Suka w szoku.

Standardowy

Wczoraj jak się położyłam, poprosiłam Pana o dotykanie.
Pan zaznaczył, że mogę się miziać po udach troszeczkę, po piersiach niedużo i że mam nie zbliżać się do cipki.
A ja właśnie dlatego się pytałam.. No ale ciesząc się z tego co mam, przygotowałam się do dotykania. Odsunęłam od siebie całkowicie kołdrę, rozłożyłam nogi. I gładziłam uda. Po wewnętrznej stronie, przesuwałam delikatnie palcami wywołując gęsią skórkę i dreszcz przyjemności.
Ale to wszystko. Dreszcz przyjemności. Gęsia skórka.
Piersi też tak jakby się wczoraj wyłączyły. Niby coś tam czułam, ale to nie były spadające gwiazdy.
Czułam się zawiedziona. Zawsze jak się dotykałam, robiło mi się tak dobrze, i chciałam więcej i więcej, ale teraz.. Pan mnie przeprogramował..

Do niczego więcej nie doszło. Napisałam co robiłam, streściłam, poprosiłam o sen i po zgodzie usnęłam.

Rano wykonałam standardowe czynności, by doprowadzić się do stanu używalności. Żeby sprowokować, miałam założyć sukienkę, krótką, mimo że w porannym mailu napisałam wyraźnie, że założę dżinsy i koszulkę niebieską. Ale zdecydowałam się na dżinsy i bluzkę bez ramiączek, stylizowaną na gorset. Głęboki dekolt obowiązkowo. Cóż, po spojrzeniu w lustro stwierdziłam, że jednak delikatnie przesadziłam, Ale co tam, jak prowokacja to w jak najlepszym wydaniu. Zarzuciłam niebieską narzutkę, ulubioną przez ostatnie dni i wyszłam.


Pan chcąc się dowiedzieć jak wygląda prowokacja spytał się, czy się dowie czy pozostanie to tajemnicą.Spytałam się, czy mogłoby być tak, że wrócę do domu, zrobię zdjęcie i wyślę.
W odpowiedzi mój Pan napisał, że on myśli, że jednak dowie się wcześniej, ale może tak być.
Tak się zastanawiam.. Przyjedzie? Nie, niemożliwe. Przyjedzie i się nie pokaże? Noo, bardziej. Przyśle kogoś? Tak, to już jak najbardziej prawdopodobne.
Zajęłam się tym co miałam zrobić, nie myśląc zbytnio o tym smsie.
Bo co, moja droga do domu będzie wyglądała tak jak zawsze, sms że wychodzę, tuptam na przystanek i do domu. Ta sama droga, ten sam czas, może myśli nieco inne niż przez ostatnie kilka dni.
I kolejny sms który wytrącił mnie z równowagi.
Jaka ma być niespodzianka. Duża czy ogromna.
:-) już mnie policzki bolały, nie potrafiłam się nie uśmiechać, czyli że co, że przyjedziesz i się spotkamy i będziesz :-)
Napisałam wymijająco, bo nie wiedziałam co się kryje za pojęciem  „duża” a co za pojęciem „ogromna”.
Byłam bardziej jakoś przekonana do dużej..
Ale po chwili przyszedł sms, że o 12:30 kończę to, co właśnie robię i idę pod P.
Zerknęłam na zegarek. 12:23.
Mam chwilę czasu. Ale odpisałam na smsa. I w sumie zaczęłam się zbierać 5 minut wcześniej. Wolałam sobie na spokojnie dojść w wyznaczone miejsce.
Byłam podekscytowana. Co mnie czeka w tym miejscu. Przede wszystkim kto..
Zostałam zaczepiona przez trzech osobników płci męskiej, na własne życzenie, przez dekolt, i jego można było nazwać ogromnym, ale pomyślałam dekolt, dobrze że dziś taką bluzkę założyłam..
Już już zbliżałam się do celu…

Na miejscu przystanęłam. I zaczęłam się zastanawiać czego w sumie mam się spodziewać. Miałam już pisać, że jestem i czekam, ale nie nie..
„Stój. Zatrzymaj się :-) moja Su :-)”
No to stanęłam i zaczęłam się śmiać.
Czyli już jest :-) i widzi mnie :-)
Ale czemu ja jeszcze Jego nie widzę…???
Już napięta pisałam sms że stoję ale nie widzę…
„Spójrz w górę. I obróć się dookoła :-) moja Su :-)”
Tak się spojrzałam na tego smsa.. jak to na górze? Gdzie? To niemożliwe.. ale spojrzałam w górę, spojrzałam w prawo, w lewo, nic.
Natomiast dostałam kolejny sms.
„Nie oszukuj :-) dookoła miało być :-)”
8-O
Aaale.. jak to?
Napisałam bardzo hmm odważny sms „No gdzie??? Nie drażnij się ze mną Panie mój :-)”, zdążyłam go wysłać, podniosłam głowę :-)
I już zauważyłam mojego Pana, który szedł w moją stronę :-) dzieliła nas co prawda ulica i bałam się, żeby nic mnie nie potrąciło..
Ale przeszłam, ładnie się rozejrzałam przed przejściem na drugą stronę..
I jak już byłam blisko, na wyciągnięcie ręki, jakoś mnie oczy zapiekły.
W końcu wtuliłam się w mojego Pana, którego nie widziałam prawie miesiąc…

W niedzielę byłoby 31 dni.
29 dni bez kontaktu fizycznego. Jakiegokolwiek. Bez kontaktu wzrokowego. Bez rozmów takich w cztery oczy.
Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Byłam jeszcze zaskoczona, nie wierzyłam że to prawda, że się widzimy, bałam się, że faktycznie zobaczymy się dopiero w październiku..
Ale mój Pan znalazł dla mnie chwilę.. :-) jeju, jaki On jest kochany..

Wsiedliśmy do samochodu, jeszcze dobrze nie oswoiłam się z nową maszyną, ale już wiedziałam co mi będzie przeszkadzać.
Pan wywiózł mnie w Nasze miejsce. Jak jechaliśmy, myślałam tylko „Będzie rżnięcie”.
Ale..
Poszliśmy na krótki spacer. Tym razem nie było pokrzyw :-) ale doskonale pamiętałam ten epizod i sama nie wiedziałam, czy poprosić o kilka czy może cieszyć się chwilą.
Wybrałam to drugie.
Pan przypomniał moim pośladkom, jak cudowny jest Jego dotyk, ściskanie i klapsy, przez co robiło mi się prawie słabo z podniecenia.
Później zajął się moimi piersiami, przygryzł sutek a ja odchyliłam głowę. Chciałam żeby mnie zerżnął, opartą o drzewo, wyłożoną i gotową na trawie, jakkolwiek, ale żeby zaszczycił mnie swoim kutasem. Zamiast tego schował moje piersi, a ja nieco zakręcona dałam się prowadzić dalej. Pokazałam ścieżkę, gdzie szłam jak ostatnio byłam w tym miejscu na spacerze. Co z rozpaczy tuliłam samotne drzewo szukając pocieszenia. Ale drzewo mnie nie przytuliło. Było szorstkie, twarde i… to nie to samo co mój Pan, a wtedy potrzebowałam, żeby ktoś mnie objął.
A dalej pokazałam jak bażant wyskoczył z krzaków i jak wtedy zaczęłam krzyczeć. Dobrze że wtedy nikt nie szedł ścieżką. Bo byłby wstyd.. :roll:
Jeszcze kawałek się przeszliśmy, cały czas rozmawialiśmy i tak bardzo nie chciałam żeby to się skończyło…
Ale poszliśmy usiąść na ławkę. I zawiedziona pomyślałam, że rżnięcia nie będzie.. już miałam protestować, że tak być nie może, że ja nie wytrzymam tak napalona do spotkania…
No ale Pan wstał i zaprowadził mnie na tylne siedzenie…

Usadowiłam się na środku czekając aż mój Pan zajmie miejsce obok mnie, ale… On wsiał za kierownicę.
Przeraziłam się. Jak to?
A jak będzie tak jak kiedyś? Wywiezie mnie, wpieprz i koniec..? Ale przecież byłam ostatnio grzeczna.. w miarę.. no tak, byłam grzeczna..
Ale co się okazało tylko przeparkowaliśmy. I mój Pan zaraz wskoczył do tyłu. Obok mnie. Ja już wiedziałam jaką pozycję miałam przyjąć. Położyłam się na plecach, z głową na Jego kolanach, nogi zgięłam..
Będzie rżnięcie :-)
Najpierw piersi. Dopieszczone na kilka sposobów. To mocne ściskanie które uwielbiam. Albo ściskanie samych sutków..
Ale ja nie chciałam tego. Specjalnie podnosiłam biodra, żeby dać delikatnie do zrozumienia, że miejsce najbardziej potrzebujące uwagi jest niżej…

Jak w końcu poczułam, że mój Pan rozpina mi pasek… to już był.. koniec.. już wiedziałam co będzie.
To budowane napięcie, bo pasek, guzik, zamek, pomyślałam no ile jeszcze..
A jak w końcu poczułam. Jego dłoń. Pod materiałem stringów.
Oszalałam. Pociemniało mi przed oczami, ogłuszyło mnie to. Tak spragniona w końcu poczułam jak palce ocierają się o ten jeden najważniejszy punkt i jak powoli odbiera mi rozum.
Zaczęłam się wyginać, jęczeć, sapać, wszystko byleby ta chwila trwała.
Dostałam dwa razy w pysk, myślałam że będzie trzeci, ale te dwa i tak mnie pobudziły.
Ale to dopiero był początek. Bo jak poczułam palce mojego Pana w cipce..
Kolejny raz mi pociemniało przed oczami.
Jego palce poruszały się najpierw powoli i miarowo, rozgrzewając mnie bardziej. Z czasem było czyste rżnięcie gdzie odbierało mi głos.
A jak w końcu doszłam, oczywiście najpierw pytając się czy mogę, prawie nie kontaktowałam, Pan powiedział, że mam prosić, zrobiłam to mimo tego, że czułam jak obezwładnia mnie orgazm. Już oczy przymknęłam i koniec.
Po mnie.

Leżałam dłuższą chwilę z zamkniętymi oczami. Oddech wracał do normy. Zaczęłam się uśmiechać i spojrzałam na mojego Pana. Spoglądał na mnie z góry.
Jak ja to lubię, kiedy tak na mnie spogląda, czuję się taka mała, ale bezpieczna, wiem że nic mi nie grozi, jeszcze jak się tak ciepło uśmiecha…
Nareszcie, po prawie miesiącu w końcu doszłam, tak jak chciałam, nie z własnej ręki, z reki Pana, za Jego pozwoleniem, wiedzą… najważniejsze, że było to Jego dzieło.
Ja nie mam ochoty dochodzić już sama.
Zdążyłam jeszcze podziękować i… :-)
Po chwili zamiana ról.. powoli zaczynałam myśleć, że zapomniałam jak się obciąga, ale.. pewnych rzeczy się nie zapomina…  :oops:

Lubię zaczynać od delikatnego muskania. Takie przywitanie mówiące „Teraz odpowiednio się Tobą zajmę”.
Angażuję się etapami, przechodząc do delikatnych pocałunków, czasem na zmianę liżąc kawałek po kawałku. Dziś chciałam się dłużej pobawić. Więcej czasu poświęciłam na muskanie i lizanie. Ale przeszłam do zabawy ustami. Najpierw sam czubek zamknęłam w ustach, otwierałam je coraz szerzej i szerzej, zjeżdżałam niżej, aż w końcu większa część znalazła się w środku.
Później już nie za bardzo kontrolowałam to, co robię, oprócz ust miałam jeszcze dłoń, także.. oh jak mi tego brakowało…
Momentami wydawałam z siebie jęki, bo mój Pan upatrzył sobie obiekt do drażnienia. Moje sutki.
Tak to jest, byłam wypięta do okna, moje piersi znajdowały się blisko Jego ręki to czemu nie skorzystać?
Ale halo, to było cudowne, miałam kutasa Pana w swoich ustach :-D
Po prawie miesiącu abstynencji.
Zalać mój Suczy pysk? Ależ oczywiście :-)
I za chwilę czułam. Czułam.. jak płyn tryska na mój język i powoli spływa do gardła. Jeszcze chwilę odczekałam. Podniosłam się, połknęłam, uśmiechnęłam :-)
Taak, tego mi brakowało…
Ale usiadłam i stwierdziłam, że… jeszcze mi mało… i rżnięcia, i obciągania.. zaskoczyło mnie, nie wiem co bardziej, czy to, że powiedziałam to na głos, czy sam fakt że chcę więcej…
Tak bardzo chciałam być zerżnięta.. Jeszcze Pan się spytał, chciałabyś żebym Cię teraz zerżnął, nie nie, to było raczej stwierdzenie, no jeju no..
Tak, kurewsko chciałam zostać zerżnięta. Marzyłam o tym, żeby Jego kutas wbijał się w moją Suczą cipę najpierw powoli, a później coraz szybciej i szybciej.. No tak, i teraz jak o tym pomyślę to..

Poszliśmy znów na ławkę, przewietrzyć się. Wiedziałam, że zbliża się koniec spotkania, z drugiej strony wtuliłam się w ramię Pana i byłam taka szczęśliwa.. Nie chciałam, żeby to się kończyło… Żeby ten czas jeszcze nieco się wydłużył..
Ale nie ma litości..
I ciągle byłam podniecona, moja cipka była zaspokojona ale nie do końca, bo ciągle krzyczała, że chce więcej, przy najmniejszym muśnięciu, dotyku, słowie i spojrzeniu…

Pan powiedział, że niedługo spotkanie. To Nasze, takie dłuższe.. Nie mogę się doczekać.
Chciałabym w końcu wtulić się w Jego ramię, położyć głowę tam, gdzie moje miejsce, dłoń też położyć na swoim miejscu i usnąć spokojnie…

Jestem Twoją Suką, na zawsze, i to się nie zmieni.

Su Anusz.

This kind of magic..

Standardowy

Dziś zadzwonił mój Pan.
Czułam się tak, jakbym nie słyszała wieki Jego głosu, a ostatnia rozmowa wcale nie była tak dawno temu. Może atmosfera nie była hmm.. sprzyjająca..
Ale dziś..

Rozmawialiśmy.
Ja pociskałam jakieś pierdoły, chciałam to wszystko mówić, co się wydarzyło od momentu ostatniej rozmowy, jak sobie radzę, co się dzieje.
To i tak nie wszystko, co chciałam powiedzieć. Jak zwykle zapomniałam tą długą listę, którą układałam na bieżąco w głowie.
Eh…

Od razu usłyszałam, że coś jest nie tak.
Że głos Pana jest zmieniony. Czyżby był chory? Mój Pan? Jak to?
Spytałam się.
Otrzymałam potwierdzenie. Z udawaną pretensją spytałam się, czemu mi nic nie powiedział.

Tak samo robię ja. :roll:
Nie mówię nic, jak jest coś nie tak, jak jest mi źle.
Teraz Pan wypomina mi, że Miś i poduszka wiedzą, ale on nie wie. :roll:
A ma wiedzieć wszystko przecież, prawda? Nie mówię, że zwracam uwagę na brak ‚moja Su’ w SMSie. Ja to widzę, po takim czasie trudno żeby tego nie zauważyć. Ja tak lubię jak w SMSie czytam te słowa. Tak bardzo lubię…

Dziwnie reagowało dziś moje ciało.
Najpierw podniecenie, bo usłyszałam głos Pana, takie czyste podniecenie. Po prostu. :roll:
Następnie jak już rozmowa płynęła swoim rytmem stopniowo ogarniało mnie ciepło, tak jakby ktoś wylewał na mnie rozgrzany karmel. Takie porównanie przyszło mi do głowy jako pierwsze. I jedyne.
I później, jak Pan powiedział „Grzeczna Suka”…

…jak zawsze chodziłam po pokoju, ale na te słowa zatrzymałam się, otworzyłam szerzej oczy i mnie wcięło na kilka sekund. Pysk zbierałam z podłogi.
I później Pan się ze mną drażnił, bo mówił żebym już tak ud nie zaciskała.
Tak się zastanawiam skąd wiedział…??? :roll:
Ale nie, nie rozluźniłam ud. I znów po raz kolejny, przestań zaciskać uda. Nic się nie odzywałam. Ale nadal maiłam zaciśnięte. W końcu Pan spytał się, czy jestem. ja powiedziałam że tak i dopiero wtedy zaczęłam ponownie chodzić po pokoju. I się pytałam, jak to możliwe, skąd wiedział…
Nie może mi wszystkiego powiedzieć.
Tajemnica. :roll:

Ale no jak…???

I rozmowa o niespodziance. No.. przyznaję, troszeczkę gdzieś mi zginęła perspektywa niespodzianki.. I kolejne przemyślane działanie.
Budowanie napięcia, nakręcanie niespodzianką.. i nagle ‚Zobaczymy’. Czułam po prostu jak oklapłam. :roll:
Bo jeju, z każdym słowem dotyczącym niespodzianki unosiłam się do góry, byłam wyprostowana, a jak usłyszałam ‚Zobaczymy’ to nagle spadłam brutalnie na ziemię.
Mam nadzieję, że nie połamałam skrzydeł… :roll:

Przez ostanie dni przygotowuję maleńki układ taneczny.
Eh, a zaczęło się od czytania wywiadu ze striptizerką.. Pan zarządził, że będę się rozbierać dla Niego, z muzyką i tak dalej.
Przyznam. Pomysł od razu mi się nie spodobał. Ale dobrze wiedziałam, że dyskusji nie ma, będzie tak, jak chce Pan.
Ale. Zaczęłam szukać inspiracji.
Szukałam daleko, a okazało się że rozwiązanie było blisko. Masa filmików mojej ulubionej choreografki (ona ma tak zajebiste podejście) a wśród nich.. ten jeden jedyny. Wybrałam akurat ten, mimo że okazja nieco się różniła i to nie był taniec stricte z rozbieraniem.
No ale co to, zdjąć kilka ciuszków między krokami.. :roll:
Zaczęłam się świetnie bawić podczas nauki kroków, że tak się wyrażę, nie zerżnęłam wszystkiego, jestem kreatywną Suką i wprowadziłam swoje pomysły. W filmiku niby jest kilka minut poświęcone na swoje pomysły, ale.. dla mnie ten układ był za grzeczny. Mam swoją koncepcję.
Ale podoba mi się i tyle. Jeszcze z użyciem krzesła…
Za każdym razem modlę się, żebym z niego nie spadła :roll:
Źle nie jest.

Jestem ciekawa jaki będzie efekt. Muzykę mam. To najważniejsze. Strój.. :-) dziś go lekko zmodyfikowałam po rozmowie z Panem, bo mam szatański plan :-) 
Ale ciiiii…

Wszystko w swoim czasie :-)

Niezadowolenie będzie okazywane za pomocą szpicruty…

O rany…


Su Anusz.

Letnia noc

Standardowy

Obudziłam się. Spojrzałam na sufit. Nie wiedziałam gdzie jestem. Zacząłeś coś do mnie mówić…
Obróciłam głowę w Twoją stronę, uśmiechałeś się i o czymś zaczęliśmy rozmawiać. Po chwili pocałowałeś mnie. Ja jeszcze niezbyt dobrze rozbudzona przymknęłam powieki i poddawałam się Twoim dłoniom błądzącym gdzieś po moim ciele. Uśmiechnęłam się delikatnie. Jak ja to lubię…
Gładziłam Twoje ciało, przesuwałam dłoń w górę, po ramieniu, czując pod palcami chłód Twojej skóry. Zeszłam na plecy, przycisnęłam Cię do siebie.
Odchyliłeś moją głowę i całowałeś szyję. Tak bardzo to uwielbiam, dobrze o tym wiesz.. poczułam Twój język przesuwający się od obojczyka w górę i zadrżałam.
Odezwało się podniecenie, rozgrzewając mnie od środka, gotową na kolejną porcję pieszczot.
Nagle przeniosłeś się na moje usta, gwałtownie, nie byłam Tobie dłużna i wpiłam się w Twoje wargi, czując jak Twój język penetruje mnie od środka.
Złapałeś moją dłoń, przesunąłeś po swoim ciele, w dół, po udzie do miejsca, które lubię najbardziej. Poczułam jak rośniesz.
-Czy to jest to, co Cię podnieca? – usłyszałam pytanie. Chciałam powiedzieć, że tak, potwierdzić jakoś, ale byłam urzeczona tym, co czułam pod palcami. Po chwili czułam, jak przygryzasz mój kark, jak go całujesz i liżesz. Tego było za wiele. Trawiona pożądaniem, podniecona do granic możliwości, chciałam ocierać się o Twoje udo, chciałam w końcu poczuć to, jak się zbliżam i spadam w przepaść… Brakowało kilku centymetrów, abym to zrobiła. Zaśmiałeś się.
Kazałeś rozłożyć nogi, co uczyniłam.
I zacząłeś mnie pieścić.
Wyginałam się, wypinałam suczą cipę pragnąc jeszcze i jeszcze, ale..
Ty się ze mną bawiłeś. Powiedziałeś, że jeszcze nie czas…

I obudziłam się już naprawdę.
Piękny sen, prawda…?

Za długo… :cry:

Su Anusz.

Nieokiełznane

Obrazek

Powiedz mi, czego pragniesz w głębi serca…?

Staram się…


 

_______________________________
* Piątek bez majtek, w dżinsach..
To było mocne. Jeszcze tak
żadne dżinsy mi się nie ocierały
o cipkę. I żadne tak się nie wbijały.
Teraz weekend. To logiczne że
bez majtek…
A jak z następnym tygodniem…?
#bezmajtek


Su Anusz.

Suka z gołą dupą

Obrazek

Jednak legginsy były złym pomysłem, biorąc pod uwagę poranne, przenikające zimno.

Kolejny dzień bez majtek.
Tyłek mi zmarzł. To było straszne.
Zresztą, co za różnica, nosząc stringi uczucie bywa podobne.
Jutro ciąg dalszy braku majtek…

Dziś już tak bardzo się nie nakręcałam dywanem i biurkiem, natomiast większą cześć dnia byłam podniecona. I mokra. I ja tak do końca nie wiem dlaczego.

Boję się, że się dotknę. Że się złamię, dotknę się, dojdę, nieważne jak to nazwać, ważne że bez wiedzy i pozwolenia.
Nie mogę. Nie mogę..

Czytałam dziś wywiad ze striptizerką. Dosyć długi, ale komentarze mnie po prostu.. rozłożyły. Jedna osoba napisała, zaraz idę powiedzieć mojej córce że wiem co będzie robić w przyszłości.
Dziecko kiedyś dorośnie, i tak pójdzie w swoją stronę. Czy striptizerka czy nauczycielka, jej wybór. Z własnej woli tak zdecydowała. To często bardziej świadoma osoba niż się wydaje.
Co to kogo obchodzi. Co kto robi. Skoro się podoba i nie jest się zmuszanym.
Po co ingerować w czyjeś życie? Po co burzyć szczęście?
Nie rozumiem…

Ja hmm.. cały czas tęsknię za moim Panem. I jest mi ciężko. Z wielu powodów. Chociażby jeśli chodzi o tęsknotę czy dotykanie.
Chciałabym wykazać się nadludzką cierpliwością…

Su Anusz.

Bez Majtek

Standardowy

Wczoraj bez majtek…
Dzisiaj bez majtek…
Jutro bez majtek…
A co będzie później? To się dopiero okaże.

I tak sobie chodzę. I siedzę. Bez majtek. W dżinsach, gdzie szew bezlitośnie wbija się w moja cipkę. Albo się ociera. I już nie wiem co jest gorsze. Jak chodzę i się wbija, czy jak siedzę i się ociera.
Jutro legginsy.. ciekawe jak to będzie..

Dodatkowo te fantazje o dywaniku dyrektora..
Hmm, musi być okrągły i czerwony, taki jest w mojej wyobraźni.
Nie wiem czemu ja od razu zobaczyłam wielkie biurko, siebie na nim, jedną nogę leżącą na blacie i mojego Pana posuwającego mnie od tyłu..
Tak, i to chwilowe spięcie w środku..
Ja już jestem na granicy. Dziś jak leżałam na łóżku i oddawałam się fantazjom miałam ochotę się dotknąć. Tam gdzie nie mogę bez pozwolenia.
Miałam ochotę przekręcić się na brzuch, wypiąć i powoli, delikatnie doprowadzić się do granicy..
Gdybym dostała pozwolenie, myślę że byłoby właśnie tak. Do granicy.
Ale nie spytałam. Nie poprosiłam.
Nie chcę. Chcę.
Jestem rozdarta.. Bo fajnie byłoby dojść, ale z drugiej strony.. lubię jak mój Pan przykłada rękę (i nie tylko rękę ;-) )do orgazmu.
Lubię jak On to robi. Nie chcę już sama dochodzić.
I nawet jeśli oznaczałoby to drażnienie się ze mną i nie pozwalanie mi dojść, nieważne, chcę Jego i koniec.

Pan nakręcał mnie niespodzianką. Zadziwiające, że zawsze przed niespodzianką muszę coś odwalić. Zazwyczaj.
Ale.
W tym miesiącu, niedługo, niespodzianka.. i takie zagadkowe, zastanawiam się co to może być ale nic nie przychodzi mi do głowy…
Na pewno będzie to coś niezwykłego…

Jeju, a tak tęsknię.. że przez ostatnie dni spałam w koszulce Pana, którą kiedyś przy okazji zostawił.. dawno dawno.. jeszcze Jego zapach się tam tli.. ale przez to że spałam w niej, powoli zaczęła nasiąkać mną. Nieee…
Co teraz…?

Su Anusz.

Wycie do księżyca.

Galeria

Kim jest dla mnie mój Pan?

1. Psychologiem. Zawsze mnie wysłucha i pomoże rozwiązać problem.
2. Terapeutą. Zawsze wskaże mi odpowiednią drogę działania i wspiera mnie w realizacji.
3. Artystą. Jestem Jego dziełem, które ciągle udoskonala.
4. Nauczycielem. Ciągle uczy mnie czegoś nowego.
5. Encyklopedią. Zawsze dostanę informacje których szukam.
6. Przyjacielem. Zawsze znajdzie dla mnie czas.
7. Kochankiem. Potrafi doprowadzić mnie do granic szaleństwa.
8. Ukochanym. Bo nie ma cudowniejszego na świecie.
9. Ideałem. Bo całe życie czekałam tylko na Niego.

Ale najważniejsze, że jest moim Panem i Właścicielem.
Bez Niego nie byłabym tym kim jestem.





‚Jestem Twoją Suką i nic co sucze nie jest mi obce’

xoxo
Su Anusz.