele przemijający orgazm, a Pan się zaśmiał, że teraz będzie drzemka, ja tylko mruknęłam sennie że nie nie, tylko poleżymy, ale prawdopodobnie usnęłam… :-)
Za każdym razem to powtarzam, bo to dla mnie bardzo ważne.
Jak cudownie jest leżeć w ramionach mojego Pana :-) i tak się przytulać, wdychać Jego zapach, po prostu leżeć, leżeć, leżeć…
I jeszcze się wykłócałam, że nie nie, ja nie usnęłam :-)
Naprawdę, trzeba ze mnie usunąć te zażarte dyskusje.. uhm, trzeba nad tym popracować.
I tak leżeliśmy… i Pan pozwolił mi zająć się swoim kutasem.. :-)
No tak, ja mam prorocze sny :-) w nocy śniło mi się, że się spotkaliśmy, i obciągałam kutasa swojego Pana :-)
Jeju, sny się spełniają!!! :lol:
I dyskretnie, pod kocykiem, położyłam głowę tak, żeby było mi w miarę wygodnie.. i po chwili smakowałam już. :-) Pan nadawał rytm, ja tylko poddawałam się Jego sugestiom.
I po chwili pytanie..
Co bym teraz chciała.
Nieco speszona powiedziałam „No.. wiesz.. co bym chciała…” i tu zaczęłam obscenicznie macać kutasa mojego Pana.
I kolejne pytanie.
Ale co dokładnie?
No to znów poruszałam ręką i zaczęłam kręcić biodrami.
„A nie możesz powiedzieć?”
Zastygłam i powiedziałam
„Chciałabym Twojego kutasa w swojej cipie”. I muszę przyznać że delikatny posmak focha został mi na języku.
Mój Pan zaraz by powiedział, a wiesz co to jest foch? :-) Ja wiem :-)
Obróciłam się na bok, wypięłam tyłek, Pan nakrył nas kocem i już już czułam, jak wbija się w moją cipkę. Wtuliłam głowę w poduszkę bojąc się, że niekontrolowany krzyk wyrwie się z moich ust.
Nie, teraz pojękiwań nie potrafiłam powstrzymać. O nie.
Jeszcze kilka westchnień, mruknięcie i.. czułam jak mój Pan zalewa moje wnętrze..
„Jak widzisz ja też się za tobą stęskniłem”
:-) i odpłynęłam… :-)
Znów leżeliśmy, ja wtulona w Niego, gdzieś tam ręka błądziła po moich plecach, a raczej pośladkach..
Czułam, że powoli zbliża się koniec..
Ale co mogłam zrobić? Otóż, COŚ mogłam :-) i zrobiłam :-)
Jeszcze było łaskotanie.
Ja tego nienawidzę. Ale mój Pan ma specjalne względy i może. I wiję się, piszczę, śmieję się, czasem krztuszę i kopię, nawet były przypadki gryzienia i drapania :-) ale z drugiej strony ma to w sobie coś takiego.. :-) te palce wbijane pod żebra :-) hahaha o nie bo już mnie ciarki przechodzą :-)
No i było jeszcze przytulanie, głaskanie, całowanie, rozmowa luźna i Pan powiedział, że już musi się zbierać.
Niepocieszona Su.
Ale jak jesteśmy razem to czas leci bardzo bardzo szybko.
Pan wstał :-)
A Su co zrobiła? Zagrzebała się pod koc i zaczęła się ‚niewinnie’ bawić :-)
„A co ty robisz?”
Nic nic, nic takiego naprawdę :-) i uśmieszek z kategorii „Robię coś złego, ale ciii” :-) Oj, czułam jak mi rogi rosną :-)
I mój Pan, niby nic się nie dzieje, położył się obok mnie i patrzy jak pod kocem poruszam ręką.
Nie chciałam się spieszyć, tak, mała prowokacja. Która miała sprawić, że jeszcze chwilę ze sobą spędzimy.
Ta chwila :-)  była nieziemska :-)
Ale.
Pan położył się obok, obserwował co robię, czasem zerkał na moje reakcje.
Nie przerywaj.
Nie mam zamiaru. Przyspieszyłam delikatnie.
Moja prawa noga wylądowała gdzieś w bliskich okolicach Pana tak, że zwiększył się dostęp do cipki i Pan już się przymierzał, już Jego ręka wędrowała pod moją nogą, dalej.. Zerżnie mnie palcami, zerżnie moją cipkę!
Ale nie.
Oo nie.
Nieco się spięłam, bo wiedziałam dokąd to wszystko prowadzi.
Tak, właśnie tam.
Poczułam jak, delikatnie i bardzo powoli, wsuwa się palec Pana od strony ptysiowej.
Jakoś nigdy wcześniej nie byłam przekonana co do skupiania się na tej stronie, ale odkąd jestem Suką mojego Pana.. cóż.. :-)
Strona ptysiowa coraz bardziej mi się podoba :-) i jeszcze to przyznaję! O zgrozo, to jeszcze ja czy już nie ja?! :-)
I pieściłam się, Pan zajmował się tam niżej, ale jakie to było przyjemne, momentami wydaje mi się, że jak właśnie w taki sposób dochodzę to jest to najlepszy sposób. Gdyby Czarny Przyjaciel się dowiedział… :-)
Znowu byłam mokra, ciekło ze mnie, czułam jak momentami zapadam się w sobie, bliska orgazmu, ale nie, jeszcze nie, i znów to samo, szybsze ruchy tam niżej, opadam z sił prawie, ale też to jeszcze nie ten moment.
Przyspieszyłam jeszcze bardziej i to było to.
Czułam wyraźniej jak się zbliżam, wyżej, coraz wyżej i jeszcze… z jednej strony czuję palca rytmicznie wbijającego się w mój tyłek, z drugiej strony czuję jak wszystko kumuluje się pod moimi palcami.. pytanie.. i…
Ja nie wiem do tej pory. Z której strony orgazm był silniejszy. Czy one nie połączyły się razem w połowie drogi.
Bo to co czułam.. ciemność, jakieś jasne plamki, rany, czyżbym widziała gwiazdy…???
I to dopiero był orgazm.. znowu się wiłam, zorientowałam się pod koniec że mój Pan zatyka mi usta pocałunkiem.
Może dlatego żebym nie krzyczała :-) a taką miałam ochotę krzyczeć :-) o rany :-) tak mi tej wolności w ekspresji uczuć i pragnień brakowało…
Ale spokojnie, już niedługo jak to mój Pan zawsze mówi, odbiję sobie :-)
No ale już naprawdę musiał się zbierać..

I Pan twierdził, że muszę być nienasycona. Ale spokojnie, ja nawet po kilku orgazmach jestem nienasycona… :-)
Trzy to taki miły początek :-)

A później tego samego dnia spoglądałam na łóżko i wspominałam… nie przeszło mi do dzisiaj i nie przejdzie do następnego spotkania.. :-)

 


P.S.: Co ja dostałam :-) takie ładne wdzianko, z odsłoniętą cipką i tyłkiem, tak się zastanawiam, czy taki strój jest praktyczny do chłosty bo hmm, ta wizja bardzo mnie kręci… :-)

 

Su Anusz. (muah!)

2 przemyślenia na temat “Bardzo Duża Niespodzianka :)

    • Su Anusz.

      Bardzo mi miło :-) to był wyjątkowy dzień, i samo spotkanie miało w sobie wiele magii i.. przyjemności… :-)
      Polecam przeczytać inne wpisy :-)
      Pozdrawiam :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>