Niedzielny poranek

Obrazek


Dzień zaczął się wyjątkowo. Cóż, wyjątkowa okazja wymaga wyjątkowego przygotowania. Pełne zaskoczenie, od początku do końca. Szalony poranek… a może poranne szaleństwo..?

Łóżka, potrzebuję łóżka… 
W sumie to.. łóżka też potrzebuję, ale…
Potrzebuję… na tym łóżku… mojego Pana…

Su Anusz.

Nieprzyzwoita.

Notatka na marginesie

Siedzę na fotelu.
Biel mojego fartucha mocno kontrastuje ze zgniłą zielenią koca okrywającego fotel.
‚Jesteś dla mnie najważniejszy’
Drugi dzień siedzę bezproduktywnie, tak jakby oderwana od sterylności pomieszczenia w którym się znajduję.
Tak jakby wytargany, postrzępiony fragment gazety na siłę przyklejać do białej kartki. A w mojej głowie dźwięczą te słowa.
Bo jesteś.
Nagle, zupełnie niezależnie ode mnie, moje myśli spływają w innym kierunku zasilając odrębny akwen. Może to dlatego że oparłam głowę i przymknęłam oczy. . . ?
Przecież to jest takie niewłaściwe, w takiej sytuacji myśleć o. . . takich rzeczach. . .

Zawsze w takich momentach rumienię się, kręcę mocno głową tak, że moje włosy spięte w kucyk uderzają o policzki.
Dyscyplina.
Tak, podobny dźwięk, a może mi się tylko wydaje, spragniona jej dotyku, przesuwającego się wzdłuż kręgosłupa, zawiśnięcie nad ciałem, z niemą obietnicą lub groźbą, oczekiwanie, słodkie, zniewalające i to rozchodzące się ciepło między nogami. . .

Do rzeczywistości przywraca mnie dźwięk otwieranych drzwi. Siadam prosto, ale nic się nie dzieje. Znów powraca ściśnięty żołądek, nie z podniecenia. Rozluźnienie stopniowo znika, czuję jak síę napinam. Znów zaczynam myśleć.
Nie do końca są one przyjemne i optymistyczne, czasem są po prostu gorsze dni.
Dźwięk który dochodzi do moich uszu kojarzy się jednoznacznie. Przynajmniej dla mojego wygłodniałego umysłu. . .

Ostre rżnięcie Suki od tyłu. Ciągnięcie za włosy, gardłowy jęk, głośne sapanie, warczenie, spazmatyczne łapanie powietrza i. . .

Ktoś mocno zatrzasnął szufladę aż podskoczyłam. Znów się zaczerwieniłam.
Cholera, czy ja muszę o tym myśleć? Jeszcze moje ciało reaguje w. . . odpowiedni sposób i. . . Co ja gadam, przecież tak nie można, muszę się uspokoić.
Zaczynam myśleć o tym, co będę robić w domu.
To był zły pomysł, bo przypomniała mi się wczorajsza ochota na pieszczenie piersi. Ale nie.
Najpierw pozwolenie.
Pomyślałam o tym i już moje piersi przypominają o swoim istnieniu.
Nie zbliżę do nich ręki. . . Nie. . . Nie. . . NIE. Koniec.

Nieco później. . .

Stojąc nad parującym sosem pomyślałam o klapsach na suczą cipę. Nie wzięłam pod uwagę tego, że zbliżam do ust gorącą łyżkę. Zacisnęłam uda i pod wpływem tego działania łyżka wylądowała gdzieś poniżej dolnej wargi.
‚Jak dziecko’
Zawsze lubiłam się brudzić. Znajduję w tym wręcz perwersyjną radość. Marzą mi się zapasy w błocie, ewentualnie w czymś słodszym typu kisiel, budyń i tak dalej.
Jeszcze ten sen. . .
Naprawdę, skąd się takie sny biorą. . . Może to kwestia podniecenia. Tak, to musi być kwestia tego. I pragnienia.
Tak dokładnie.
Ale tak bardzo mocno pragnąć klapsów na suczą cipę? I rżnięcia? Tak bardzo odczuwać tą wilgoć spływającą między udami?
A działająca wyobraźnia wcale nie pomaga, powoduje jeszcze większe zatracanie się w tym wszystkim.

Gotowa zawsze i wszędzie służyć swojemu Panu, do tego zostałam stworzona.

image

Su Anusz.

 

Rozważania…

Standardowy

Czasami nie warto stąpać twardo po ziemi, dobrze jest wznieść się ponad to wszystko i spojrzeć w dół z innej perspektywy.
Nie powiem, naczytałam się. I przepraszam, może nie powinnam była, z początku się śmiałam. Ale w miarę czytania czułam się coraz bardziej nieswojo. Żywo toczona dyskusja dotyczyła mnie. Zazwyczaj unikam sytuacji, w których jestem wysunięta jakby na ten główny plan. Jeśli nawet coś o mnie subtelnie się ociera. Nie lubię takich sytuacji. I owszem, czasem ujawniam swój brak dystansu do siebie. Przyzwyczaiłam się do tego.
Nie czaruję. Nie upiększam. Nie słodzę. Nic z tych rzeczy. Chciałam tylko nieco przybliżyć ten najważniejszy dla mnie moment.
Pierwsze spotkanie w tak dużym gronie. Byłam strasznie zdenerwowana, spięta, czułam jak drżę. Nic nie wiedziałam. Gdzie jadę, po co, co się będzie działo. Jedna wielka tajemnica. Jednak momentami ogarniał mnie spokój. Przecież nic złego mnie nie spotka… Jak zobaczyłam tych wszystkich ludzi… moja pierwsza myśl to “Dlaczego jest ich tak dużo?”. Musiałam się oswoić z sytuacją, ale byłam pewna czego chcę, jak chcę to osiągnąć. Poprzez posłuszeństwo, oddanie, pokorne wykonywanie rozkazów do zadowolenia i dumy mojego Pana. Chciałam też sprawdzić jak daleko zapuszczę się tej nocy pod protekcją Pana. Chciałam udowodnić, że nie podjął pochopnej decyzji wprowadzając mnie w towarzystwo.
Noc była pełna niespodzianek, wrażeń, emocji, poznałam sporo ciekawych ludzi, czułam się miedzy nimi, jakbym była w domu, nikogo nie musiałam udawać, nie musiałam grać. Po prostu byłam sobą. Jestem wdzięczna za tak miłe przyjęcie mnie, ponieważ bardzo zależało mi na tym, by dobrze wypaść i nie zawieść swojego Pana.
Sypialnia.
“Klęknij na łóżku. Przodem do mnie”, usłyszałam rozkaz padający z ust mojego Pana.
Cała drżałam. Co mnie czeka? Przerażenie wprost wylewało się z mojego ciała, czułam to każdym nerwem. Jeszcze jak N. przyklęknęła za mną i trzymała mnie za ręce… strach sięgnął zenitu. Czarne myśli zalały ogromną falą mój umysł.
Będzie źle. Coś strasznego…
“Zamknij oczy”. Zamknęłam. Przygotowywałam się na najgorsze. Na coś, czego nie umiałam przewidzieć a co samo w sobie było przerażające. Czekanie. Czułam obecność zgromadzonych. Ta świadomość, że patrzą na mnie jeszcze trzy pary oczu spowodowała, że zaczęłam denerwować się jeszcze bardziej. Probówałam się odciąć, skupić na jednej rzeczy, ale świadomość cały czas świdrowała mój umysł.
Jak przez mgłę usłyszałam pewną historię, nadal nie wiedząc co mnie czeka, nie podejrzewając niczego. Byłam gotowa na wszystko. Cokolwiek by to nie było. Z całkowitym oddaniem i posłuszeństwem wykonać, przyjąć, cokolwiek. Ale nie. To była moja obroża, moja ukochana aksamitna obroża z przypiętym medalionem. Już nie tylko zawierał herb Pana, ale zostało wygrawerowane moje nowe imię, które wiedziałam, że kiedyś dostanę, ale nie za darmo. Nie wiedziałam też jak będzie brzmieć. Wiedziałam, że będzie wyjątkowe. Nie mogłam uwierzyć w to, co się dzieje. Przez moment byłam jakby otępiała, ale zbierały mi się łzy. Mówiłam do siebie “Nie płacz, tylko nie płacz, nie teraz, nie rób tego”, ale to co się we mnie działo… Nie umiem tego opisać słowami, tak jakby w moim ciele płynęła lawa, strzelały fajerwerki i rosły kwiatki. Pełno sprzeczności, prawda? Nie poradzę, tak zostałam skonstruowana.
Czułam na szyi chłód medalionu. A gdy wszyscy zgromadzeni wyszli w końcu dałam upust emocjom. Imię dla mnie wiele znaczy, to tak dumnie brzmi jak przedstawiam się lub podpisuję “Su Anusz”… To przejście na wyższy poziom egzystencji.
Jeśli chodzi o osoby, które nie są zagłębione w temacie. Rozmowę, dyskusję, wymianę poglądów, zdań, opinii uważam za bezwzględnie zbędną. Kilka razy popełniłam błędy, które doskonale oddały to “zrozumienie”, “akceptację”, “wsparcie”, “tolerancję”, czy nawet głupie zadowolenie z mojego szczęścia, które tak naprawdę raziło w oczy innych. Wyrażanie KONSTRUKTYWNEJ opinii to jedno, ingerowanie w życie, poglądy i marzenia to drugie. Aż tak łatwo ta granica się zaciera??

Wyrwałam się z tej schematyczności. Strachu. Pozwoliłam sięgnąć sobie po to, czego pragnę. Trafiłam na odpowiednią osobę, mojego Pana, który poprzestawiał mnie tak, że patrzę na wszystko z każdej możliwej perspektywy. Nie tej na przeciwko, najprostszej. Tylko czasem warto się zastanowić, zgłębić albo wręcz pofantazjować i nie chować się za murem z negatywnych myśli, nie wynajdywać powodów dlaczego nie.
Jest ryzyko, jest zabawa…

image

Ociekająca Dumą i Szczęściem,

Su Anusz.

 

Rosnące szaleństwo.

Notatka na marginesie

Mam ochotę włożyć sobie dłoń między uda. Pieprzyć to że siedzę w autobusie. Nic nie byłoby widać. Lepiej gdyby to było lato i gdybym miała na sobie sukienkę….
Wystarczyłoby sięgnąć łapką nieco niżej, zastawić się torbą i…
Muszę opowiedzieć mojemu Panu o tym pomyśle, godny rozważenia i jakże szalenie podniecający.
Tak, perspektywa chłosty mnie nakręca. Jeszcze tak bardzo nie pragnęłam poczuć szpicruty na swoich udach. Czuję że jak będę o tym jeszcze myśleć to oszaleję… Jeszcze wisienki na cipkę, albo klapsy…

Właśnie oszalałam. . . nie sprowadzać na ziemię. . .

image

Su Anusz.

Marzę o…

Standardowy

Pan miał ochotę zerżnąć suczy tyłeczek, więc potrzebne było przygotowanie.
Przygotowanie ptysiem.
Przez ponad tydzień.
Już prawie na samej mecie, którą było spotkanie tak spodobał mi się trening, że zaczęłam eksperymentować. I tak oto co wieczór pieprzyłam się ptysiem.
Płytko, dogłębnie, zdarzało się szybkie pieprzenie, i wolne, niemal czułe ruchy, mogłabym się tak bawić całą noc. Kiedyś tak właśnie pomyślałam i się przeraziłam. Przecież rano byłabym w stanie mocnej nieużywalności…
A gdy nadszedł ten wieczór, ta noc która przeminęła tak szybko, jak ciche westchnienie, jak głośny jęk, dziki krzyk…
Powtarzam to cały czas, moment który wrył mi się w pamięć to ten, gdy żel spływał między pośladki. O cholera, jakie to zimne!!! Do tej pory drżę na wspomnienie chłodu.
Czuję jak powoli wsuwa się we mnie palec.
Nie wiem, czy bardziej skupiałam się na tym, żeby się rozluźnić czy na tym, co czuję. Jeszcze chwilę palec Pana był w środku, poruszał się w zmiennym tempie…
I pustka.
Po chwili czułam już kutasa mojego Pana w sobie. Delikatnie wsuwał się we mnie, płytko, powoli, bym mogła przyzwyczaić się do Jego obecności.
Mimo iż myślałam, że zmiana pozycji jest niepotrzebna, tak naprawdę ta zmiana…. strasznie mi się spodobała. Tak, to było to, tak mogę się rżnąć…
Chociaż, nie powiem, oprócz pasów, które kocham… spodobał mi się prąd. Zależy gdzie, zależy jak. Nie wiem co jest gorsze, łaskotanie, czy te krótkie spięcia.

Ale. Najbardziej podoba mi się ‚bzzzyt (pauza) bzzzyt (pauza)’, jeszcze na sutkach, albo takie podobne do wbijającej się setki szpileczek. O, albo pulsujące. Do tego mam mieszane uczucia, jak jest delikatnie to łaskocze, a jak mocniej to takie dziwne uczucie spinania mięśni.

Sama chciałam przypalania papierosem. Teraz śni mi się to po nocach. . .
Oczywiście, chcę więcej. . .

Albo klaps. . . I odbita dłoń Pana na pośladku, czerwony, piekący ślad. . .

Albo. . . Rżnięcie przy oknie. . . Tak, lubię okna, zwłaszcza te duże, najlepiej wychodzące na ruchliwą ulicę. . . I żeby ktoś przypadkiem spojrzał w kierunku tego okna. . . I żeby zobaczył jak jestem rżnięta przez swojego Pana. . . Jeśli Pan pozwoli, nie każdy może doświadczyć takiego zaszczytu, tak samo na Jego wyraźne polecenie, życzenie, rozkaz będę „zdechłą Suką”, tarzać się, zajmować się innym mężczyzną, kobietą, co tylko będzie chciał, w jakikolwiek sobie sposób zażyczy, ile, gdzie i czym.
Służę tylko mojemu Panu.

Jedno Jego słowo. . .

Su Anusz.