Sennie

Obrazek

Noc.
Gdy grzeczne dziewczynki już śpią, ja kręcę się na łóżku szukając odpowiedniej pozycji dla swego rozgrzanego ciała.
Wzrok mam rozbiegany, mimo ciemności wyłapuję kształty mebli.
Oddech mam płytki, zaciskam ręce na prześcieradle.
„Nie dotknę się. Nie dotknę się. Nie.. cholera, ja chcę orgazm!”
Ciągłe wizje.
Wiązanie. Rżnięcie. Chłosta. Czarny Przyjaciel.
I ja chcę tego drażnienia. Na spotkaniu. Bo czuję, że O przyjdzie po kilku ruchach. Może być orgazm nawet rano. Ale drażnić się, dręczyć… tak… przed samym końcem przestać, ochłonąć… i dalej…
Mam nadzieję, że ziemia się zatrzęsie…

~ Good girls sleep with pyjamas. Bad girls sleep naked,
Smart ones – depending on the situation. ~

Su Anusz.

Mistakes.

Obrazek

Skutki środy nadal odczuwalne.
Coraz większe pragnienie.
Pragnienie wszystkiego.
Już od tego poprzestawiało mi się w głowie i myślę o pieszczeniu prądem. O igłach.
Cokolwiek.
Chociaż tematem numer jeden moich myśli jest wiązanie.

Czuję że przy najmniejszym dotyku… odlecę.

~ I’m your pet, Make me wet. ~

Su Anusz.

Desire.

Standardowy

Co ja zrobiłam.
A mój Pan na to pozwolił. Dobrze wiedział jak to wszystko się skończy…

Miałam ochotę. Pobawić się ze sobą. Może z finałem, kto wie.
Miałam ochotę. Pan zawsze powtarza, że bez zgody nie mogę nic.
Miałam ochotę. Spytam się. Co mi szkodzi?

Od późnego popołudnia chodził mi po głowie plan. Moje maleństwo-fioletowy masażer, łóżko i ja.
Biłam się z myślami, czy się pytać, czy nie i sobie odpuścić, ale zaryzykowałam.
I wieczorem, po mailach, wpisie, po moich obowiązkach. Jak już leżałam… z masażerem obok poduszki… I najważniejsze, ze zgodą (swoją drogą zdziwiłam się, że tak bez niczego ta zgoda, tylko przykazanie że mam nie dochodzić, co zresztą na początku obiecałam)…
Zaczęłam od piersi. Delikatne pieszczoty, ugniatanie, muskanie sutków… Tak mi się spodobało że zaczęłam cichutko pojękiwać.
I poczułam się tak, jakbym grała w filmie. Takie soft porno. Jeszcze solo.
Zaraz ta myśl gdzieś mi uleciała, bo stwierdziłam że powędruję dłonią w dół.
Cały czas byłam w kontakcie z moim Panem, relacjonowałam co się ze mną dzieje.
Moja dłoń zsuwała się niżej, niemal pieszczotliwie, po chwili przez spodenki delikatnie przesuwałam ręką po rozgrzanej cipce, ciepło biło przez materiał…
Ale nie. Dotykałam się delikatnie, nie przechodząc do mocniejszych i odważniejszych POSUNIĘĆ (oh, uwielbiam pieścić to słowo językiem). To jeszcze było przede mną.
Chciałam tak subtelnie, delikatnie, żeby ocierało się o taką rasową wanilię solową, żeby było tak słodko i dziewczęco.
Ledwo przyłożyłam masażer do cipki, cały czar – tęcza, brokat i kwiatki, to wszystko zniknęło. Moje ruchy nie były już delikatne, zaczęłam się po prostu, po ludzku rżnąć masażerem. Taki maleńki, taki niepozorny… a skubany podniecił mnie tak, że ciągle byłam mokra…
Nie byłam delikatna. Cała delikatność ze mnie wyparowała.
Chciałam być rżnięta i pieprzona. Przez mojego Pana.
Fajnie było się tak pieprzyć, nawet byłam zadowolona bo przecież przewidywałam że masażer mnie do orgazmu nie doprowadzi, nawet nie połaskocze.
No, ale mądra Su podniosła nogi do góry.
I to było… hm… powiem tak, Gdyby Pan był obecny, gdyby chociaż pozwolił… to byłby orgazm warty grzechu. Ale obiecałam, bez finału.
Ok, zastopować trzeba. Przerwałam, doszłam do siebie.
Tak jeszcze ze dwa razy byłam blisko, tak bardzo blisko, ale jestem zaskoczona, że udawało mi się opanować i kontrolować siebie. Kiedyś tak nie potrafiłam. Teraz trzy razy.
I unosiłam nogi, pierdoliłam się, już później palcami, wyginałam się, jęczałam, przypominałam sobie jak byłam związana z patyczkiem, jak miałam zawiązane oczy i byłam rżnięta od tyłu…
Musiałam przerwać.
I kolejne zaskoczenie, byłam wykończona. Tym powstrzymywaniem się, zbliżaniem się i przerywaniem, tym kontrolowaniem…
W SMSach dawałam taktownie do zrozumienia, że fajnie by było, gdybym jednak mogła dojść, mimochodem zaznaczałam, że chciałabym być zerżnięta, że jest mi dobrze, że… jeszcze nie wiadomo co ja tam wypisywałam.
Byłam tak. Niesamowicie. Sfrustrowana.
W końcu, taka bezsilna, wygięta pod nienaturalnym kątem leżałam spokojnie. W głowie miałam mętlik, cieszyłam się że nie doszłam, ale z drugiej strony bez orgazmu…
Poza tym byłam tak wykończona. Że napisałam SMS, wtuliłam się w koszulkę Pana (została po ostatnim razie) i usnęłam.
A dziś.
Co za dzień. Przeglądałam gify i to było tak, jakby ktoś zwijał kartkę papieru w kulkę tam na dole. Tak niesamowicie wielkie spięcie, napięcie, nie wiem jak to nazwać…
Ale… mmm… kiedy orgazm…?

Tak dziś chciałam, ale… nie dałabym rady…

 

Su Anusz. (muah!)

Ekscytujące wiązanie Suki.

Film

- Co powinienem Ci zrobić?

- Zatłuc.

- Zatłuc-co?

- Powinieneś mnie zatłuc Panie mój. – niemal szepczę, odpowiadając pełnym zdaniem zaraz po zaczerpnięciu głębokiego oddechu. Było to prawie niemożliwe, z nogami uciskającymi klatkę piersiową. . .

Byłam związana. Pod moimi kolanami tkwił jakiś patyk, uniemożliwiając złożenie nóg, które były w górze eksponując tyłek i Suczą cipę.
Zdana tylko na słuch i czucie czekałam. Na cokolwiek. Muśnięcie, uderzenie, smagnięcie, cokolwiek, czekanie odbierało mi zdolność myślenia i wzbudzało jeszcze większe przerażenie.
Słyszę szelest.
Moje ciało w momencie się napięło, uniosłam lekko głowę i nasłuchiwałam czujnie. Ciche kroki, coś jakby przesuwanego, kolejny szelest, tym razem innego rodzaju, cichy, jakby szum liści poruszanych delikatnym wietrzykiem, znów ledwo słyszalne kroki.
Cisza…
Nim się zorientowałam, zarejestrowałam ten cichutki dźwięk sekundę przed, już czułam dyscyplinę na prawym pośladku, ten charakterystyczny dźwięk, pełny, uderzające ramiona o skórę na tyłku…
I ten ból, przyjemny i mocny jednocześnie…

- Jeden… dziękuję Panie mój…- powiedziałam łamiącym się, prawie zbolałym głosem,  marszcząc brwi, co było trudne pod przepaską, i wykrzywiając usta w grymasie znośnego bólu.
Byłam oszołomiona tym, co się dzieje, związana, zdana na łaskę Pana.
Pierwszy raz w takiej pozycji, bez możliwości jakiegokolwiek ruchu, przeznaczona do wszystkiego, czego zapragnie sobie mój Pan.
Bardziej nakręcało mnie to, że nie mam tej kontroli, nawet najmniejszego substytutu. Że nie mogę kierować wydarzeniami tak, żeby było chociaż troszeczkę po mojemu jak to zazwyczaj bywało, gdy nie byłam związana.
Teraz przyjmowałam to, co dawał mi Pan.
Między zastanawianiem się jak bardzo podnieca mnie ta sytuacja i to zniewolenie a liczbą razów usłyszałam gdzieś z boku coś innego.
Taki dźwięk, słodki, podniecający do bólu dźwięk wydaje sprzączka.
“Pas!”

 



 

Su Anusz.