This kind of magic..

Standardowy

Dziś zadzwonił mój Pan.
Czułam się tak, jakbym nie słyszała wieki Jego głosu, a ostatnia rozmowa wcale nie była tak dawno temu. Może atmosfera nie była hmm.. sprzyjająca..
Ale dziś..

Rozmawialiśmy.
Ja pociskałam jakieś pierdoły, chciałam to wszystko mówić, co się wydarzyło od momentu ostatniej rozmowy, jak sobie radzę, co się dzieje.
To i tak nie wszystko, co chciałam powiedzieć. Jak zwykle zapomniałam tą długą listę, którą układałam na bieżąco w głowie.
Eh…

Od razu usłyszałam, że coś jest nie tak.
Że głos Pana jest zmieniony. Czyżby był chory? Mój Pan? Jak to?
Spytałam się.
Otrzymałam potwierdzenie. Z udawaną pretensją spytałam się, czemu mi nic nie powiedział.

Tak samo robię ja. :roll:
Nie mówię nic, jak jest coś nie tak, jak jest mi źle.
Teraz Pan wypomina mi, że Miś i poduszka wiedzą, ale on nie wie. :roll:
A ma wiedzieć wszystko przecież, prawda? Nie mówię, że zwracam uwagę na brak ‚moja Su’ w SMSie. Ja to widzę, po takim czasie trudno żeby tego nie zauważyć. Ja tak lubię jak w SMSie czytam te słowa. Tak bardzo lubię…

Dziwnie reagowało dziś moje ciało.
Najpierw podniecenie, bo usłyszałam głos Pana, takie czyste podniecenie. Po prostu. :roll:
Następnie jak już rozmowa płynęła swoim rytmem stopniowo ogarniało mnie ciepło, tak jakby ktoś wylewał na mnie rozgrzany karmel. Takie porównanie przyszło mi do głowy jako pierwsze. I jedyne.
I później, jak Pan powiedział „Grzeczna Suka”…

…jak zawsze chodziłam po pokoju, ale na te słowa zatrzymałam się, otworzyłam szerzej oczy i mnie wcięło na kilka sekund. Pysk zbierałam z podłogi.
I później Pan się ze mną drażnił, bo mówił żebym już tak ud nie zaciskała.
Tak się zastanawiam skąd wiedział…??? :roll:
Ale nie, nie rozluźniłam ud. I znów po raz kolejny, przestań zaciskać uda. Nic się nie odzywałam. Ale nadal maiłam zaciśnięte. W końcu Pan spytał się, czy jestem. ja powiedziałam że tak i dopiero wtedy zaczęłam ponownie chodzić po pokoju. I się pytałam, jak to możliwe, skąd wiedział…
Nie może mi wszystkiego powiedzieć.
Tajemnica. :roll:

Ale no jak…???

I rozmowa o niespodziance. No.. przyznaję, troszeczkę gdzieś mi zginęła perspektywa niespodzianki.. I kolejne przemyślane działanie.
Budowanie napięcia, nakręcanie niespodzianką.. i nagle ‚Zobaczymy’. Czułam po prostu jak oklapłam. :roll:
Bo jeju, z każdym słowem dotyczącym niespodzianki unosiłam się do góry, byłam wyprostowana, a jak usłyszałam ‚Zobaczymy’ to nagle spadłam brutalnie na ziemię.
Mam nadzieję, że nie połamałam skrzydeł… :roll:

Przez ostanie dni przygotowuję maleńki układ taneczny.
Eh, a zaczęło się od czytania wywiadu ze striptizerką.. Pan zarządził, że będę się rozbierać dla Niego, z muzyką i tak dalej.
Przyznam. Pomysł od razu mi się nie spodobał. Ale dobrze wiedziałam, że dyskusji nie ma, będzie tak, jak chce Pan.
Ale. Zaczęłam szukać inspiracji.
Szukałam daleko, a okazało się że rozwiązanie było blisko. Masa filmików mojej ulubionej choreografki (ona ma tak zajebiste podejście) a wśród nich.. ten jeden jedyny. Wybrałam akurat ten, mimo że okazja nieco się różniła i to nie był taniec stricte z rozbieraniem.
No ale co to, zdjąć kilka ciuszków między krokami.. :roll:
Zaczęłam się świetnie bawić podczas nauki kroków, że tak się wyrażę, nie zerżnęłam wszystkiego, jestem kreatywną Suką i wprowadziłam swoje pomysły. W filmiku niby jest kilka minut poświęcone na swoje pomysły, ale.. dla mnie ten układ był za grzeczny. Mam swoją koncepcję.
Ale podoba mi się i tyle. Jeszcze z użyciem krzesła…
Za każdym razem modlę się, żebym z niego nie spadła :roll:
Źle nie jest.

Jestem ciekawa jaki będzie efekt. Muzykę mam. To najważniejsze. Strój.. :-) dziś go lekko zmodyfikowałam po rozmowie z Panem, bo mam szatański plan :-) 
Ale ciiiii…

Wszystko w swoim czasie :-)

Niezadowolenie będzie okazywane za pomocą szpicruty…

O rany…


Su Anusz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>