Koniec miesięcznej abstynencji.

Standardowy

Tak. To właśnie było to.
Nadszedł dzień spotkania. Dzień wcześniej przeprowadziłam SPA.
A gdy nadszedł. Gdy nadszedł czwartek.
Myślałam że oszaleję. Nie mogłam skupić się na swoich zajęciach.
Marzyłam tylko o tym, żeby dostać SMSa od Pana, że mam już wychodzić. Że już czeka, albo że już dojeżdża. Że jeszcze tylko 15 minut.
Myślałam, że skończę przepisowo, ale wyrobiłam się wcześniej.
Wyszłam…

Poszłam do P. Stwierdziłam, że muszę jakoś zająć się przez pół godziny. W jakieś niecałe 8 minut przeszłam przez cały obiekt. Zjechałam na dół.
3 minuty. Stwierdziłam, że usiądę, posiedzę, poczekam.
Czas po prostu jakby robił mi na złość, płynął powoli, jakby wcale nie miał ochoty zmieniać cyfry z 44 na 45.
Siedziałam sobie spokojnie. Wiedziałam o której mam się spodziewać Pana w pobliżu. Modliłam się tylko o to, żeby to było bardzo bliskie pobliże.
14:15 miałam iść do toalety i tam się przebrać.
Uwielbiam to robić.
Wchodzę w dżinsach i koszulce a wychodzę w kusej kiecce, szpilkach i mocnym makijażu.
Teraz było podobnie.

Weszłam i od razu wybrałam większą kabinę. Zaczęłam nerwowo wyciągać wszystko z torby.
Ładnie popakowane, osobno, żeby łatwiej było mi odszukać części garderoby.
Ten strój miałam założyć dopiero na imprezę, na którą byśmy się razem wybrali. Ale ja nie mogłam tyle czekać. Już, teraz, natychmiast chciałam się w tym pokazać.
Rozebrałam się. Zostałam w samej bieliźnie, naturalnie w kolorze czarnym, to jest ta na spotkania, która pasuje odpowiednio do.. sytuacji :-)
Zaczęłam zakładać pończochy. Kabaretki oczywiście, żadne inne posiadane przeze mnie nie wydawały mi się odpowiednie.
Następnie założyłam górę. Białą koszulkę na ramiączkach w czarne kropki.
Później na tyłek wciągnęłam mocno krótką skórzaną spódniczkę.
Grzebałam w torbie w poszukiwaniu zestawu kosmetyków.
Przyciemniłam makijaż.
Specjalnie cały dzień chodziłam w ciasno spiętych włosach, by po rozpuszczeniu były pokręcone. Trik się udał i po chwili trzepałam głową żeby dodać trochę objętości i żeby pasma się rozdzieliły. Słyszałam że przyszedł SMS. I już nerwówka. Buty, spakować się, perfumami się delikatnie spryskać, usta balsamem pomalować…
Ale dobrze. Wszystko w swoim czasie.

Prawie gotowa opuściłam kabinę, która przez ostatnie 20 minut spełniała funkcję przebieralni. Już czułam na sobie spojrzenia kilku kobiet wychodzących z kabin.
Wyprostowałam się i podeszłam do umywalki. Spojrzałam w wielkie lustro. Poprawiłam włosy. W odbiciu widziałam natarczywy wzrok pani która stała po mojej prawej stronie. Przez wysokie koturny, z paseczkiem na kostce i z odsłoniętymi palcami (ah, te czerwone paznokcie..) zrobiłam się o kilka centymetrów wyższa.
Wiedziałam, że koronka pończoch delikatnie wygląda zza spódniczki, ale nie mogłam z tym nic zrobić. Zresztą, nie musiałam. Zaraz i tak wsiądę do samochodu.
Kolejny SMS.

Tak, mój Pan już na mnie czeka. I znowu się spóźniam. Eh..
Tak bardzo w myślach Go prosiłam, stój blisko, żebym nie musiała iść daleko i żebym nie wywołała sensacji…
Wzięłam głęboki oddech i wyszłam.
Oj, zwróciłam na siebie uwagę… Żeby tylko płeć męska się oglądała.
O dziwo z dziką satysfakcją wyłapałam kilka zniesmaczonych spojrzeń.
Ta pruderia mnie bawi po prostu…
Drzwi rozsunęły się przede mną. Wyszłam na zewnątrz.
Szłam w dół, dalej i dalej w końcu stanęłam. Obok pasów. I zauważyłam :-) już widziałam :-)
I przeszłam na drugą stronę i się przytuliłam :-)
Uświadomiłam sobie właśnie, że czeka Nas cała noc… :-)

W samochodzie rozmawialiśmy. O tym jak minął dzień, no mnie głównie na oczekiwaniu, braku skupienia, niecierpliwości i pragnieniu.
No a jak już na miejsce dojechaliśmy..
Oh..
Jak można było się spodziewać :-)
Najwyraźniej zapamiętałam…

Wyszłam do okna. Byłam naga, bo akurat przerwaliśmy zabawy na łóżku.
I wyglądałam sobie spokojnie, niczego nieświadoma..
Mój Pan podszedł od tyłu do mnie i to było to. Pierwsze wejście od miesiąca.
Jak poczułam Jego kutasa w sobie.. Zamknęłam mocno oczy, stanęłam na placach i wypięłam się mocniej. Moje jęki ulatywały gdzieś za otwarte okno.
W końcu położyłam się w tym oknie, policzek miałam przyciśnięty do zimnej półki i próbowałam się wypinać jeszcze bardziej.
Ale mój wspaniałomyślny Pan oparł moją nogę o fotel.
I to było to.
Teraz mogłam wypiąć tyłek bardziej, i jeszcze bardziej…
Raz za razem czułam kutasa wbijającego się mocniej w moją suczą cipę, za chwilę wyraźne pociągnięcie za włosy i wygięłam się, przez moje gardło nie chciało nic przejść, co chwila urywałam jęki, by po chwili skumulowane wydostawały się na zewnątrz.
To było cudowne..

Kąpiel tak cudownie zrelaksowała nas oboje, ja nie mogłam się doczekać kiedy wskoczymy do łóżka.
No a w łóżku..
Cóż, ‚strzał w dziesiątkę’ był bardzo dużym zaskoczeniem, przynajmniej dla mnie, nie spodziewałam się, jak na razie ’9′ to było szczytem a tu 10… :-)
I rżnięcie, a w przerwach leżenie, przytulanie i moje chwilowe zasypianie.
Były też klapsy, takie mmm, jak mi tego brakowało, i tarmoszenie tyłka.
Ja nie wiem, co w tym takiego jest :-)
No owszem, podoba mi się, ale.. co czuje ta osoba, która to robi? :-)
Ale podoooba mi się. :-)
I był Czarny Przyjaciel..
I mocno niechciany Różowy Ptyś.
Oj ale znów focha strzeliłam, a jaki on był przyjemny, jeszcze te wibracje.. to był kosmos.. i ja go nie chciałam? Ja? Nie chciałam..? Oo nie..
I mimo że z początku nie pamiętałam, to była jeszcze chłosta, i orgazm z dyscypliną.. To było… no.. ja chcę jeszcze raz…

I wyglądało to mniej więcej tak, łóżko, jedzenie, łóżko, kawa, łóżko, łóżko, łóżko.
To było takie wspaniałe :-)
Ta ulga i spokój, że mój Pan jest obok, że leżę z głową wspartą na Jego ramieniu, że czuję Jego zapach, Jego ciało, dłonie gdzieś błądzące po moim ciele..
Tak bardzo mi tego brakowało przez ten miesiąc.
A ta noc to miało być takie nadrabianie.. 
Czekałam na jeden moment. Jak już się wtulę w Pana i pójdziemy spać. A rano się obudzimy i będzie.. :-) cudowne zakończenie spotkania :-)
Zbieraliśmy się spać, to znaczy ja się zbierałam spać, jeszcze poczułam jak Mój Pan wtula się w moje plecy, uśmiechnęłam się i usnęłam.

Budziłam się kilka razy, w różnych pozycjach, na ramieniu Pana, leżąc na plecach, odwrócona tyłem.. Za każdym razem czułam Jego ciepło i dotyk skóry. Te chwile, to dla nich warto żyć i na nie warto czekać..
Rano budził mnie dźwięk, dodam znienawidzony, budzika.
Nienawidzę go słyszeć rano.
Ale jeszcze przysypiałam.
I później, to delikatne budzenie, pieszczoty, rżnięcie i przytulanie.. Ten poranek, Nasz jeden jedyny wyjątkowy..
To spotkanie było spokojne i delikatne. Waniliowe. Chociaż były wplecione subtelnie elementy te pikantniejsze, bez których obejść się nie mogło.. :-)

Ale mm. Później, na drugi dzień czułam tyłek, czułam pod żebrami, czułam uda i ręce i to było takie wspaniałe i cudowne, czuć swoje ciało..
Nie krzywiłam się z żalem, złością czy pretensją.. krzywiłam się i uśmiechałam jednocześnie, byłam zadowolona i szczęśliwa :-)

Miesiąc abstynencji i po miesiącu pełna, okrągła ‚dziesiątka’ :-)
Cóż za niespodzianka :-)

Eh, czwartek.. a ja tęsknię..

Su Anusz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>